lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MAJ 2005
nr 5/2005

Jan Paweł II i harcerze

"...w moim życiu kapłańskim, jako ksiądz, jako biskup, jako kardynał - wiele letnich wieczorów spędziłem przy ognisku. Byłem bardzo przez te ogniska związany z tradycją harcerską, ponieważ ogniska te były w znacznej mierze urządzane przez harcerzy, dawnych harcerzy, w duchu harcerskim, z bardzo wielu harcerskimi pieśniami, które dzięki temu są mi dobrze znane." (z homilii Ojca Świętego wygłoszonej w 1983 roku do harcerzy)

Odszedł na wieczną wartę nasz Ojciec Święty - Papież Polak. Świat cały zapadł w stan zadumy. Kościoły nie mogły pomieścić wiernych. Nagle okazało się, że bez naszego kochanego Papieża nawet w sercach niewierzących powstała pustka. Co będzie dalej? Czy prędko zjawi się człowiek obdarzony podobna charyzmą?

Wśród tłumów modlących się o zdrowie, a później w zadumie trwających wobec faktu śmierci Jana Pawła II - w zielonych i szarych mundurach stali harcerze. To oni zawsze podążali szlakiem Jego pielgrzymek, to oni pełnili "białą służbę" niosąc kubek wody pielgrzymom i pomagając tym, którzy zasłabli podczas papieskiej celebry. Setki i tysiące młodych ludzi spod znaku harcerskiego krzyża. Zaczęli w roku 1979 pełniąc służbę nie do końca legalnie i narażając się na szykany ze strony służb bezpieczeństwa. Później były kolejne pielgrzymki i zawsze przy Ojcu Świętym była młodzież skautowa. To właśnie do nich Jan Paweł II mówił: "Kiedy byłem na Jasnej Górze i prowadziłem apel wieczorny, zwróciłem uwagę na to, że słowo główne tego apelu, słowo wiodące tego apelu - "Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam" - jest słowem harcerskim, wziętym z tradycji harcerskich, tak bardzo jest ta tradycja polska i chrześcijańska...." i dodał "życzę, ażeby prawo harcerskie, całe prawo harcerskie - i to zwięzłe "czuwaj" - pozostało słowem wywoławczym dla wszystkiego tego, co jest dobre i szlachetne w naszych dziejach i w naszych duszach - a zwłaszcza w naszej młodzieży".

Ojciec Święty kochał młodzież i młodzież kochała Papieża. Kiedy w roku 1999 miał po raz kolejny przyjechać do Ojczyzny, wraz z harcerzami z Supraśla podjęliśmy decyzję: "Jedziemy do Ełku i Drohiczyna na "białą służbę"! Zgłosiła się prawie cała drużyna - ponad 40 osób. A z białostockiego hufca harcerzy "uzbierało się" prawie 700 osób!!! Trzeba było zorganizować specjalny pociąg, który zawiózł nas do Ełku. Kiedy szliśmy czwórkami przez miasto rozpierała nas duma i poczucie odpowiedzialności za przebieg uroczystości. Jeszcze tej samej nocy wyruszyliśmy na miejsce modlitwy i w ciągu dnia pełniliśmy służbę na wielu nieraz niewdzięcznych odcinkach. Pamiętam, że po całym dniu spędzonym na palącym słońcu i po przeżyciu ataku burzy wróciliśmy do szkoły - miejsca naszego zakwaterowania - zupełnie wycieńczeni psychicznie i fizycznie. Żal było patrzeć na harcerzy leżących w kałużach wody i niemających sił nawet na zjedzenie posiłku. A potem dzień odpoczynku i Drohiczyn. Znowu służba w palącym słońcu. Ale nikt się nie wyłamał! Wszyscy wytrwali i na zakończenie mogli z duma przyszyć na rękawie munduru plakietkę z białym krzyżem - symbolem pełnionej służby.

Ojca Świętego i harcerzy zapamiętam także z "białej służby" pełnionej we Lwowie. Dzisiaj z satysfakcją wspominam, że również i tam harcerze okazali się bardzo pomocni. Na Ukrainie dopiero budziły się ruchy demokratyczne i wizyta Papieża niewątpliwie zapoczątkowała "pomarańczową" rewolucję, której świadkami byliśmy tak niedawno. Zapamiętam ten nastrój oczekiwania na słowa następcy św. Piotra wygłoszone wobec wielu krytycznie nastawionych Ukraińców. Pamiętam jak nieufność przeradzała się w radość i entuzjazm szczególnie młodych. Wielu miejscowych Polaków i Ukraińców podchodziło do harcerzy wyrażając wdzięczność za okazana pomoc i pytali: "Jak On to robi, że wszyscy Go słuchają?".

Kiedy nie ma Go już pośród nas w gazetach piszą, że odszedł Jan Paweł WIELKI. Odszedł za szybko. Już planowaliśmy z harcerzami wyjazd na "białą służbę" do Warszawy, a potem do Kolonii. To wszystko jest już nieaktualne. Kiedy zapadł sobotni wieczór, ostatni wieczór w życiu Jana Pawła II na ziemi - wokół kościoła św. Rocha stanęło w skupieniu modlitewnym kilkuset białostockich harcerzy. Nie inaczej było parę dni później w bazylice, kiedy to modliliśmy się o spokój duszy Papieża. I mimo tego, że nie ma Go już pośród nas - On będzie żył zawsze w naszych sercach. Mam nadzieję, że kiedyś ci, którzy pełnili harcerska służbę na papieskich ścieżkach, opowiedzą o tym z dumą swoim dzieciom. Wierzę, że pamięć o naszym Ojcu Świętym przetrwa w sercach, a nauka, która głosił zaowocuje prawym życiem naznaczonym służbą Bogu, Ojczyźnie i drugiemu człowiekowi. Żegnaj Ojcze święty i do zobaczenia na wiecznej warcie. CZUWAJ!

Druh Alek