lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MAJ

nr 5/2010

Polacy tęsknią za prawdziwym swoim państwem

Różne Mundralińskie się wypowiadały nt. zachowania Polaków w czasie tygodnia żałoby narodowej. Mundrusie (i to GW-niane) jak to mundrusie; perorowali o polskiej uczuciowości i porywach serca; o emocjach płytkich i powierzchownych, o tzw. patriotyzmie grobów, a także o tym, że z poczuciem państwowości jest u Lechitów – jak to się mówi – nie teges. Czyżby?

Wszak miliony ludzi żegnały Prezydenta – uosobienie Majestatu Rzeczypospolitej. Wielu podkreślało, że na Niego nie głosowali, ale oddają hołd, bo to był prezydent polskiego państwa. Czyż taka postawa nie świadczy o poczuciu państwowości, o utożsamianiu się ze swoim państwem? Czy nie jest dowodem szacunku dla państwa polskiego, którego tradycje, historia, dokonania – jakże często – były postponowane, ośmieszane, wyszydzane, zohydzane? Podobnie wszak czyniono z śp. Prezydentem – „durniem”, „kartoflem”, „chodzącą kompromitacją”, „nieudacznikiem”, (przypuszczalnym) „alkoholikiem”, „obciachem”, itp. Kto więc jest winien temu, że Polacy – jakoby – nie identyfikują się ze swoim państwem, jeśli nie tzw. elity – a raczej „ jelity”, czyli „jautoryteciarnia moralna” tudzież „jancielaktualna” – wciskająca namolnie swoje „GW-no – prawdy”? I teraz owe typy mają czelność bredzić w jakichś „tefałenach” o rzekomym nielubieniu przez Polaków własnego państwa?

A z drugiej strony; ile my tego państwa – naprawdę polskiego – mieliśmy przez ostatnie 220 lat? Dwudziestolecie międzywojenne i... to właściwie wszystko. Jak można się bowiem utożsamiać z III RP – zw. PRL-bis? Państwo, w którym bryluje komunistyczna agentura; w którym głośno szczekające, moralne kundle, namaszczane są na autorytety moralne (czyli jautorytety); w którym bojownicy o wolność (cierpiący za komuny) żyją z głodowych emerytur, zaś ubole (niejednokrotnie bandyci i zbrodniarze) pobierają wysokie emerytury (co gorsza: próba zmiany tego skandalicznego stanu rzeczy skarżona jest jako niekonstytucyjna!); w którym opluwa się narodową historię, bohaterów i tradycje; w którym wyjaśnianie afer z udziałem najwyższych urzędników przemienia się w farsę; w którym prokuratorzy i wysocy oficerowie policji współpracują z przestępcami, ale.... trudno to udowodnić – takie państwo miałoby być państwem prawdziwie polskim, z którym będą Polacy się bez zastrzeżeń utożsamiali?! To raczej jakiś mutant państwoidalny, bądź też twór państwopodobny, a nie państwo, o którym dałoby się powiedzieć, że jest nasze – polskie! Świętej pamięci Prezydent budował państwo prawdziwie polskie. I Polacy to rozumieli, bo chcą identyfikować się ze swoim państwem, którego tak długo nie posiadali. Chcą, żeby Polska była Polską.

ks. Marek Czech

PS. Zapraszam na swój blog „Piórem z pazurem” na „Wirtualną Polskę”; http://marguar.bloog.pl