lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MAJ

nr 5/2010

O dwóch państwach Świętego Augustyna

W drugiej połowie czwartego wieku dla chrześcijaństwa nastały lepsze czasy. Nowa wiara zdobywała coraz więcej wyznawców, do tego stopnia, że zaczęli się do niej przekonywać członkowie elit społecznych Rzymu. Trudno wskazać moment przełomu, ale można wybrać rok 380. Wtedy, za panowania cesarza Teodozjusza I, chrześcijaństwo stało się religią panującą w całym państwie rzymskim. Bez wątpienia sytuacja wyznawców Chrystusa poprawiała się, wystarczy przypomnieć, że jeszcze kilka pokoleń wcześniej groziła im śmierć tylko za to, że wyznawali swoją religię. Jednak, jak to często bywało w historii, poprawa warunków niesie ze sobą nowe zagrożenia i nieznane wcześniej pokusy. Chrześcijanie musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, jak bardzo można zaufać opatrzności władzy świeckiej i jak blisko można związać się z jednym podmiotem politycznym – Cesarstwem Rzymskim.

Najwybitniejszym teologiem i pisarzem chrześcijańskim z czasów późnego Cesarstwa był Aureliusz Augustyn, czyli św. Augustyn z Hippony, uznany za jednego z Ojców i Doktorów Kościoła. Urodził się w 354 roku w mieście Tagasta w północnej Afryce. Pochodził z dość zamożnej rodziny i otrzymał staranne wykształcenie. Jeszcze przed nawróceniem na chrześcijaństwo wyrobił sobie uznanie jako filozof i nauczyciel retoryki. W 387 roku porzucił życie poganina i przyjął chrzest z rąk biskupa Ambrożego, późniejszego świętego. Od 396 roku, aż do śmierci w roku 430, pełnił posługę biskupa Hippony, miasta położonego na terenie obecnej Algierii.

Święty Augustyn bywa nazywany filozofem, choć częściej bywa klasyfikowany jako teolog. Myśl filozoficzna Augustyna odrzucała typową dla starożytnych wiarę w samowystarczalność racjonalnej refleksji filozoficznej. Standardy, jakie zaczęli wprowadzać chrześcijanie, wymagały uznania, że wszelka mądrość nauki musi służyć wierze, pomagając zrozumieć Boga. Mówiąc językiem filozofii – odrzucony został ideał racjonalnego samookreślenia, czyli wiara w to, że człowiek jest w stanie do końca zrozumieć otaczający go świat i świadomie kształtować porządek społeczny, aby stworzyć dokonały ład, oraz samego siebie. W tych sprawach chrześcijanin okazywał się „pesymistą”. Według chrześcijańskiej teologii świat doczesny, oraz sam człowiek, nie jest doskonały, a zupełne szczęście można osiągnąć jedynie po śmierci.

Teologia św. Augustyna to temat olbrzymi i z pewnością zasługuje na największy szacunek, ale niniejszy artykuł nie jest w stanie – choćby z racji niewielkiej objętości – przedstawić jej głębi. Pozostaje skupić się teraz na pytaniu postawionym na początku. Czy możliwe jest imperium chrześcijańskie? Czy Kościół, kilkanaście pokoleń po śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, mógł wreszcie „podbić” starożytny Rzym i potraktować Cesarstwo (wciąż jeszcze wielkie) jako świecką, ale chrześcijańską wspólnotę wiernych?

Biskup z Hippony potrafił wyciągnąć ważne wnioski z oczywistego dla chrześcijanina założenia, że w świecie doczesnym skażony grzechem pierworodnym człowiek nie może osiągnąć doskonałości. Odrzucił więc kuszące utożsamienie chrześcijanina z obywatelem nawracającego się Cesarstwa Rzymskiego. Przeciwnie, stwierdził, że wierzący w Chrystusa tworzą społeczność, która skupia ludzi różnych narodów i pochodzących z różnych państw, a do tego w samym Rzymie wierni nigdy nie „pozbędą się” obecności ludzi złych i grzesznych. Tą drogą rozumowania Augustyn doszedł do koncepcji dwóch państw, którą przedstawił w najsłynniejszym dziele swojego autorstwa, pod tytułem O państwie Bożym (łac. De civitate Dei).

Dwa „państwa”, a właściwie dwie społeczności, które wyróżnił św. Augustyn, to „państwo Boże”, civitas Dei i „państwo ziemskie”, civitas terrena. Pojęcia te oznaczają dwie odmiany ludzkiej społeczności: „Jedną z nich – pisał – możemy nazwać państwem ludzi żyjących podług ciała, drugie – państwem ludzi chcących żyć podług ducha”. Obie składają się z ludzi różnych narodów, o odmiennych obyczajach i różnych językach. Źródła tego podziału znajdują się w fundamentalnej różnicy pomiędzy sposobami życia chrześcijanina i poganina. Ten drugi, bez względu na wyznawany światopogląd, zawsze będzie skupiony na swoim doczesnym życiu. Święty Augustyn używa zaskakujących słów, by wytłumaczyć czytelnikowi istotę podziału. „Dwie więc miłości – czytamy – powołały do życia dwa państwa: miłość własna [tj. egoizm – przyp. TM], posunięta aż do pogardy Boga, powołała państwo ziemskie; miłość do Boga zaś posunięta aż do pogardzania sobą, powołała państwo niebieskie”. Cóż to za niezwykły język! Nie jest jednak przypadkowy. Chrześcijaństwo wprowadziło miłość do języka polityki, na trwale zmieniając wyobrażenia narodów Europy o państwie i władzy – o tym jednak innym razem. Warto podkreślić, że pomiędzy dwiema społecznościami nie ma rozwiązań pośrednich. Nie można być w połowie drogi. Konieczne jest radykalne odrzucenie grzechu i wybór Chrystusa, dlatego św. Augustyn nie miał wątpliwości, że civitas Dei jest i pozostanie mniejszością. Społeczność ludzi posłusznych nauce Chrystusa wyobrażał sobie jako pielgrzymów, którzy przebywają dystans doczesnego życia, otoczeni morzem „państwa ziemskiego”, czyli ludźmi żyjącymi w grzechu.

Czy potrafimy dobrze zrozumieć, co miał na myśli autor pisząc o państwie Bożym? Zaliczał do niego wszystkich nawróconych, potrafiących odrzucić egoizm i kierować się – na nasz ludzki, niedoskonały sposób – miłością do Boga. Ludzie tacy żyją jednak wśród swoich współobywateli – członków „państwa ziemskiego”, nie tworzą odrębnych społeczeństw, nie zamieszkują osobnych, wydzielonych miast i prowincji. Święty Augustyn pisał po prostu o dobrych chrześcijanach. Otwiera to przed nami stary problem, z którym zmagali się już apologeci: jak chrześcijanin, żyjąc wśród pogan lub ludzi małej wiary, w społeczeństwie dalekim od ideału sprawiedliwości, ma odnosić się do władzy publicznej? Jakie ma obowiązki jako obywatel?

Wbrew temu, co sugerowali pisarze tacy, jak Tertulian [patrz: 1. artykuł serii], państwo, jego urzędy i instytucje, są z punktu widzenia chrześcijanina ważne i pożyteczne. Należy tylko odrzucić naiwne przekonanie o samowystarczalności świeckiej mądrości i pamiętać, że źródłem każdej legalnej władzy jest wola Boża. Według św. Augustyna najsilniejszym naturalnym pragnieniem człowieka jest pokój. Wierzący wiedzą, że prawdziwy, doskonały pokój jest osiągalny dopiero w życiu wiecznym, lecz pragną go w podobny sposób, jak wszyscy inni ludzie, zwykłego, doczesnego pokoju i spokoju. Każdy człowiek chce po prostu zapewnić bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie – nie wymaga to dodatkowych tłumaczeń. „Tak tedy państwo ziemskie – czytamy w dziele O państwie Bożym – nie żyjące z wiary, dąży do pokoju ziemskiego […]. Państwo niebieskie, lub raczej ta jego część, która jako obca wędruje w tym znikomym świecie i żyje z wiary, nieuniknienie musi również korzystać z tego pokoju.” Z jednej strony św. Augustyn mówi nam, że chrześcijanin musi żyć w państwie i społeczeństwie, szanując autorytet władzy. Z drugiej strony wyznacza instytucjom politycznym dość wąskie kompetencje. Zadaniem państwa, tego doczesnego, jest po prostu troska o utrzymanie ładu, ściganie i karanie pospolitych przestępców, wreszcie obrona przed zbrojnym atakiem ze strony wrogów zewnętrznych. Tylko tyle, i aż tyle.

Augustyn wiedział, że „Bóg sam rozdaje królestwa ziemskie zarówno dobrym, jak i złym. Nie czyni tego bez rozwagi, […] lecz czyni to wedle porządku rzeczy i czasów, nam nieznanego, ale Jemu doskonale znanego.” Nigdy nie mamy gwarancji, że rządzący będą sprawować swe funkcje właściwie, ale możemy stawiać im wymagania. Święty Augustyn dopasował koncepcję państwa i władzy do wymogów religii chrześcijańskiej. Prawy wyznawca Chrystusa, przedstawiciel „państwa Bożego”, potrzebował rzeczywistych, doczesnych struktur politycznych do pomocy w pewnych praktycznych sprawach, takich, jak utrzymanie porządku i wymierzanie sprawiedliwości. Nowe spojrzenie na władzę oznaczało też nowy ideał władcy. Jego zadaniem nie miała być walka o sławę, podboje, czy nawet troska o dobrobyt poddanych. Rządzący miał być pomocnikiem Kościoła i sam powinien tak widzieć swoją rolę, jeśli chciał być częścią społeczności wiernych.

Oto paradoks godny chrześcijanina: władza jest dobrodziejstwem dla rządzonych, a ciężarem dla rządzących! „Władztwo – czytamy – przynosi szkodę przede wszystkim sprawującym władzę, którzy zbyt wielką łatwością występków pustoszą swoje dusze.” Czyżby Augustyn twierdził, że każda władza zawsze deprawuje człowieka? Nie, to byłaby nadinterpretacja. Genialna idea biskupa Hippony oznacza, że władza publiczna stworzona jest – z woli Boga – dla dobra powszechnego, a każdy rząd powinien być sługą swojego społeczeństwa. Ta myśl szokowała starożytnych, ale już od zarania epoki średniowiecza, aż po dzień dzisiejszy, stanowi ideał, którego realizacji domagają się wszystkie narody cywilizowane.

Tomasz Madras