lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
KWIECIEŃ
nr 4/2010

Królu Miłosierdzia, Tobie zawierzamy Białystok

Homilia podczas Mszy Świętej dziękczynnej za ocalenie miasta – 9 marca 2010 r.

Działo się to dnia 9 marca 1989 roku. Przy ul. Poleskiej, w nocy, wykoleił się pociąg towarowy ze Związku Radzieckiego, wiozący 12 cystern z ciekłym chlorem. Gdyby doszło do większego wycieku śmiercionośnej substancji, naszemu miastu groziłaby zagłada. Dziś nie ma już tego zagrożenia. Miasto zostało ocalone, jak wierzymy, dzięki wstawiennictwu Błogosławionego ks. Michała Sopoćki. Należy zauważyć także tych, którzy z narażeniem życia pełnili swoją służbę i brali udział w naprawianiu skutków katastrofy. Myślę tu szczególnie o strażakach, służbach chemicznych i wojsku, o tych którzy znajdowali się najbliżej cystern.

Mieszkańcy Miasta Białegostoku przychodzą w to miejsce od 21 lat. Stajemy tu razem z władzami naszego grodu, pełni refleksji, wiary i wdzięczności Bogu bogatemu w Miłosierdzie.

Jak bardzo kruche jest ludzkie istnienie, jak bardzo ważne i cenne jednocześnie!

Katastrofy oglądane w mediach, zdają się być daleko od nas i nie zawsze towarzyszy nam wtedy pogłębiona refleksja nad życiem. W obliczu zagrożenia, katastrof, wypadków, które nas dotyczą zaczynamy się bać. Boimy się o nasze życie, o życie naszych bliskich i tych, którzy zostali nam powierzeni. Zadajemy sobie pytania: Dlaczego i jak to się stało? Co mogłoby się nam stać? A człowiek wiary spyta: Co, Panie Boże, chcesz nam przez to powiedzieć? Jak mamy to odczytać?

Jezus Chrystus, Król Miłosierdzia prosi nas, abyśmy nie lekceważyli znaków, jakie są wokół nas. Katastrofa, która wydarzyła się w tym miejscu, była niewątpliwie znakiem tego, że Bóg troszczy się o nas, Bóg o nas nie zapomniał, Bóg jest Panem życia i drogie jest Mu nasze miasto. Człowiek, w swojej nieroztropności, często nie szanuje życia, a nawet próbuje stawać się jego panem. Wydarzenia takie jak to, sprzed 21 lat, pokazują, jak żałosne są ludzkie chęci i dążenia wejścia w rolę Pana Boga. A Bóg, w swojej dobroci daje nam kolejną szansę. Żyjemy i za życie mamy wziąć odpowiedzialność: za swoje i za życie innych. Nasz los nie był Bogu obojętny. Dlatego sami chcemy przejąć się losem tych, z którymi mieszkamy, żyjemy, pracujemy na co dzień. Nie chcemy być obojętni na ludzką krzywdę. Wokół nas są ludzie potrzebujący, żyjący w trudnych warunkach. Niektórych nawet życie jest zagrożone. Tak bardzo potrzebujemy wszyscy ludzkiego odruchu serca. Wielu słabych i nieporadnych życiowo może odnaleźć dzięki nam nadzieję i chęć do życia.

Dobroć Boga ma w nas obudzić ducha miłości bliźniego: Psalmista modli się tak: „Dobry jest Pan i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom. Pomaga pokornym czynić dobrze, uczy pokornych dróg swoich”. Z pewnością, w obliczu zagrożenia ujawniła się olbrzymia siła wspólnoty wiary, jaką jest modlący się Kościół. Słowa Azariasza, które słyszeliśmy w I czytaniu bardzo dobrze ilustrują modlitwę białostoczan: (…) ci, co pokładają ufność w Tobie, nie zaznają wstydu. (…) postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie”. (Dn 3,25.34-43 ) . Oby taka jedność łączyła nas nie tylko w obliczu tragedii! Ileż potrzeba tu wzajemnego zaufania, wrażliwości, wyczucia sytuacji. Ludzie, stający w pokorze, błagający o miłosierdzie, w jedności ze sobą, z zaufaniem powierzali się Bogu, przez wstawiennictwo, jeszcze wtedy Sługi Bożego ks. Michała Sopoćki – dziś już Błogosławionego.

Błogosławiony Michał – białostoczanin – ksiądz, oddany całkowicie głoszeniu Orędzia o Bożym Miłosierdziu, pamiętający o ubogich i potrzebujących, skuteczną modlitwą przypieczętował dzieło swojego życia. Jego wstawiennictwo trwa nadal. Wielu ludzi, za jego pośrednictwem uzyskuje ciągle potrzebne łaski. Zwłaszcza niedaleko w kaplicy przy ul. Poleskiej, gdzie dożywał swoich ostatnich dni i także w tutejszym kościele Miłosierdzia Bożego, gdzie znajdują się jego doczesne szczątki. Wyrażamy wdzięczność dobremu Bogu, za tak wspaniałego Orędownika naszego miasta – Miasta Miłosierdzia.

Wpatrujemy się w krzyż, znak męki, śmierci i Zmartwychwstania, krzyż, który znajdujemy w kościele, który widzimy ustawiony przez białostoczan w miejscu katastrofy „ku pamięci i przestrodze”, krzyż, który jest w szkole, który wisi w naszym domu, który codziennie czynimy na sobie.

Panie Jezu Ukrzyżowany, Królu Miłosierdzia, Tobie zawierzamy nasze miasto – Białystok. Oddajemy Ci wszystkie sprawy naszych mieszkańców, ich biedy, strapienia, ale także radości i nadzieje. Przede wszystkim jednak prosimy o to, abyśmy umieli odczytywać znaki, które przynaglają do nawrócenia. Naucz nas przylgnąć do krzyża i przyjąć prawdę o Twoim Miłosierdziu. Naucz nas także przebaczać tym, którzy w jakikolwiek sposób wobec nas zawinili. Daj nam odwagę i siłę, abyśmy odmienili nasze serca: niech staną się otwarte na Twoje Słowo, niech będą bardziej wrażliwe na potrzeby innych. „Miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. Amen.

ks. Jerzy Sęczek