lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
KWIECIEŃ
nr 4/2010

Oburzyła się lewicowa dulszczyzna

A cóż takiego straszliwie strasznego, ewokowało owo „świńte” oburzenie u ludzi postępu, tolerancji tudzież głosicieli praw zwierząt i mniejszości seksualnych? Dlaczego zgorszyły się i zniesmaczyły się „jautorytety” tzw. moralne i chyba intelektualne? Co okazało się aż tak skandalicznie skandaliczne, że o horrendalną bulwersację, a wręcz o prawdziwy paroksyzm dulszczyzny, przyprawiło lewicę i jej zwolenników?

Ano przyczyną wzburzenia owego okropnego było spektakularne przypomnienie pewnej – bardziej niż hemoroidy wstydliwej i szalenie dla lewomyślnych niewygodnej – prawdy. Otóż w Poznaniu pojawił się plakat z facjatą znanego przywódcy lewicowego Adolfa Hitlera – zestawioną ze zdjęciami dzieci zamordowanych przed narodzeniem. Plakat ów zawierał również informację, że to właśnie ten wybitny narodowy socjalista – szefujący Niemieckiej Narodowo­‑Socjalistycznej Partii Robotniczej – jako pierwszy przyznał Polakom wolność dokonywania aborcji. Okazuje się, że ta prawda jest dla umysłowo lewoskrętnych... skandaliczna i niedopuszczalna. Ot i ciekawostka jaka…

Wszak właśnie oni głoszą, że aborcja jest prawem człowieka i to nawet niezbywalnym prawem jako też niepodważalnym, bo w ramach „zdrowia reprodukcyjnego” się realizującym. Wiadomo natomiast powszechnie, że człowiek prawo do zdrowia posiada, zaś do owego „reprodukcyjnego” może nawet większe posiada, niż do tego „niereprodukcyjnego”.

I pomyśleć, że nie kto inny, jeno sam Adolf Hitler – szczery lewicowiec (o czym dzisiejsza lewica bardzo nie chce pamiętać), autentyczny socjalista – jako pierwszy w dziejach – o tych „dobrodziejstwach” dla naszego narodu już wówczas pomyślał i przodkom naszym je „wspaniałomyślnie” zaoferował. Tym sposobem okazał się pionierem w lansowaniu wspominanego wyżej „zdrowia reprodukcyjnego” dla Polaków. Przecież nawet o „zdrowie reprodukcyjne” Niemców nie dbał brunatny dyktator tak usilnie – bo im aborcji surowo zabraniał – jak o Polaków „zadbał”. Prawdziwie lewicową wrażliwość – wręcz internacjonalistyczną – wobec nacji naszej okazał oraz troskliwość wielce „prozdrowotną” – i to w ramach „prozdrowotności reprodukcyjnej” – zaprezentował. Można by rzec, że faktyczny humanizm oraz humanitaryzm socjalistyczny się ujawnił w działaniu fuehrera III Rzeszy.

No i ta właśnie prawda bardzo niewygodna jako też wstydliwa niemożebnie, o pierwszym nad Wisłą dawcy aborcyjnej wolności, tudzież o pionierze w urzeczywistnianiu prawa niezbywalnego do „zdrowia reprodukcyjnego”, tak boleściwie zbulwersowała lewowiernych. Ot jakie dulszczyny!

ks. Marek Czech

Autor zaprasza do swego blogu „Piórem z pazurem” na portalu fronda.pl