lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
KWIECIEŃ
nr 4/2010

Święto Życia

J 20,1-18

Zmartwychwstanie jest związane ze śmiercią. Zmartwychwstać może tylko ten, kto umarł. Skąd wzięła się śmierć? Przyszła po pierwszym nieposłuszeństwie. Śmierci Bóg nie stworzył. Jest ona efektem współpracy człowieka z diabłem. W Księdze Rodzaju odnajdujemy początek genezy śmierci – to grzech pierwszych ludzi Adama i Ewy, zaś ostatnie rozdziały zapisane przez Ewangelistów są jej zakończeniem – to zmartwychwstanie Jezusa.

Według przekazu św. Jana świadków Zmartwychwstania było trzech: Maria Magdalena, uczeń, którego Jezus kochał (wszystko wskazuje na to, że był to Apostoł i Ewangelista Jan) i Piotr. Po szabacie, o świcie, pierwsza do grobu Jezusa przyszła Maria Magdalena. Kim była? Jedną z najbliższych Jezusowi kobiet. Mistrz z Nazaretu uwolnił ją od złych duchów. Od tego momentu szła za nim aż po krzyż. Po przyjściu do grobu zauważyła odsunięty kamień. Ewangelista nie mówi o towarzyszących jej wówczas uczuciach, czy myślach. Najbliższych Jezusowi Apostołów komunikuje: „zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. To jeszcze nie jest świadectwo wiary w zmartwychwstanie Jezusa. Póki co Maria Magdalena dzieli się wiedzą. W drodze do grobu Jan wyprzedza Piotra. Ojcowie Kościoła widzieli w tym siłę wiernej miłości. To przecież tylko Jan z grona dwunastu stanął pod krzyżem i stał się chrystusowym spadkobiercą. Nie wchodzi on jednak do grobu. U jego wejścia dostrzega leżący całun, w który było owinięte ciało Jezusa. W ostateczności, jako pierwszy, pusty grób nawiedza Piotr – Książę Apostołów, opoka, na której Chrystus zbudował swój Kościół. Razem z Janem stają się pierwszymi wierzącymi w Zmartwychwstałego. Wracają do siebie. Prawdopodobnie o wszystkim informują pozostałych uczniów Jezusa.

Przy grobie pozostaje jeszcze niewierząca Maria Magdalena. Do spotkania ze Zmartwychwstałym prowadzi ją dialog z Boskimi posłańcami, aniołami. Dla nich wyznaje brak swojej wiary w zmartwychwstanie Jezusa: „Zabrano mojego Pana i nie wiem, gdzie Go położono”. Brak wiary wyraża zawsze bezradność człowieka. U Marii Magdaleny nie pozwala nadto widzieć Jezusa w Nim samym. Widzi Go, ale nie rozpoznaje. Wciąż szuka tego, czego już nie można odnaleźć – martwego ciała swojego Oblubieńca. Dopiero wypowiedzenie przez Jezusa jej imienia, to znaczy wejście w osobową relację, pozwala jej wyznać: „Rabbuni, Nauczycielu”. Jezus nie pozwala jej dotknąć się do siebie, bo wymaga od niej wiary w to, że zmartwychwstał. Nie chce też jej łudzić, że wszystko będzie tak jak dotąd, że będzie mogła trwać w jego fizycznej obecności. Odtąd będzie Go doświadczała w wierze, aż do zjednoczenia się z Nim na wieczność w miłości. Dopiero wierząca Maria Magdalena może stać się świadkiem pokonanej śmierci, Zmartwychwstałego: „Idź do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do mojego Ojca i waszego Ojca, mojego Boga i waszego Boga»”. Znaczy to, że misja Chrystusa dobiega kresu. Pokonał śmierć, może już wrócić tam, skąd przyszedł – do domu Ojca. Odtąd każdy człowiek ma tam otwartą drogę.

Ikona Anastasis, Zstąpienie do Otchłani pokazuje nam zmartwychwstałego Jezusa, który z doliny zmarłych wyprowadza odkupionych ku nowemu życiu. Pierwszymi są ci, poprzez których zło przyszło na świat – Adam i Ewa. Za nimi inni sprawiedliwi. To powrót do stanu pierwotnego człowieka, to wejście do domu Ojca, z którego kiedyś przez grzech człowiek wyszedł, a teraz może tam powrócić.

Każda Wielkanoc jest świętem życia. Jest dziękczynieniem za życie, które nie ma końca. Stało się ono udziałem człowieka dzięki ofierze z życia Boga – Człowieka, Jezusa Chrystusa. To dowód miłości Boga do człowieka. To dowód na to, że miłość nie jest zdolna istnieć dla samej siebie, ale że się udziela. Z tego powodu Bóg stworzył człowieka i z tego powodu przywrócił go ze śmierci do pełni życia. Wielkanoc to także święto nadziei, że życie jest po to, by trwało na wieczność. Każda Wielkanoc jest po to, by takiego życia na nowo zapragnąć. Wielkanoc jest także po to, by spytać siebie, co przeczy we mnie życiu i do niego nie prowadzi.

ks. Radosław Kimsza