lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC
nr 3/2010

Tylko wiara karmi Ziemię

Książka ks. Czesława Gładczuka o tym, co najważniejsze

U progu Wielkiego Postu w Wydawnictwie „Buk” ukazała się, pięknie wydana, książka „Tylko wiara karmi ziemię”. Jej autorem jest ksiądz, a zaraz potem – filozof. Albo może – filozof, który jest księdzem? Zaprzyjaźnieni z nim od lat Państwo Alicja i Tadeusz Borowscy-Beszta (Doktor Tadeusz Borowski należy do znanych postaci miasta jako kierujący ofiarnie i wytrwale placówkami białostockich hospicjów) w przedmowie, która zainteresowanym powie nieco więcej o osobie Autora, nazwali go „proboszczem parafii personalnej”. Celnie powiedziane, gdyż ważne miejsce w kapłańskiej posłudze ks. Czesława Gładczuka zajmują indywidualne spotkania z osobami szukającymi jego życzliwej gotowości służenia wiedzą, mądrością, czasem, chęcią pomocy.

O tym, że światem naprawdę nie rządzą politycy ani wodzowie, tylko idee, słyszy się bardzo rzadko. Więc ideami sobie na ogół głowy nie zaprzątamy, pochłonięci obowiązkami codzienności. Tymczasem na zagadnienie, któremu jest poświęcona ta książka – relacjom między wiarą a filozofią – wielekroć zwracał uwagę Jan Paweł II, w różnych encyklikach podnosząc rolę filozofii i jej odpowiedzialność za kształt rzeczywistości.

Pisze autor: „To w wierze i poprzez wiarę odkrywamy pełne horyzonty naszego życia i otrzymujemy wskazania, jak się ku nim przybliżać. Wszelkie protesty przeciwko wierze są znakami braku otwartości osobowej na wymiary i struktury wszechświata” („Wielki dialog”, s. 95).

Chociaż w architekturze książki zyskują one nieco odmienną postać i miejsce, czytelnicy „Czasu Miłosierdzia” i „W Służbie Miłosierdzia” rozpoznają wiele tekstów, goszczących na łamach obu czasopism.

Na Tylko wiara... składają się trzy główne części: Ciągłe pytanie: Dokąd?, Rozumieć człowieka i Spotkajmy się w prawdzie. Trzy autonomiczne części pozostają względem siebie we wzajemnym dopełnieniu, tworząc spójny obraz świata ducha, myśli i serca. Nie ma tu nic z rozbicia, fragmentaryzacji, tak modnego dziś wątpienia. Jest za to rozróżnianie i porządkowanie.

Człowiek wiary na Ciągłe pytanie: Dokąd? zna odpowiedź, co więcej, nie brakuje jej pewności i ufności. Rozpisane na kilkanaście rozdziałów, refleksje tu zawarte pozwalają zobaczyć bogactwo i piękno roku liturgicznego i tajemnice wiary, i sytuację człowieka „w drodze” – przez życie, ziemię, historię, przez pragnienia serca i przez głód prawdy... od Ścieżynami Pana są ludzkie serca, przez m.in. Nadzieję zagubionych, Sąd nad Bogiem, Polskie Sierpnie, Człowieczą przestrzeń, po Wiarę – Nadzieję – Miłość.

Część drugą, Rozumieć człowieka, wypełniają rozważania na kanwie najważniejszych dokumentów papieskiego nauczania. Ostatni z tych, do których odwołuje się autor, to Sacramentum caritatis Benedykta XVI. Wcześniejsze encykliki bądź adhortacje należą do Jana Pawła II. Warto przypatrzyć się podjętym do omówienia wątkom, zwłaszcza – gdyśmy już tak daleko zabrnęli w Unię – kiedy dotyczy to np. adhortacji Ecclesia in Europa, albo Fides et ratio czy Veritatis splendor.

Po stronicach tej książki można poruszać się zgodnie z własnym wyborem, na wyrywki. Jest tylko jeden warunek: jej lektura nie da się pogodzić z pośpiechem. Spotkanie w prawdzie, do którego autor zaprasza, spotkanie z różnorodnością i wagą poruszanych tematów zdarzyć się może wówczas, gdy wyjdziemy im naprzeciw uważnym skupieniem. I, co jest sprawą najpierwszą, o ile takich zagadnień, jak np.: „Czy chrześcijaństwo jest irracjonalne?”, „Dokąd wiedzie relatywizm?” lub „Przestrzeń utkana z wartości” jesteśmy ciekawi.

Głębokie związki między wiedzą wiary a wiedzą rozumu, ukazane w wielorakich odniesieniach, czynią lekturę pasjonującą przygodą intelektualną. Podejmowane tematy, nierzadko opatrzone cytatem z Biblii, literatury, poezji, filozofii (wartym zatrzymania się nad nim choć na chwilę) czytelnikowi, który chce wiedzieć – więcej i lepiej rozumieć – dostarczą w obfitości materiału do własnych przeżyć i przemyśleń, nie tylko na Wielki Post. Mogą być przewodnikiem dla poszukujących, umocnieniem dla wątpiących, źródłem wzruszeń, lekcją miłości ojczyzny i obywatelskich powinności, porcją wiedzy o podstawach chrześcijańskiej filozofii i współczesnych próbach zniekształcania prawdy, odrzucania Boga i Dekalogu. Mogą dobrze przysłużyć się „wzmocnieniu człowieka wewnętrznego”, o co żarliwie modlił się Jan Paweł II w Skoczowie w 1995 roku. To wzmocnienie jest nam bardzo potrzebne.

Na koniec zdanie z tekstu zatytułowanego „parametr, który sam Bóg autoryzował” (s. 98): „Miłość, jako zaródź przekazana każdemu życiu, dominuje w nim; a życie w miłości zanurzone odsłania człowiekowi rysy samego Boga.”

I jeszcze dopowiedzenie:

Ksiądz Czesław Gładczuk i poeta, literat Wiesław Kazanecki, byli przyjaciółmi. Dwaj Giganci ducha. Myślę, że łączy Ich pokrewieństwo poetyckiego spojrzenia na świat i filozoficzna postawa wobec życia. Książce ks. Czesława Gładczuka, po części pisanej prozą poetycką, oryginalną frazą, stylem nie do podrobienia – przyznaję niniejszym moją prywatną nagrodę im. Wiesława Kazaneckiego, szczęśliwie funkcjonującą w sferze idei.

Teresa Jabłońska