lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LUTY
nr 2/2010

Jak tu się nie śmiać, skoro Pan Bóg też kpi?

Z kogo? Jak to: z kogo? Ileż to ostatnimi miesiącami słyszeliśmy nibynaukowych wywodów – utrzymanych w tonie całkiem alarmistycznym – o ocieplaniu się klimatu i o tym, jakie to zagrożenie planecie naszej niesie. Nawet aborcjofile uodkryły, że przeludnienie globu, się do rzeczonego ocieplenia przyczynia. Enuncjacje trwożliwe o rosnącym zgrożeniu, narastającą jakoby ciepłotą na mondzie naszem, do pełnych rewolucjonnej czujności, ostrzeżeń sowieckiej propagandy przed potężniejącą groźbą amerykanskiego imperializmu agresywnego i wojny żądnego

Pod koniec roku ubiegłego w Kopenhadze ogółnoświatową komedię urządzono pod szczetnemy hasłamy o rosnoncem, ciepłowniczem zgrożeniu straśliwem a mondialnem, tudzież o nieubłaganej koniecznosti historyczeskiej, coby ze s tem zgrożeniem okropnie kośmarnem walczyć i we walce suusznej a sprawniedliwej nie ustawać. Już nawet mianowano kraje i narody do roli mięsa armatniego w tejże borbie protiw cieplarnianej grożbie ogólnoświatowej.

I oto mamy styczeń. Europa zmaga się z zimą, jakiej dawno nie widziała. Nasza Ojczyzna też się zmaga a szczególnie jej drogowe służby – znowu zaskoczone niespodziewanym atakiem wrednej zimy wyżej pomienionej. Ale, skoro na Zachodzie nie funkcjonowały lotniska, to co się dziwić „wydolności inaczej” nadwiślanskich służb antyzimowych? Temperatura spada poniżej dwudziestu stopni, a może być jeszcze mroźniej. Ameryka też ma problem z zimą srogą poważny. Nawet na cieplutkiej Florydzie zanotowano mrozy.

I jak tu się nie śmiać? Czyż sam Pan Bóg nie zakpił sobie z tych wszystkich nałukofcuf, tych różnych wieszczkow i ekologiczeskich mądrkuf, krzyczących o narastającej groźbie ocieplenia? Stwórca ma poczucie humoru.

ks. Marek Czech