lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ
nr 1/2010

Dar Maryi na trudne czasy

Niedawno minęła kolejna rocznica objawienia się Matki Bożej św. Katarzynie Labouré. Objawienie to miało miejsce 27 listopada 1830 roku w Paryżu w kaplicy Sióstr Miłosierdzia przy ulicy du Bac.

Ówczesna nowicjuszka Sióstr Szarytek tak opisała to niezwykłe wydarzenie: „Była to sobota przed pierwszą niedzielą Adwentu. W czasie rozmyślania usłyszałam jakby szelest w chórze. Popatrzyłam w kierunku ołtarza. Tam ujrzałam Najświętszą Pannę. Stała ubrana w jedwabną sukienkę, stopy opierała na półkuli opasanej splotami węża. W rękach trzymała swobodnie glob ziemski, a oczy miała wzniesione ku niebu… Cała postać tchnęła tak niezwykłym pięknem, że nie mogłabym jej odmalować… Najświętsza Panna spuściła wzrok i spojrzała na mnie. Usłyszałam głos mówiący: «Kula, którą widzisz przedstawia cały świat…». Po chwili glob zniknął, a Matka Boża wyciągnęła ręce, jakby chciała wszystko ogarnąć. Spływały z nich promienie tak jasne, że wszystko ginęło w poświacie. Potem ukazał się dokoła postaci owalny napis złotymi literami: «O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy». Wówczas usłyszałam wyjaśnienie: «Promienie, które widzisz są symbolem licznych łask, jakie zsyłam na osoby, które mnie o nie proszą. Postaraj się, aby wybito medal z moim obrazem i napisem. A ktokolwiek będzie go ze czcią i ufnością nosił, otrzyma mnóstwo łask Bożych». W tej chwili obraz się obrócił. Zobaczyłam jego drugą stronę. W otoku dwunastu gwiazd nad literą M widniał krzyż, a pod tym dwa serca, jedno otoczone cierniową koroną, drugie natomiast przebite mieczem. Zrozumiałam, że były to serca Jezusa i Maryi.”

Pierwszy taki medal został wybity w czerwcu 1832 roku za zezwoleniem arcybiskupa Paryża Ludwika de Quelen.

Przez 179 lat wiele niezwykłych wydarzeń potwierdziło prawdziwość tego objawienia. Głośne zwłaszcza było nawrócenie na katolicyzm Alfonsa Ratisbonne’a pochodzącego z rodziny bankierów żydowskich. Było to w 1841 roku po przyjęciu od przyjaciela medalika Niepokalanej. Nawrócenie to zaowocowało wstąpieniem do Zakonu Jezuitów i przyjęciem święceń kapłańskich.

Święty Maksymilian zakładając Rycerstwo Niepokalanej obrał jako szczególny znak swego stowarzyszenia ten cudowny medalik. Polecił go nosić swoim naśladowcom i codziennie odmawiać krótką modlitwę o nawrócenie i uświęcenie wszystkich ludzi: „O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego i poleconymi Tobie.”

Święty Maksymilian mówił, że Cudowny Medalik jest to broń przeciwko wszystkim wrogom. Nazwał go „kulką Niepokalanej”, za pomocą której człowiek może pokonać szatana.

Bardzo liczne są świadectwa ludzi potwierdzające cudowność Medalika. Zacytujmy za „Rycerzem Niepokalanej” z listopada 2009 roku jedno z nich (str. 334). „Będąc na studiach zaczęłam odchodzić od wiary. Rodzice to przyjęli z wielkim bólem. Pewnego dnia tata zdjął z szyi swój łańcuszek z Cudownym Medalikiem i poprosił mnie, bym go założyła i przynajmniej do końca wakacji nosiła. Bez przekonania wypełniłam wolę taty. Minęły trzy dni. Około południa zabrało się na burzę. Zeszliśmy z pola, by skryć się w szopie. Wyszłam, żeby zobaczyć jak pada, a przy okazji napisać SMS do przyjaciółki. Nie pamiętam co się stało, gdyż nagle poczułam silny ból, który zdawał się rozrywać moje wnętrzności. Gdy się obudziłam, wszystko mnie bolało, a nade mną stał tata i doktor. Okazało się, że strzelił we mnie piorun, ale ku zdziwieniu wszystkich nic mi się nie stało. Uznałam, ze Maryja dała mi drugą szansę, abym żyła według Bożych przykazań, a nie własnych upodobań. Piorun trafił w środek Cudownego Medalika, który wisiał obok mojego serca. Medalik pękł, ale to on uratował mi życie, a raczej dobroć Niepokalanej i ufna modlitwa rodziców” – Anita Kaśniewska.

Podobnych świadectw jest bardzo dużo. Można je znaleźć w cytowanym numerze „Rycerza Niepokalanej” (XI 2009) oraz w książce Piotra Kucharskiego i Bogusława Bajora Dar Maryi na trudne czasy.

Antoni Świetlicki