lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
GRUDZIEŃ
nr 12/2009

A krzyż znowu „razi i obraża”

Oczywiście „razi i obraża” uczucia re.... pardon, chciałem napisać „uczucia religijne”, ale wszak ateiści takowymi raczej nie dysponują. Więc jakie uczucia może razić, a nawet obrażać ten religijny symbol? Ateistyczne? A są takie? Przyjmijmy, że są. Uczucie nasycenia po dobrym obiedzie, uczucie satysfakcji z wykonania zadania, uczucie radości, że się intryga udała i komuś znienawidzonemu się dokopało..... Oj, to uczucie ateistyczne może być faktycznie urażone tudzież obrażone widokiem krzyża. A takie np. uczucie zazdrości? Ateistyczne, jak się patrzy. A uczucie nienawiści? Też ateistyczne. Chyba nie trzeba tłumaczyć, jak wrażliwe to uczucia i jakże łatwo krzyż może je porazić i obrazić. Siedzi sobie taki ateista w biurze, albo w szkole, ewentualnie w jakimś innym publicznym – z przeproszeniem – miejscu (które w przekonaniu ateisty winno być „światopoglądowo neutralne”), poddaje się szczerym, ateistycznym uczuciom zazdrości, niechęci, nienawiści; satysfakcji, że kolegę coś złego spotkało; a tu krzyż mu się swoją obecnością obraźliwą narzuca i razi jego szczere, ateistyczne uczucia. Tak być nie może i dlatego ateista alergię na krzyż, posiada. Ona powoduje jedyne ateistyczne uczucie, którego ateista sobie nie życzy; uczucie niepokoju, że postępowanie ateisty nie jest „światopoglądowo neutralne”. Ateista chce żyć w psychicznym i (a)moralnym komforcie, dlatego na krzyż patrzeć sobie nie życzy.

ks. Marek Czech