lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
GRUDZIEŃ
nr 12/2009

Kolejny raz nie przegap Go!

Łk 3, 1-16

Święty Łukasz Ewangelista osobę Jana Chrzciciela umieszcza w kontekście historyczno-geograficznym. Nie dzieje się to przypadkowo. Geografia i historia pomagają nam zrozumieć prawdy teologiczne. Ale zacznijmy od początku. Rządy Cesarza Tyberiusza pozwalają umieścić wystąpienie Jana Chrzciciela pomiędzy 27 a 29 rokiem po Chrystusie. Rządy nad Galileą sprawował wówczas Herod Antypas, zaś jego brat Filip nad Itureą i Trachonem. Były to ziemie na północ i na wschód od jeziora Genezaret. Ewangelista wspomina jeszcze o Abilenie, którą rządził Lizaniasz. Był to obszar położony na północny zachód od Damaszku. Wszyscy oni byli tetrarchami. Był to nadany przez Rzymian tytuł władcy, który sprawował rządy nad czwartą częścią danego obszaru. Co z tego wynika? Ewangelia była już od samego początku przeznaczona dla wszystkich. Wymienione regiony geograficzne były zamieszkałe nie tylko przez Żydów (Judea i Galilea), ale także i przez pogan (Iturea, Trachon i Abilena). Wspomniani są również Kajfasz i Annasz. Pierwszy wypełniał swoją funkcję w latach 18-36 po Chrystusie, Annasz zaś piastował ten urząd wcześniej (lata 5-15 po Chrystusie). Ukazanie władców świeckich i przywódców religijnych przedstawia prawdę o przemijalności tego, co ludzkie: systemów, funkcji, urzędów, wpływów, polityki, sposobów rządów itd. Jedynie Bóg jest wieczny i to On jest Panem dziejów, On tworzy historię i jedynie On każde dzieło doprowadza do końca. To właśnie Jemu Jan Chrzciciel przygotowuje drogę. Kim był prorok, który zamyka Stary i otwiera Nowy Testament? Kuzynem Jezusa z Nazaretu, synem Zachariasza, kapłana żydowskiego i Elżbiety, krewnej Miriam z Nazaretu. Prorok Izajasz zapowiada go jako proroka, którego głos rozbrzmiewa na pustyni: „Przygotujcie drogę Pana! Wyprostujcie Jego ścieżki! Każda dolina niech będzie wypełniona, a wszystkie góry i pagórki niech zostaną zrównane! Drogi kręte niech będą wyprostowane, a wyboiste niech staną się gładkimi! Wtedy każde stworzenie ujrzy zbawienie Boga” (Iz 40,3-5).

O jaką pustynię chodzi Prorokowi? Geografia nam tu już nie pomoże. Pustynia to nic prócz piasku i skał, to obszar pozbawiony życia. Niejednokrotnie pustynią staje się ludzkie serce. Nie ma w nim prawdziwego życia. O takie życie upomina się św. Jan Chrzciciel. By mogło stać się ono udziałem człowieka potrzebne jest nawrócenie. Nie wiąże się ono ze zmianą zajęcia, ale z usunięciem z życia wszelkiego zła. Ciekawe, że Chrzciciel nie kazał celnikom (powszechnie uważanych za oszustów) zostawić wykonywany przez nich zawód, ale tylko być w nim uczciwym; nie wzywał do rezygnacji ze służby wojskowej, ale jedynie, by „na nikim nic nie wymuszać, nikomu nic siłą nie zabierać, ale poprzestawać na swoim żołdzie”. Tym, którzy decydowali się na taki sposób życia Jan udzielał chrztu nawrócenia. Wyznaczał on początek nowej drogi, był potwierdzeniem, że człowiek pragnie nowego życia, że chce je złączyć z Kimś, kogo Jan uznaje za wyższego, który pragnącym da Ducha i ogień, który wypali grzech i rozpali życie w Bogu, prawdziwe życie to znaczy takie, które raz zaczęte nie ma swojego końca. Chrzciciel o sensowności takiego życia był przekonany, bo sam takiego życia doświadczył. Wszystko inne straciło znaczenie. Pewnie dlatego tak bezwzględnie walczył o nawrócenie Heroda, to znaczy o jego życie, które było zagrożone Herodiadą, żoną jego brata. Chrzciciel był jednoznaczny. Zło nazywał złem, a dobro nazywał dobrem, bez kompromisów.

Zaczęliśmy w naszym życiu kolejny Adwent. Kościół chce nam przypomnieć, że Mesjasz przyszedł, przychodzi i przyjdzie. Z podziwem wpatrujemy się w adwentowego nauczyciela – Jana Chrzciciela. Przypomina on każdemu z nas o potrzebie nieustannego nawracania się, to znaczy zwracania się ku życiu. Często domaga się ono „odwrócenia się” od tego, co życiem nie jest, albo ma w sobie tylko jego pozory. Może to być coś lub ktoś, sposób bycia, zdobywania pieniędzy. W Adwencie trzeba się siebie spytać: czy ja żyję prawdziwym życiem? Jeśli tak to trzeba tego życia strzec. A jeśli żyję pozornie, co wtedy? Trzeba się zwrócić ku Temu, który jest samym Życiem, ku Jezusowi, który przyszedł, przychodzi i przyjdzie. Kolejny raz nie przegap Go.

ks. Radosław Kimsza