lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD
nr 11/2009

List misyjny z Ekwadoru

Drodzy Przyjaciele Misji!

Po jedenastu latach misjonowania w Brazylii, od września 2009 r. jestem w Ekwadorze. To małe państwo leżące po obu stronach Andów, liczące 14 mln mieszkańców (z czego ponad 70% to katolicy), żyjących w trzech odrębnych krainach: nadbrzeżnej równinie (Costa), górach (Sierra) i puszczy tropikalnej (Oriente); czwarty region to Galapagos (Wyspy Zółwie), leżące na Pacyfiku. Ja pracuję w regionie górskim, w diecezji Riobamba, leżącej u stóp najwyższego wulkanu w Ekwadorze: Chimborazo (6310 m). Prawie połowa mieszkańców Ekwadoru – i większość w diecezji Riobamba – to potomkowie Inków (zwanych Indigenas), używający języka Keczua i ubierający się w tradycyjny, charakterystyczny sposób: noszą kapelusze (tak kobiety jak i mężczyzni), kolorowe szale, poncha i chusty, nazywane makanas do noszenia wszystkiego: od drewna na opał po niemowlęta.

Jak to często bywało w historii naszego Zgromadzenia, Misjonarzy Serca Jezusowego, pierwsza do Ekwadoru przybyła nasza Patronka, Matka Boża Serca Jezusowego, przywieziona przez Franciszkanów z Barcelony do Guayaquil (do dziś Jej statua znajduje się w kościele franciszkańskim w tymże mieście). Potem przybyli pierwsi Misjonarze z Francji w 1887 r., przywożąc ze sobą wizerunek Matki Bożej Serca Jezusowego (jeden jest w Quito a drugi w katedrze w Riobamba) i pozostali w Ekwadorze do 1894 r. Podjęli się ponownie misji w Ekwadorze współbracia z Brazylii w 1986r. Obecnie jest nas tutaj siedmiu: z Brazylii czterech, z Indonezji dwóch i z Polski jeden.

Pracuje razem ze współbratem z Indonezji, na dwóch parafiach: św. Jana Chrzciciela w Tixán i Miłosiernego Pana (Señor de las Misericórdias) w Palmira. Mamy tutaj 60 wspólnot rozsianych w górach; niektóre z nich leżą na wysokości ponad 4000 m i trzeba wspinać się pieszo lub na koniu, bo samochodem nie można dojechać. Podczas liturgii korzystamy z niezastąpionej pomocy katechistów, którzy pomagają w śpiewach, czytaniach i tłumaczeniu, gdyż większość celebracji odbywa się w języku kechua. Kościół od samego początku ewangelizacji Ekwadoru starał się zaadaptować i dostosować do chrześcijańskich zwyczajów, tradycyjne obrzędy i święta indiańskie, co jest widoczne do dziś na każdym kroku. I tak np.: święto św. Jana Chrzciciela (24 czerwca), zastąpiło starożytne świeto przesilenia zimowego, zwane Inti Raymi; św. Jakuba Indigenas utożsamiają z potężnym bogiem grzmotów i błyskawic (inkaskim Illapą). Dzień Zaduszny, to kolejny przykład połączenia dwóch tradycji; tego dnia ludzie odwiedzający cmentarze, przynoszą zmarłym i kładą na grobach jedzenie i picie wierząc, że duchy zmarłych wracają na ziemię na 24 godziny, i jeśli nie znajdą dowodów pamięci o sobie, odchodzą nieszczęśliwe. Otaczają też szczególną czcią Matkę Bożą, znaną pod różnymi tytułami. Tutejsi katolicy lubią też ubierać wizerunki Świętych, Matki Bożej i Pana Jezusa w różnokolorowe ubranka; w zakrystii kościołów można spotkać szafy pełne prawdziwych „kolekcji mody” dla świętych!

Te i inne obrzędy i święta są zakorzenione w starych wierzeniach Inków, którzy otaczali szczególną czcią góry, będące dla nich miejscem świętym. Najwyższy szczyt Ekwadoru, Chimborazo jest nazywany przez nich Taita (Ojciec) i drugi szczyt, Tungurahua nazywają Mama (Matka). Wierzą, że bogowie z gór zsyłają deszcz i od nich zależą dobre plony. Dlatego też, aby ich przebłagać składają im w ofierze świnki morskie, alkohol z trzciny cukrowej lub rośliny. Kiedy spadnie śnieg mówią, że Taita ich odwiedził, a kiedy pada deszcz, że Taita oddaje mocz. Góry zsyłają deszcz, lecz to Matka Ziemia (Pacha Mama) karmi ludzi, wydając plony; jej również składają ofiary, aby podziękować Większość wspólnot, rozsianych wysoko w górach posiada też swego szamana lub uzdrowiciela, nazywanego yachaj mama lub yaczaj taita („obdarzony wiedzą ojciec lub matka”).

Kultura potomków Inków jest bardzo bogata i ciekawa. Można od nich wiele się nauczyć. Jako Misjonarze Serca Jezusowego staramy się przybliżać tym ludziom miłość Bożą, ukazana nam w przepiękny sposób w Sercu Jezusowym i staramy się być po trosze Sercem Boga w świecie. Uczestniczymy też z całym Kościołem w misji powierzonej mu przez Chrystusa, i w sposób szczególny – tutaj w Ameryce Łacińskiej – w Misji Kontynentalnej, do jakiej wezwał nas Benedykt XVI podczas V Konferencji Ogólnej Episkopatów Ameryki Łacińskiej i Karaibów (CELAM), która odbyła się w Aparecida (Brazylia) w 2007 r., modląc się: Panie, Jezu Chryste, który jesteś Drogą, Prawdą i Życiem, ludzkim obliczem Boga i Boskim obliczem człowieka, rozpal w naszych sercach ogień miłości do Ojca, który jest w niebie i radość bycia chrześcijanami. Wyjdź nam na spotkanie i kieruj naszymi krokami, abyśmy szli za Tobą, w jedności z Twoim Kościołem, celebrując i żyjąc darem Eucharystii, dźwigając nasz krzyż, namaszczeni Twoim posłaniem. Daj nam zawsze ogień Twego Ducha, który oświeci nasze umysły i wzbudzi w nas pragnienie kontemplowania Ciebie i miłość do naszych braci, a przede wszystkim do tych najbardziej potrzebujących, jak też wzbudzi w nas zapał, aby głosić Ciebie w tym nowym stuleciu. Jako Twoi Uczniowie i Misjonarze, chcemy zarzucić sieci na głebię, aby nasze narody miały obfite życie w Tobie, i solidarnie budowały braterstwo i pokój. Panie Jezu, przyjdź i poślij nas, abyśmy byli Twoimi Misjonarzami!

Serdecznie pozdrawiam,

ks. Tomasz Kundzicz, MSC