lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
PAŹDZIERNIK
nr 10/2009

O „permanentnym wyzwalaniu”, czyli spory o historię

W drugiej połowie sierpnia rozpoczęła się rosyjska ofensywa propagandowa, skierowana przeciw Polsce, a chyba jeszcze bardziej, do rozpitego i otumanionego narodu rosyjskiego. Miało to związek z haniebnym sowiecko-niemieckim paktem z 1939 roku, na mocy którego oba państwa dokonały agresji na Polskę i podzieliły nasz kraj między siebie.

Gdy polski sejm wysmażył uchwałę z okazji rocznicy sowieckiej agresji, w Moskwie zagotowało się. Dlaczego? Bo Polacy są – według ruskich postsowieciarzy – niewdzięczni, czyli nie pamiętają o tym, jak to robotniczo-chłopska Armia Czerwona Polskę od faszystów niemieckich wyzwoliła. Otóż to. Rzeczona Armia Czerwona wręcz w swój etos miała wpisane „permanentne wyzwalanie” innych narodów, jak też na szeroką skalę „wyzwalanie” poszczególnych ludzi, których liczby szły w miliony.

Zaczęło się 17 września 1939 roku. Tego dnia wielotysięczne hordy brudnych, zawszonych, śmierdzących, źle ubranych, prymitywnych ludzi – czyli Armia Czerwona – przekroczyły granicę Polski, zaczynając „wyzwalanie”. Nie tylko „wyzwolono” Polskę z niepodległości, ale tysiące polskich obywateli „wyzwolono” z majątków. Później, grubo ponad milion Polaków „wyzwolono” z konieczności mieszkania w swoich domach, wywożąc ich na wielkie przestrzenie Syberii i Kazachstanu. Ponad dwadzieścia tysięcy polskich oficerów radykalnie „wyzwolono” strzałami w potylicę od wszelkich trosk życiowych. Akurat powyższych „czynności wyzwoleńczych” dokonywało NKWD, ale Armia Czerwona też nie próżnowała. Jesienią 1939 roku zaczęła „wyzwalać” Finlandię. Jednakże Finom udało się obronić przed sowieckim „wyzwoleniem” W 1940 roku Armia Czerwona „wyzwoliła” Litwę, Łotwę i Estonię. Wymienione kraje – jako już „wyzwolone, czyli „wolne” – „z entuzjazmem” wstąpiły do „rodziny wolnych narodów CCCP”. Wojna z Niemcami otworzyła przed „wyzwoleńczą” Armią Czerwoną nowe perspektywy „wyzwoleńcze”. Po raz drugi „wyzwolono” Polskę. „Wyzwolono” Czechosłowację, Węgry („wyzwoleńcza” poprawka miała tam miejsce w 1956 roku), Rumunię, Bułgarię, część Austrii i wschodnią część Niemiec. Nie tylko, że te kraje „wyzwalano” od demokracji i niepodległości – poddając pod „wolnościową” kuratelę NKWD i tresowanych w Moskwie namiestników. Na masową skalę „wyzwalano” także obywateli z ich zegarków, łańcuszków, pierścionków, obrączek, butów, futer itp. Przede wszystkim Niemki, ale też kobiety innych „wyzwalanych” krajów doświadczały „wyzwalania” z cnoty, godności i przyzwoitości. Tak to „wyzwolicielsko” działała Armia Czerwona oraz jej brzydzący się higieną bojcy.

ks. Marek Czech