lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
WRZESIEŃ 2009
nr 9/2009

Kłopoty z prawdą

Klasyczna definicja prawdy mówi, że „prawda to zgodność umysłu z rzeczywistością”, czyli jeśli coś jest „takie a takie” (albo było „takie a takie”), my to poznajemy (stwierdzamy) i potwierdzamy, że „takie a takie jest właśnie”. Wydaje się to proste i oczywiste: widzę krowę, więc mówię: „krowa” (a nie np. krokodyl czy kangur); widzę kota, więc mówię „kot” (a nie np. kalafior czy traktor); widziałem, że drzewo w czasie wichury zostało wyrwane z korzeniami i upadło na samochód, więc mówię: „drzewo wyrwane z korzeniami przez wichurę runęło na samochód” (a nie np., że słup telefoniczny runął na pociąg). A jednak nie tylko nie jest to proste, ale okazuje się trudne, a nieraz i wręcz niewykonalne w realizacji.

Dla władz Rosji nie do przyjęcia jest prawda o współodpowiedzialności stalinowskiego CCCP za wybuch II wojny światowej, o sojuszu Stalina z Hitlerem, o podziale łupów między tymi totalitarnymi państwami (dla Niemiec: zachodnia część Polski i wolna ręka do rozprawy z Zachodem; dla Sowietów: wschodnia część Polski i republiki nadbałtyckie oraz Finlandia – która jednak skutecznie się obroniła przed „wyzwoleniem”); o współpracy NKWD i gestapo w eksterminacji Polaków.

Rosyjscy postsowieciarze oburzają się wobec zrównywania nazizmu i stalinizmu. Faktycznie można się oburzać, ale dlatego, że stalinizm był bardziej ludobójczy. Zresztą cała eurolewizna niechętna jest temu zestawianiu i od lat wciska przysłowiową ciemnotę, że nazizm (narodowy socjalizm) był... prawicowy(!). A przecież wystarczy porównać oba te systemy (jeden wódz, jedna partia, wszechwładza tajnej policji, brak demokratycznych wyborów), aby stwierdzić, że były lewicowe. Ta prawda jest jednak dla pogrobowców Stalina koszmarnie niewygodna. Dlatego rzucają gromy na „prawicowy” hitleryzm i mówią o „zasługach” CCCP dla wyzwolenia Europy – zwłaszcza środkowo-wschodniej. A że konsekwencje tego „wyzwolenia” ponosimy do dziś?

ks. Marek Czech

Ps. Osoby nieznudzone moim pisaniem, zapraszam na blog „Piórem z pazurem” – Marguar; który prowadzę na portalu FRONDA.PL