lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2005
nr 3/2005

Tworzyć siebie

Ks. Biskup Adam Lepa, członek Europejskiego Komitetu Biskupów ds. Mediów, zachęca. wiernych do korzystania z katolickich rozgłośni i czasopism.13 stycznia br. na konferencji naukowej "Media - szczęście czy zagrożenie?", która się odbyła na KUL-u, stwierdził, że żyjemy w epoce "uwodzenia" i uzależnienia, od mediów. A dodać należy ,że najbardziej narażeni na te "uwodzenia" są ludzie młodzi i ci, którzy ulegli - jak to określił ks. biskup - "cywilizacji obrazu i konsumpcji, wedle której życie człowieka powinno być łatwe, lekkie i przyjemne".

Jak wiemy, takiemu stylowi życia sprzyja utopijne hasło głoszone przez światowe ośrodki decyzyjne, propagujące "wychowanie bezstresowe, co jest samo w sobie sprzeczne. Od tysiącleci bowiem w kulturze europejskiej, począwszy od starożytnej Grecji, wychowanie polegało na pomocy młodemu człowiekowi w ukształtowaniu jego charakteru. Podobnie jak ogrodnik pielęgnujący rośliny ucina dzikie pędy i wszczepia nowe, bardziej dorodne i pożyteczne, tak już pierwszy wychowawca - rodzic, a później nauczyciel w przedszkolu i szkole, pielęgnuje młodego człowieka chroniąc go od czyhających na niego niebezpieczeństw zarówno duchowych, jak też fizycznych. I tak nagradza go, podtrzymując w ten sposób dobre nawyki i przyzwyczajenia, lub karci, kiedy na to zasługuje. Rzecz w tym, by czynił to z miłością, w oparciu o Przykazania Boże zakodowane w sumieniu każdego z nas. Bo kto kocha nie zrobi swemu podopiecznemu krzywdy.

Wielki poeta, Leopold Staff (szkoda, że dzisiaj tak mało czytany) stworzył aforyzm, który warto przytoczyć: "Jedyna, godna rzecz na świecie: twórczość / a szczyt twórczości to tworzenie siebie". To Staffowskie "tworzenie siebie" to nic: innego jak samowychowanie, czy samokształcenie - słowem doskonalenie własnej osobowości. Ale do tego trzeba dorosnąć. Tymczasem w epoce cywilizacji konsumpcji praca nad sobą stała się tematem wstydliwym, żeby nie powiedzieć - tabu. A przecież praktyka życiowa uczy, że każde życie ludzkie dostarcza (czy się to komu podoba, czy nie) niezliczoną ilość stresów. Człowiek wychowywany pod kloszem nie jest do tego przygotowany i bardzo łatwo się załamuje i zniechęca do życia. Stąd tyle w naszych czasach samobójstw, czy okaleczeń, a jednocześnie niechęci młodych ludzi do nauczycieli, czy przełożonych stawiających wysokie wymagania. I odwrotnie! Idolami młodych stają się coraz częściej bezideowi, wykreowani przez liberalne, żeby nie powiedzieć libertyńskie media, ludzie, podniesieni sztucznie do rangi autorytetów, rzucający w tłum rozhisteryzowanych fanów nośne dla nich hasła w rodzaju: "Róbta, co chceta!"...

Te antywartości z wielkim upodobaniem lansują wielonakładowe, kolorowe czasopisma będące najczęściej w rękach międzynarodowych koncernów, żerujące na najniższych instynktach. Kupujący tego rodzaju brukowe pisma nabijają ich właścicielom kasę, szerząc defetyzm religijny i obyczajowy. Znany na naszym rynku wydawniczym od niedawna "Fakt" próbował usadowić się w katolickiej Hiszpanii. Tam jednak spotkał się z oporem bardziej uświadomionej części społeczeństwa i klasy politycznej.

W obliczu tego rodzaju faktów (nomen-omen) rodzi się pytanie, jaką postawę mają zająć nasi, w olbrzymiej większości katoliccy, wychowawcy i rodzice? Odpowiedzi nie trzeba daleko szukać. Mówi o tym Ojciec Święty, którego przecież tak kochamy, nagłaśniają to nieliczne katolickie media, które, trzeba to powiedzieć jasno - są rzadkim gościem w naszych katolickich przecież domach... A nade wszystko głosi to Ewangelia - Dobra Nowina, która wyraźnie mówi, że nie można służyć dwóm panom. A w innym miejscu powiada, by nie służyć Bogu : mamonie.

Niestety służba mamonie narasta wraz z pogłębianiem się relatywizmu moralnego i jego sojusznika - życiowego konformizmu. Znana jest nam powszechnie postawa nonkonformistyczna w Parlamencie Europejskim jednego z deputowanych, prof. Rocco Buttiglione?go, który nazwał homoseksualizm grzechem. Wiadomo czym to się skończyło dla odważnego parlamentarzysty. Sprzątnięto mu sprzed nosa posadę komisarza. Kiedy o tym rozmawiałem z przygodnie spotkanymi ludźmi uważającymi się za praktykujących katolików, usłyszałem z ich strony, że Buttiglione postąpił niestosownie. Nie powinien wszak według nich wyrażać swoich prywatnych opinii na forum Parlamentu Europejskiego. Zostawiam to bez komentarza.

Ukazała się niedawno książka wybitnego profesora KUL, wieloletniego rektora tej katolickiej uczelni, ks. biskupa Stanisława Wielgusa. Tytuł książki Ducha nie gaście. W rozdziale zatytułowanym: Kapłan wobec ofensywy ideologii neomarksizmu i postmodernizmu we współczesnym świecie pisze: "Kościół w postmodernizmie traci swój autorytet w kwestiach moralnych, ponieważ jego zdanie traktowane jest jako głos niewiele znaczącej politycznie, ekonomicznie i medialnie społeczności". A dalej: "Wielu ludzi, ulegających tym, bardzo lansowanym przez niezliczone media i ich autorytety wpływom, mówi dziś wyraźnie - religia - tak, ale Kościół z jego integralnym depozytem - nie". Są to wyraźne próby idące w kierunku rozbicia Kościoła od wewnątrz, tak mocno akcentowane w Konstytucji Europejskiej. Siły te mają i inne narzędzia ku temu, ot chociażby w nagłaśnianiu przez światowe media antyreligii "New Age". Próbuje ona wmawiać ludziom, że kończy się już "epoka Ryb", związana z chrześcijaństwem, a zaczyna "epoka. Wodnika", którą rzekomo ma cechować "wieczny pokój i miłość". Jest to wizja - jak zaznacza ks. biskup - zakorzeniona w mitach o utraconym "Złotym Wieku". Manipulowani w ten sposób ludzie małej wiary zaczynają wierzyć w horoskopy, których pełno w codziennej, zdominowanej przez obce koncerny, polskiej prasie. Wielu dzień zaczyna właśnie nie od pacierza, lecz od czytania tych horoskopów, w których nie Bóg a martwa materia, przez Niego stworzona., jak planety, czy gwiazdy mają decydować o losach człowieka. Wszak człowiek z natury jest istotą religijną, stąd jeśli przestaje wierzyć w Boga, w to miejsce wprowadza wiarę w horoskopy, gusła i zabobony...

W dzisiejszym świecie zdominowanym przez wszechwładne media będące w rękach grupki multimiliarderów, dokonuje się wiele spustoszeń w sercach i umysłach niekiedy naszych najbliższych. Dlatego mamy obowiązek pomagać naszym siostrom i braciom w prostowaniu ich niekiedy zawiłych życiowych ścieżek przez podsuwanie odpowiedniej lektury i aranżowanie spotkań z kompetentnymi ludźmi. Hasło księdza biskupa Lepy, by w każdym katolickim polskim domu była katolicka prasa nie powinno być głosem na pustyni. A skoro tak uwielbiamy Ojca Świętego, o czym nawet mówią niekatolickie media, to pokażmy, że nie tylko go kochamy, ale i postępujemy według jego wskazań. Bądźmy zatem konsekwentni w wierze i "twórzmy siebie", swój image nie tylko zewnętrzny, ale i wewnętrzny "na obraz i podobieństwo Boże". Piękne jest bowiem życie ludzkie oparte na Dekalogu. Jest to największy skarb podarowany nam przez Opatrzność. Wiara w Bożą Dobroć i jej realizowanie już tu na ziemskim padole przynosi pokój i szczęście. A przecież "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co Pan Bóg przygotował tym, którzy Go miłują". Warto pamiętać o tych słowach zawartych w Dobrej Nowinie pamiętać i konsekwentnie "tworzyć siebie".

Mieczysław Czajkowski