lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2005
nr 3/2005

Refleksje okołopostne

Wielki Post - czas wyciszenia, umartwienia, ćwiczenia woli, refleksji, modlitwy, rozważania Męki Pana Jezusa, większej wrażliwości na ludzkie potrzeby. W popielcową środę wyjątkowo liczne tłumy ludzi przyjęły popiół na fryzury, deklarując tym samym, że poważnie podchodzą do Wielkiego Postu, który zamierzają twórczo przeżyć.

Przed drugą niedzielą wielkopostną jedna z białostockich gazet zamieściła krótki reportaż, z klubów i pubów. Ich właściciele mówią, że ten okres niczym nie różni się od innych. Może bywa nieco mniej klientów, ale niewiele mniej. Pustawo jest w pierwszych dniach po Popielcu i w Wielkim Tygodniu. Poza tym młodzież się bawi. Przytoczono wypowiedzi młodych ludzi, z których większość stwierdziła, że post nie ma dla nich znaczenia.

Ciekawe ilu z nich przyjęło popiół na głowy? Brak wyczucia świętości, brak głębszej refleksji nad życiem, płytka, martwa religijność - to charakterystyka wielu (zbyt wielu) młodych ludzi. Zaczadzeni lewacką propagandą, czytający z wiarą gazetki dla odmóżdżonych, nawet w rozmowach posługują się takim językiem. Kiedy zadaje się im pytanie o zachowanie przyrzeczenia dotyczącego wstrzymania się od alkoholu i tytoniu do 18-go roku życia, większość odpowiada przecząco. Kiedy pyta się ich, czy są ludźmi honoru (tacy wszak dotrzymują słowa, nie mówiąc o przyrzeczeniach) stwierdzają, że owszem. Na pytanie o istniejącą w tym sprzeczność nie potrafią odpowiedzieć.

Podstawowa przyczyna tej płycizny ożenionej z bezmyślnością, leży w braku religijności. Wszyscy oni są na ogół katolikami (albo raczej "katolikami"). Aby należycie przeżywać Wielki Post trzeba być człowiekiem religijnym (czyli prawdziwym katolikiem) "Jeśli Boga nie ma, wszystko wolno" - powiedział Dostojewski. Jeśli nie ma Boga w sercu, jeśli postawa religijna jest strupiała, nie może być żadnego wyczucia świętości, żadnej kultury duchowej, żadnej wzniosłości. Czy jednak człowiek nieodróżniający tego, co święte od tego, co potoczne i przyziemne, nie upodabnia się do bydlęcia? Brak szacunku dla świętości owocuje brakiem szacunku dla człowieka. Nieraz na kolędzie słyszy się o chamskich studentach, którzy hałasują do późnych godzin nocnych. W ich prostackich łbach nie zaświta myśl, że przeszkadzają innym. Kiedy się do nich puka, na ogół nie otwierają, lub są nieobecni.

Zresztą nie tylko dlatego. Nieraz żyją w grzechu. Boją się rozmowy z księdzem.

Bez żywej religijności, bez zasad, bez wyczucia moralnego, bez duchowej i zewnętrznej kultury - a podobno człowiek to brzmi dumnie. Niestety, części "człowieków" to nie dotyczy. Co gorsza, oni o tym nie wiedzą.

ks. Marek Czech