lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
SIERPIEŃ 2009
nr 8/2009

Rocznica

14 lipca przypadła 220-ta rocznica wybuchu rewolucji we Francji. Owo wydarzenie zostało zapoczątkowane szturmem paryskiego motłochu na Bastylię – królewskie, niemal puste, więzienie. Uwolniono zeń kilku przestępców kryminalnych i kilku „psychicznych” – w tym markiza de Sade, od którego nazwiska pochodzi słowo sadyzm. Tacy to byli ci „uciśnieni” przez tzw. królewską tyranię. Rewolucja nie była żadnym przejawem gniewu ludu, lecz spiskiem masońsko-lewicowych środowisk, którym marzył się „nowy wspaniały świat”; bez monarchii, bez religii (zwłaszcza katolickiej), świat „liberté, égalité i fraternité”.

Co te hasła w praktyce oznaczały, wkrótce się okazało. Masowe aresztowania za pochodzenie czy za wierność Kościołowi (odmowa przysięgi na „Konstytucję Cywilną Kleru”) okazały się standardami wolności. Gilotyny były narzędziami realizacji ideału równości. Armia rewolucyjna – eksterminując dziesiątki tysięcy bezbronnej ludności Wandei – pokazała, co znaczy rewolucyjne braterstwo. Tak wykuwano „nowy wspaniały świat”. Ostateczny kres rewolucyjnym szaleństwom położył Napoleon Bonaparte, który sam... koronował się na cesarza.

Rewolucja francuska zapoczątkowała bardzo groźną tendencję, która do dzisiaj się rozwija i nic nie wskazuje na to, aby miała zostać zahamowana. Chodzi o totalitaryzację państwa, które coraz bardziej, coraz głębiej ingeruje w życie swoich obywateli. Tworzy tysiące coraz dokładniejszych przepisów prawnych, dotykających wręcz wszystkich dziedzin życia ludzi. Nie tylko dotykających, lecz regulujących. To państwo (UE) decyduje np. ile mleka mogą wyprodukować rolnicy (i bredzą przy tym o...wolnym rynku!!!); to państwo decyduje o prawie obywatela np. do ścięcia suchego drzewa w lesie tegoż obywatela; to państwo może zabrać dzieci od rodziców itp. Cały ów totalniacki obłęd zapoczątkowała rewolucja francuska.

ks. Marek Czech