lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LIPIEC 2009
nr 7/2009

O co się modlić?

O co prosić Pana Boga? Najczęściej są to modlitwy o zdrowie, o pomyślne zdanie egzaminu, o dobrego męża (mężczyźni rzadko modlą się o dobre żony), o życie wieczne dla zmarłych … Apostołowie zaś prosili Jezusa: „Wzmocnij naszą wiarę” (Łk 17,5).

Czym jest wiara? W odpowiedzi pierwszokomunijne dzieci bez zająknięcia wypowiedzą katechizmową definicję, że „wierzyć to znaczy przyjąć Objawienie Boże i odpowiedzieć na nie z ufnością”. Dziecku o czystym sercu i umyśle, zdanym na dobrych rodziców łatwiej jest wierzyć. Przyjmują one prawdę o Bogu Ojcu jako odzwierciedlenie prawdy o rodzicach, wyobrażają miłość Boga poprzez analogię do miłości taty czy mamy. Stawiają pytania o dom Boga, czy Bóg Ojciec ma brodę itp. Zazwyczaj nie są to pytania o istotę Boga a raczej o Jego istnienie. W poszukiwaniu na nie odpowiedzi rodzice bardzo często wyręczani są przez babcie i dobrych katechetów.

Problem wiary zaczyna komplikować się u młodzieży. Katecheci, którzy przygotowują gimnazjalistów do bierzmowania opowiadają nie tyle o trudnych pytaniach o wiarę, stawianych przez młodych, ile o ich braku. Pytanie „co to znaczy wierzyć?” najczęściej pozostaje bez odpowiedzi, choć nauczyciele religii, księża dwoją się i troją, by przekaz wiary był jasny i pociągający. Zapewne jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest tak zwany „trudny okres” młodzieży, od kilku lat skumulowany w trzech klasach gimnazjum. Specjaliści z dziedziny pedagogiki, psychologii czy socjologii religii doszukaliby się jeszcze szeregu innych powodów mających swoje źródło w domu bez ojca, często też matki i podwojoną liczbą dziadków, odkąd rodzice są po rozwodzie, szkole z przepełnionymi rozkładami lekcji i mnóstwem zajęć pozalekcyjnych, kościele, w którym kuleje kaznodziejstwo i brakuje regularnej, parafialnej katechezy.

Jednakże wiara jest! Podarował nam ją Jezus w Chrzcie Świętym razem z nadzieją i miłością. Dał ją w sposób „wystarczający” to znaczy tyle, by człowiek mógł we współpracy z Nim pomnożyć ją. Od tego czasu Bóg w relacji do człowieka jest w swoistej „niemocy” – nie może uczynić nic bez niego samego. Stąd potrzeba zaangażowania się w życie z wiary. Najpierw jest to poznanie Tego, w którego się wierzy. Człowiek został obdarzony przez Boga rozumem i wolą. Te dwie rzeczywistości wprowadzają go w możliwość poznawania. To prawda, że Bóg jest niezgłębiony, pozostaje tajemnicą. Jednakże mówił do człowieka, objawiał się przez znaki. Prawdę o sobie ukazał w Jezusie, Bogu-Człowieku. Poznając objawioną prawdę o Bogu pogłębia się swoją wiarę. Podstawowym źródłem jest tu Biblia. Jej nieznajomość, powiadał jeden z chrześcijańskich myślicieli jest nieznajomością Chrystusa. Każda uważna i z wiarą lektura Słowa Bożego to jakby uczestnictwo w życiu Boga, zgłębianie o nim prawdy. Poznanie Boga z kart Pisma Świętego musi dokonywać się w łączności z Kościołem. Daje to gwarancję przemierzania właściwej drogi do celu chrześcijańskiego życia. W przeciwnym razie można łatwo pobłądzić i zachwycić się tym, co nie jest prawdą, choć wyrażone jest biblijnymi cytatami. Poznaniu prawdy o Bogu pomagają chrześcijańscy autorzy, którzy całe życie poświęcili zgłębianiu tajemnic, które kryją biblijne stronice. Warto jest więc sięgnąć po komentarze biblijne Ojców Kościoła, czy też współczesnych pisarzy. Prawdę o Bogu odkrywa teologia. Nie brakuje dostępnie napisanych książek teologicznych, mnożą się czasopisma religijne, których lektura wyprowadza z analfabetyzmu religijnego i oświeca mroki niewiary, budząc świadomość obecnej w człowieku łaski. Współcześni studenci teologii to nie tylko przyszli nauczyciele religii, ale spragnieni poznania Boga specjaliści wielu dziedzin nauki, którzy zapragnęli pogłębienia swojej wiedzy religijnej.

Święty Jakub Apostoł przypomniał, że „wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2,17). Z poznania Boga rodzi się zachwyt i pragnienie naśladowania Go. Modelem dla człowieka jest jego Archetyp – Jezus Chrystus. Tomasz a Kempis swoje doświadczenie Chrystusa opisał w dziele O Naśladowaniu Chrystusa, które stało się „podręcznikiem chrześcijańskiego życia” dla pokoleń wyznawców Chrystusa. Na chrześcijańskim Wschodzie naśladować Chrystusa znaczy żyć w Chrystusie, pozwolić, by całe życie wybijało Jego rytmem. Dał temu wyraz św. Jan Klimak w swojej Drabinie do nieba i inni ojcowie wschodni, których doświadczenie zostało zawarte w dziele ascetycznym Filokalia, którym do dziś zachwycają się chrześcijanie zarówno Wschodu jak i Zachodu.

Rozumowe poznawanie Boga, zachwyt i życie Nim wspiera się o modlitwę. Apostolskie „Wzmocnij naszą wiarę” (Łk 17,5) wyraża się w rozmaity sposób. O wiarę modli się Kościół podczas sprawowania Eucharystii. W I Modlitwie Eucharystycznej wstawia się za tymi, „którzy wiernie strzegą wiary katolickiej i apostolskiej”. Słowami III Modlitwy Eucharystycznej prosi, by Bóg utwierdził w wierze i miłości Kościół pielgrzymujący na ziemi. Również w modlitwie o pokój, wypowiadanej w czasie Mszy Świętej Kościół zwraca się do Boga: „nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła”, a przed przyjęciem Komunii wypowiada słowa wyznania wiary setnika: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie…”. Modlitwie o wiarę nadzieję i miłość poświęcone są trzy pierwsze „Zdrowaś…” w różańcu. Każdy chrześcijanin powinien mieć swoją ulubioną modlitwę o wiarę. Z nią dobrze jest zaczynać każdy dzień. Może być to proste: „Panie przymnóż mi wiary, bym wierzył w Ciebie bardziej”. W świetle wiary innym staje się życie ludzkie. Wiara oświeca najbardziej mroczne zakamarki ludzkiego istnienia. Wiele razy słyszałem: „gdyby nie wiara nie zniósłbym tego”. O co więc prosić Pana Boga? O wiarę, tylko o wiarę! W niej wszystko jest darem, znakiem Bożej miłości do człowieka. Modlitwa i czyn pomnaża wiarę. Na gruncie modlitwy i życia wiarą ewangeliczne ziarnko gorczycy rozrasta się w piękne rozłożyste drzewo, którego cień staje się ochłodą dla znużonych, często zagubionych wędrowców, bo przeżywana wiara nie zamyka się w sobie – nieustannie staje się darem dla innych.

ks. Radosław Kimsza