lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MAJ 2009
nr 5/2009

Wystarczy kochać!

W Starym Testamencie Prawo stanowiło wykaz Bożych oczekiwań dotyczących moralnego i duchowego postępowania Izraela. Zawierało ono szereg wskazówek, jakich Bóg udzielał swojemu ludowi, aby ten mógł realizować swoje powołanie. Była to tak zwana ToraPięcioksiąg Mojżeszowy do którego komentarzem był Talmud z sześciuset trzynastoma przykazaniami, spośród których dwieście czterdzieści osiem to nakazy, a trzysta sześćdziesiąt pięć to zakazy. Pobożni Żydzi wierzyli, że Jahwe dał im Prawo po to, by poprzez jego przestrzeganie porządkować życie. Sens starotestamentalnego Prawa wyśpiewał Psalmista w Psalmie 119. Według natchnionych słów ten, kto zachowuje Prawo chodzi wyznaczonymi przez Boga ścieżkami; w Prawie odnajduje przedmiot kontemplacji, tego, co strzeże ludzkiego życia, rozkoszy i rozmyślań. Poznający Prawo zwraca się ku Najlepszemu Doradcy. Prawo miłowane staje się lampą na drogach ludzkiego życia. Tak więc Prawo pochodzi od Boga, zostało nadane dla ludzkiego dobra, jest źródłem dobrych rad, które oświecają umysł i umożliwiają poznanie.

Jezus będąc pobożnym Żydem znał Prawo i je zachowywał. Jego wejście w konkretną rzeczywistość stało się początkiem wypełnienia Prawa (por. Mt 5, 17). Tym wypełnieniem Prawa jest Przykazanie Miłości, którego nowość polega na tym, że nie opiera się ono na miłowaniu przykazań Bożych, jak nakazywała tradycja żydowska, lecz na złożonej z siebie ofierze. „Nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś poświęca swoje życie za przyjaciół. Wy jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli spełniacie wszystko, co wam polecam” (J 15, 13-14).

Nowe Przykazanie stało się pierwszym i najważniejszym przykazaniem chrześcijan. Niczym niezastąpionym warunkiem przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła. W miłość bliźniego weryfikuje się miłość do Boga: „Jeżeli ktoś powie: „Miłuję Boga”, a jednocześnie nienawidzi swego brata, jest kłamcą. Kto nie miłuje swojego brata, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1J 4, 20). Sztuka chrześcijańskiej miłości polega na odkryciu obecności Boga w człowieku. Matka Teresa z Kalkuty pytana dlaczego zajmuje się tymi, dla których pozostało kilka chwil życia, skąd bierze siłę, by dawać siebie najbiedniejszym z biednych, bez zastanowienia odpowiedziała, że widzi w nich potrzebującego Chrystusa. Zepchnięty na margines życia człowiek był dla niej epifanią Boga, który stał się człowiekiem. Prawda o Bogu obecnym w człowieku nie zmienia jego istoty. I choć Ojcowie Kościoła w pierwszych wiekach chrześcijaństwa powtarzali prawdę o Bogu, który stał się człowiekiem po to, aby człowiek mógł stać się Bogiem, to możliwość ta pozostaje zadaniem wpisanym w całe ziemskie życie człowieka, zaś on sam jawi się poprzez miłe dobro i trudne do przyjęcia zło. Bóg nie ucieka od człowieka, gdy ten czyni zło. Pozostaje przy nim jako Milcząca Miłość.

W porządku ludzkim cechą miłości jest jej dialogiczność. Ten kto kocha oczekuje na to by być kochanym. Miłość, która nie jest dialogiem staje się cierpieniem i pod jego naporem słabnie, a czasami przeradza się nawet w nienawiść. Inaczej jest w porządku Boskiej miłości, która jest wieczna i nigdy nie ustaje, bo „Bóg jest miłością” (1J 4,9). Gdyby Bóg przestał kochać człowieka jednocześnie przestałby być Bogiem. Jest to miłość „pomimo wszystko”, wierna miłość Ojca, która wciąż napotyka na niewierność dziecka – dlatego jest to miłość szalona.

Inną cechą prawdziwej miłości jest jej ofiarność. Nie ma miłości bez ofiary. Gdyby miłość Jezusa do człowieka nie została przypieczętowana ofiarą krzyża, straciłaby na swej autentyczności i dziś nie mówiłoby się o niej jako o największej miłości. Nowe przykazanie jest wezwaniem do bezinteresownej miłości. Realizuje je ten, kto w miłości nie szuka swego, ale bezgranicznie daje siebie w darze. Taka miłość jest trwała a ofiara z siebie dana drugiemu jest najbardziej przemawiającym dowodem miłości. Kto kocha ofiarnie, ten kocha prawdziwie.

Ojcowie Kościoła zwykli mówić o tym, że istnieje tylko jedna miłość, która ma dwa spotykające się ze sobą oblicza: Boga i człowieka. W sposób doskonały spotkały się one ze sobą w Jezusie Chrystusie nie tylko w unii hipostatycznej, ale także w tym, co było jej konsekwencją, w życiu Boga Człowieka. Nowe przykazanie zawiera nakaz wzajemnej miłości we wspólnocie uczniów, odwzorowującej miłość Jezusa. Była to miłość do przyjaciół Marty, Marii i Łazarza (por. J 11, 5), do „swoich” (por. J 13, 1), ale także objawiająca się wobec celników i grzeszników i w przebaczeniu względem tych, którzy nie wiedzą, co czynią podnosząc ręce na Boga – Człowieka.

Co więc mamy czynić? Wystarczy kochać! Znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan był symbol ryby i … miłość. Poganie przyglądając się wierzącym w Chrystusa pełni podziwu mówili: „Zobaczcie jak oni się miłują”. Dziś przybladła chrześcijańska miłość. Trzeba ją odnowić. Przykazanie miłości, choć ustanowione dwa tysiące lat temu jest wciąż przykazaniem nowym, przykazaniem do wzięcia na nowo, przykazaniem nowego zachwytu. Trzeba tylko (aż) kochać!

ks. Radosław Kimsza