lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
KWIECIEŃ 2009
nr 4/2009

Ksiądz Antoni Żemło

Urodził się on 20 XII 1894 r. w Nowej Wilejce. Jego rodzice: Wawrzyniec i Leokadia z Ejzermanów byli zapewne dobrze sytuowani, skoro ich syn mógł się uczyć w Petersburgu, gdzie w 1912 r. ukończył Gimnazjum św. Katarzyny. A może rodzina przeniosła się do tego miasta. Po maturze Antoni dwa lata studiował nauki przyrodnicze na Uniwersytecie św. Włodzimierza w Kijowie. Następnie w 1914 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Petersburgu. Studia te wypadły w trudnych latach pierwszej wojny światowej i rewolucji bolszewickiej. Zapewne dlatego już w czwartym roku nauki Arcybiskup Jan Cieplak wyświęcił go na kapłana (24 XII 1917 r.) Po święceniach ks. Antoni studiował dogmatykę na Akademii Duchownej. Był to ostatni rok działalności tejże uczelni. Została bowiem w 1918 r. zamknięta przez władze sowieckie.

We wrześniu 1918 r. ks. Żemło wrócił do kraju i zgłosił się do pracy w rodzinnej diecezji wileńskiej. Pracował najpierw przez trzy miesiące na wikariacie w Lidzie, potem przez tyleż miesięcy zastępował proboszcza w Sużanach, a w latach 1919-1920 pracował jako wikariusz i prefekt w Nowej Wilejce. We wrześniu 1920 r. jako ochotnik zgłosił się do wojska i do kwietnia 1922 r. był kapelanem w wojsku polskim. W tym roku został proboszczem parafii Węsławienięta koło Smorgoń. Była to nowo utworzona parafia przy kaplicy, zbudowanej przez Wacława Przeździeckiego i zabranej przez władze carskie w 1831 r. i obróconej na cerkiew. Katolicy odzyskali ją w 1918 r. i przy niej biskup Jerzy Matulewicz utworzył parafię. Ksiądz Żemło był pierwszym proboszczem nowej placówki duszpasterskiej, liczącej około 1500 wiernych. Od podstaw więc organizował tę parafię.

W 1925 r. ks. Antoni został proboszczem parafii Olkowicze w dekanacie wilejskim. Była to przygraniczna placówka duszpasterska, licząca ponad 2100 wiernych. Pracował w niej do 1931 r., kiedy to został mianowany przez abp. Romualda Jałbrzykowskiego proboszczem parafii Kościeniewicze. Była to duża pod względem ilości wiernych parafia, gdyż liczyła ponad 5200 wiernych. Graniczyła przez rzekę Wilię z poprzednią placówką. Tu również pracował sam, bez pomocy wikariusza czy prefekta, również i w czasie wojny. Nie mamy żadnych informacji o pracy w okresie okupacji sowieckiej. Jedynie wiadomo, że zabrano metryki parafialne i umieszczono w sowieckim urzędzie stanu cywilnego w Kurzeńcu. Tam część z nich odnalazł w sierpniu 1941 r. dziekan dekanatu wilejskiego ks. Adolf Śnieżko-Błocki.

Na przełomie czerwca i lipca 1941 r. teren parafii Kościeniewicze znalazł się pod okupacją niemiecką. Ksiądz Żemło nadal pracował wśród swoich wiernych. Niestety w 1942 r. został zamordowany przez Niemców. Okoliczności śmierci tak opisała Julia Poklewska, zeznając w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – Instytucie Pamięci Narodowej w Łodzi w dniu 6 IV 1989 r.: „Niemcy weszli do kościoła z psami, w czasie odprawiania nabożeństwa. Ksiądz Żemło kategorycznie zażądał opuszczenia kościoła i wówczas został przy ołtarzu zastrzelony”. Według anonimowej informacji ks. Żemło „wystąpił w obronie sprofanowanej świątyni”, w której gestapowcy gonili psa, aby go zabić. Skatowali wówczas księdza do utraty przytomności, a następnie wywieźli do więzienia w Wilejce, gdzie go zabili. Natomiast Mikołaj Klementowicz napisał: „W Kościeniewiczach po zlikwidowaniu tutejszych Żydów wzięli się Niemcy za kościół i postanowili urządzić w nim fortecę. Gdy chcieli wejść do kościoła, ksiądz Żemło stanął w drzwiach, rozłożył ręce i błagał żołdaków, aby nie bezcześcili świętego miejsca. Ci w odpowiedzi rozbili mu głowę kolbami, a następnie wlekli po bruku aż na cmentarz. No i uczynili Niemcy w tym kościele twierdzę, obstawili ją karabinami maszynowymi”.

Rozbieżne są informacje o okolicznościach śmierci ks. Żemły. Jedno jest pewne. Zginął, gdyż chciał ratować świątynię. Martyrologie, opracowane przez redemptorystę ojca Władysława Szołdrskiego oraz salezjanów, ks. Wiktora Jacewicza i ks. Jana Wosia, jako datę śmierci podają dzień 15 XII 1942 r.

Po śmierci ks. Żemły nie było już kapłana w Kościeniewiczach, a kościół został mocno zniszczony. Dopiero w 1946 r. parafię tę objął ks. Stanisław Żuk, odbudował kościół i pracował tu z wielkim poświęceniem aż do swojej śmierci w 1983 r.

ks. Tadeusz Krahel