lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
KWIECIEŃ 2009
nr 4/2009

Alergia

Od lat widoczna jest – a nawet nasila się – alergia na katolicyzm. Wystarczy zajrzeć do internetu. Jeśli jakiś artykuł mówi o Kościele, o biskupach, kapłanach, o „Radiu Maryja”, to komentarze nietrudno przewidzieć. Komentarze? Raczej erupcję nienawiści, chamstwa i prostactwa, wyrażanych w sposób wyjątkowo wulgarny, znamionujący pewną wściekliznę mózgu u osobników wydalających te bluzgi. Pomijam już głupotę i nieuctwo internetowego motłochu, który pojęcia o Kościele nie ma, za to powtarza brednie jakby rodem ze stalinowskich broszurek dla politruków. Czytając rzeczone wypociny (nieraz to robię, bo wypada mieć jakieś pojęcie o zidioceniu niektórych grup społecznych, prezentujących określony sposób... hm, „myślenia”), nietrudno dojść do wniosku, że owych „alergików” można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to emerytowane sługusy poprzedniego systemu. Emerytury dostają niezłe, sfrustrowani są poczuciem klęski budowanego przez nich „jedynie słusznego” ustroju, czasu mają dużo, więc plują. Któż bowiem inny używa takich terminów, jak; „pachołki Watykanu”, „watykańszczyzna”, „klechy”, „ciemnota klerykalna”, „parafiańszczyzna”, „watykańscy okupanci” itp.? Wszak to słowne wytwory made in PRL. Drugą grupę stanowią niedouczone uczniaki gimnazjów albo szkół średnich. Ich można poznać po błędach ortograficznych, które notorycznie popełniają. Nietrudno też dostrzec „dyżurnych alergików”. Pod każdym tekstem o Kościele powtarzają się te same pseudonimy zwane w internetowym slangu „nickami”. Nawet te same teksty pojawiają się niejednokrotnie. Tak to już mają ci alergiczni.

Ostatnio jednak pewien rodzaj alergii dał się zaobserwować na naszym, białostockim podwórku. Alergenem okazał się... plan budowy muzeum i archiwum Archidiecezji Białostockiej. Plan został zatwierdzony, wygrał konkurs na dotację i nagle ujawnili się alergicy. Pojawili się oni w lokalnym wydaniu jednego z dzienników. Biadolić zaczęli, że budynek okrutnie widok ulicy Warszawskiej zepsuje, bo ma być (jakoby) ogromniasty strasznie i nowoczesny bardzo, a to historyczność rzeczonej ulicy zdefloruje. Nawet tzw. przypuszczalną wizualizację gazeta zamieściła, przedstawiając jakiś zakłamany bunkropodobny kloc, który niemal równy jest z wieżą kościoła św. Wojciecha. Chyba z dziesięć artykułów objawiło alergię na katolicką inwestycję. Ciekawe, że nikt z „zatroskanych” alergicznych nie protestował, gdy w pobliżu „Astorii” stawiano szkaradę, która szpeci tam do dzisiaj. Nikt nie protestował przeciwko nowoczesnemu wykończeniu budynku MPC-u przy rzeczonej Warszawskiej, ani przeciw szaremu biurowcowi koło kościoła św. Wojciecha niedawno pobudowanemu. Wtedy objawów alergii nie zanotowano. No, ale tych budowli nie firmował Kościół katolicki.

ks. Marek Czech