lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2009
nr 3/2009

Ksiądz Ambroży Jakowanis

Kapłan ten był postacią tragiczną. Zginął z wyroku Wojskowego Sądu Specjalnego Armii Krajowej. Urodził się on 5 II 1886 r. we wsi Randomańce w parafii Merecz. Rodzice, Karol i Regina z Bolcewiczów, uczyli najpierw syna prywatnie, potem w Moskwie zdał egzamin na aptekarskiego ucznia (1904), który upoważniał do starania się o przyjęcie do seminarium. W 1906 r. rozpoczął naukę w Seminarium Duchownym w Wilnie i ukończył je w 1911 r. Święceń kapłańskich w dniu 12 czerwca udzielił w katedrze wileńskiej biskup kielecki Augustyn Łosiński.

Pierwszą placówką pracy ks. Ambrożego była parafia Gierwiaty w dekanacie wileńskim „w powiecie”. Pracował tam najpierw jako wikariusz (do 1915), następnie jako administrator, a w latach 1922-1928 – jako proboszcz. Była to parafia duża, licząca w 1925 r. ponad 7 315 wiernych narodowości polskiej i litewskiej. Ksiądz Jakowanis jako Litwin popierał wiernych swojej narodowości. Były „liczne skargi na niewłaściwe zachowanie się pod względem polskości”. Powodowało to wiele konfliktów. Dnia 5 X 1927 r. został aresztowany i umieszczony w więzieniu. Na skutek prośby abp. Romualda Jałbrzykowskiego do prokuratora Sądu Okręgowego w Wilnie został zwolniony i metropolita 22 XII 1927 r. zamianował go proboszczem parafii Kluszczany w dekanacie świrskim. Pracował tu krótko, gdyż stąd odwiedzał parafię Gierwiaty i chyba dalej siał ferment, gdyż władze państwowe miały o to pretensje. 23 VIII 1928 r. został przeniesiony na stanowisko proboszcza w Nowych Święcianach, a stąd w 1934 do Jęczmieniszek.

Parafia Jęczmieniszki znajdowała się niedaleko Wilna, w dekanacie kalwaryjskim, liczyła ponad 2 500 wiernych. Wierni byli narodowości polskiej. Bardzo trudne czasy dla wiernych tej parafii nastały w czasie drugiej wojny światowej. W jesieni 1942 r. z terenów na północ od Wilna, w tym z parafii podbrzeskiej, mejszagolskiej i jęczmieniskiej zaczęto wysiedlać Polaków, a na ich miejsce sprowadzano rodziny litewskie. Było to w ramach przygotowywania terenów osadniczych dla ludności niemieckiej w południowo-zachodniej części Litwy. Wysiedlania były bardzo brutalne i przeprowadzała je na Wileńszczyźnie policja litewska. Niestety, proboszcz parafii Jęczmieniszki, ks. Jakowanis, nie stanął na wysokości swego zadania. Współpracował on z policją litewską i okazał wielką nieżyczliwość dla wyrzucanych rodzin polskich. Zresztą jego szowinizm antypolski znany był już przed wojną.

Działalność antypolska i kolaboracja z policją litewską (Saugumą) skłoniły sztab Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej do zbadania sprawy i wpłynięcia na ks. Jakowanisa, by zaprzestał tego rodzaju działań. Po przybyciu na teren parafii Jęczmieniszki zrobiono wywiad, który potwierdził zarzuty wobec miejscowego proboszcza. Po południu pierwszego dnia świąt Wielkanocnych grupa operatywna, w skład której wchodziło m.in. dwóch oficerów kontrwywiadu, przybyła na plebanię. Ksiądz Jakowanis przyjął ich wrogo i usiłował zniszczyć jakieś kartki. Okazało się, że był to „kolejny numerowany donos na polskich parafian z Jęczmieniszek, adresowany do Saugumy”. W donosie tym chciał przesłać wykaz mieszkańców swojej parafii, należących do siatki konspiracyjnej AK i wrogich wobec niemieckiego okupanta. Lista zawierała kilkadziesiąt nazwisk i gdyby trafiła w ręce litewskiej policji i gestapo, byłaby wyrokiem śmierci dla tych ludzi i być może groziłaby zesłaniem do obozów koncentracyjnych ich rodzin. Proboszcza wzięto poza Jęczmieniszki i decyzją Wojskowego Sądu Specjalnego AK zapadł wyrok śmierci i konfident został rozstrzelany. Wielkanoc w 1944 r. wypadała 9 kwietnia i tego dnia lub następnego wyrok został wykonany.

Życiorys ten jest smutny i tragiczny. Pokazuje on, do czego może dojść, gdy się odejdzie od ideałów kapłaństwa na rzecz szowinizmu narodowego.

ks. Tadeusz Krahel