lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2009
nr 3/2009

O „nieomylnych”

Gdy na przełomie stycznia i lutego bieżącego roku, Ojciec Święty Benedykt XVI otworzył bramy Kościoła przed Bractwem św. Piusa X, w całym tzw. postępowym świecie rozległ się gromki jazgot oburzenia. Oburzali się „watykaniści” i publicyści, oburzali się politycy i nawet nasze mężyki stanu w osobach marszałków Wysokich Izb obydwu dezaprobatę wyraźną wyraziły. Nikt się nie bulwersował, gdy papież chodził do synagogi czy meczetu, gdy prowadził dialog z różnymi heretykami i poganami, to było wspaniałe, ekumeniczne i na pochwały „watykanistów” tudzież różnych znawczyków i postępowców zasługiwało. Gdy papież do pojednania z katolikami tradycyjnymi ruszył, zaraz się jęczenie i stękanie dezaprobaty dało słyszeć. Tu nie ma mowy o aprobacie dla dialogu i pojednania. Ciekawe, dlaczego. Czyżby chodziło o niefortunną wypowiedź jednego z tradycjonalistycznych biskupów nt. Holocaustu? Przecież Holocaust do prawd wiary się nie zalicza. Trwają badania. Gdy bylem w podstawówce mówiono, że w Oświęcimiu zginęło 4 miliony ludzi. Teraz mówi się, że.... ponad milion.

Biadolący nad postępowaniem papieża „znawcy” wszelakiej maści i płci, uderzają w jeden ton, unisono; papież popełnił błąd, znaczy: pomylił się. A to ci dopiero. Najwyższy nauczyciel w Kościele „się myli”, za to od „nieomylnych” nam się wręcz zaroiło. „Nieomylnie” wypowiadają się w „Gazecie Wyborczej”, w „Le Monde” i w „Der Spiegel”. „Nieomylne” opinie serwują „watykaniści” na łamach „The Guardian” „czy „La Repubblica”. „Nieomylni” są tzw. postępowi intelektualiści francuscy, którzy wysmażyli do Benedykta XVI list otwarty. No, po prostu: gdzie nie spojrzysz – sami nieomylni, czego nie przeczytasz – same „nieomylności”, telewizor włączysz – na rzeczony temat „nieomylnie” w tonie kategorycznym nawijają „nieomylni”. Jeszcze trochę, a lodówkę strach będzie otworzyć.

Tylko ten stary Piotr naszych czasów „się myli”. I daj Panie Boże tak dalej.

ks. Marek Czech