lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2009
nr 1/2009

Zostałeś ochrzczony. I co z tego?

Niedziela Chrztu Pańskiego prowadzi nas nad rzekę Jordan. Jesteśmy świadkami spotkania kuzynów i przyjaciół: Jezusa z Nazaretu i Jana Chrzciciela. Rozpoczyna je prośba Jezusa o chrzest. Jan, świadomy tego kim jest Jezus i jaka jest Jego misja wyznaje: „To ja powinienem przyjąć chrzest od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” (Mt 3,14). Jednak Jezus nie ustępuje. Dlaczego? Czy potrzebował chrztu nawrócenia Bóg-Człowiek? W końcu to On sam ustanowił Sakrament Chrztu, który otwiera drogę do wieczności w Jego obecności.

Chrzest udzielany przez Jana nie jest sakramentem. Obmycie wodą w Starym Testamencie symbolizowało przejście z jednej rzeczywistości w drugą. Najpierw było to przejście przez Morze Czerwone (por. Wj 14), które otworzyło Izraelitom drogę z niewoli egipskiej do wolności. Następnie było to przekroczenie rzeki Jordan (por. Joz 3,14-17), które rozpoczęło przejęcie w posiadanie Ziemi Obiecanej, czyli wypełnienie Bożych obietnic. Wszystkie te wydarzenia są zapowiedzią tego najważniejszego, które stanie się z ustanowienia Jezusa – Sakramentu Chrztu Świętego. Jezus przyjmuje chrzest nawrócenia, bo jest Barankiem, który bierze na siebie grzech świata (por. J 1,29), a wchodząc do Jordanu otwiera przed człowiekiem nową perspektywę, którą zwieńczy Misterium Paschalne – tajemnica Jego śmierci i Zmartwychwstania.

Święto Chrztu Pańskiego, w tradycji Kościoła Wschodniego zaliczane jest do tak zwanych Wielkich Świąt i nazywane jest Świętem Objawienia (Teofanii), albo Świętem Oświecenia bądź Światła. Objawia się w nim cała Trójca Święta: słychać głos Ojca, widać zstępującego na Syna, w postaci gołębicy, Ducha Bożego. Przed rozpoczęciem publicznej działalności Jezusa chrzest janowy jest okazją do objawienia prawdy o tym kim jest Bóg i jak objawił się człowiekowi. Ikona Chrztu Pańskiego pokazuje Jezusa jak gdyby w grobie, mającym postać ciemnej jaskini, która obejmuje całe cało Zbawiciela. Święty Jan Chryzostom wyjaśni, że „zanurzenie i wynurzenie się są obrazem zstąpienia do piekieł i Zmartwychwstania”. Chrzest Jezusa w Jordanie jest więc już zapowiedzią Ukrzyżowania i Zmartwychwstania. Podobną symbolikę zawiera ikona Narodzenia Pańskiego. Jezus owinięty jest całunem zmarłych i leży w grocie przypominającej grób wykuty w skale, podobny do tego z ikony Chrztu Pańskiego: „W Narodzeniu Syn Boży przychodzi na świat w sposób ukryty, a w Swoim Chrzcie ukazuje się w sposób widzialny”.

Niedziela Chrztu Pańskiego przypomina o naszym chrzcie. Staliśmy się w nim dziećmi Boga. Odzyskaliśmy, stracone przez grzech pierworodny Boże synostwo. W momencie polania naszych głów wodą i wypowiedzenia przez udzielającego chrztu słów: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” otworzyło się niebo, a Ojciec powiedział: „Ty jesteś moim synem umiłowanym, którego sobie upodobałem”. Był to początek naszych osobistych historii doświadczanej miłości Ojca. Historii, która, jak każda inna, ma swoje miejsce, czas, ludzi. Z tych osobistych historii są fakty znane, potwierdzone podpisami konkretnych ludzi w parafialnych księgach, mające swoje etapy wzrastania w miłości Boga poprzez I Komunię Świętą, Bierzmowanie, Sakrament Małżeństwa, Święceń, czy innej konsekracji. Są też i takie, które nazywamy „tajemnicą serca”. W tej historii miłości są etapy poprzez które przechodzi się trzymając dłoń rodziców wspomaganych przez rodziców chrzestnych, babcie, dziadków, starsze rodzeństwo, księży, katechetów i nauczycieli. Pokazują oni na sens chrześcijańskiego życia i karmią dobrym pokarmem, którym sami żyją. Spotkałem nie tak dawno, młode, piękne małżeństwo z kilkuletnią tak zwaną „pociechą”. „Jak go ochrzciliście?” – spytałem. „Nie jest ochrzczony” – odpowiedział z nutą pewności w głosie nowoczesny tata. „Przepraszam myślałem, że jesteście Państwo katolikami” – odpowiedziałem nieco speszony niezgrabnie sformułowanym pytaniem. „Jesteśmy, ale z chrztem czekamy do momentu, kiedy Piotr wybierze sam sobie wiarę, taką jaka będzie mu najbardziej odpowiadała” – kontynuowała nowoczesna mama z przekonaniem, że jest to najsłuszniejszy wybór przyszłości syna. Nie próbowałem tłumaczyć odwołując się do tradycji Kościoła potwierdzonej praktyką pierwszych chrześcijan, zapisaną w Dziejach Apostolskich (por. Dz 16,15; 16, 33; 18, 8). Zaproponowałem jedynie, by poczekali do pełnoletności syna z wyborem odżywek, myciem, przewijaniem, posyłaniem (często wbrew woli dziecka) do szkoły, na dodatkowe zajęcia z języka angielskiego, lekcje tańca, gry na gitarze (częściej chyba skrzypcach), ćwiczenia taekwondo itp. W porządku natury rodzice chcą swojemu dziecku tego, co najlepsze, myślą o jego pięknej przyszłości. Czy więc w porządku natury nie powinni chcieć swojemu dziecku udziału w życiu Boga, który jest samą Miłością? Czy kochający rodzice mogą świadomie oczekiwać do pełnoletności dziecka z tym, co przecież w istocie jest najlepsze? Może teraz wielu z ulgą odetchnie myśląc: dzieci mam ochrzczone, były u Pierwszej Komunii (laptopy na ich biurkach są tego dowodem) no to cóż można spokojnie czekać do Bierzmowania. Nie można! „Przyjąć i po katolicku wychować potomstwo” (słowa z liturgii Sakramentu Małżeństwa), być świadomym chrześcijańskim rodzicem (zobowiązanie z Sakramentu Chrztu) to nieustanna walka o Boga w życiu dziecka. Jest ona skuteczna tylko wówczas jeśli sam jesteś świadomym ochrzczonym, to znaczy nie zmarnowałeś łaski chrztu, żyjesz Jezusem i z Nim.

ks. Radosław Kimsza