lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
GRUDZIEŃ 2008
nr 12/2008

Sługa Boży Ksiądz Michał Sopoćko i jego więź ze Zgromadzeniem Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny w domu zakonnym przy ul. Poleskiej w Białymstoku (II)

Sługa Boży w domu zakonnym przy ul. Poleskiej 42

Jak doszło do tego, że Sługa Boży ks. prof. Michał Sopoćko zamieszkał w naszym domu zakonnym? Przełożona domu przy ul. Poleskiej w latach 1965 – 1968, s. Gemma Wołoszyn, tak o tym pisze 6 sierpnia 2000 roku w liście do księdza profesora Henryka Ciereszko: „Kiedy byłam przełożoną domu przy ul. Poleskiej 42, w latach 1965 – 1968, wówczas ks. prof. Michał Sopoćko zwrócił się do mnie z zapytaniem, dokładnie daty nie pamiętam, czy Zgromadzenie nasze da mu na mieszkanie pokój w tym domu, jeśli on ze względu na zdrowie nie będzie mógł przychodzić tu z ul. Złotej, bo on ma możliwość zamieszkania u Sióstr Magdalenek w Warszawie przy ul. Żytniej. Tę sprawę przedstawiłam matce Edmundzie Kobylińskiej, ówczesnej Przełożonej Generalnej Zgromadzenia. M. Edmunda Kobylińska po pewnym namyśle powiedziała: tak. Żadnej umowy pisemnej nie było. Ja tę wiadomość przekazałam księdzu profesorowi Sopoćce, który w niedługim czasie przeprowadził się do naszego domu”. Był to wrzesień 1970 roku. Zgromadzenie oddało do jego dyspozycji pokój na parterze domu z przyległym do niego przedpokojem i przejściem bezpośrednim do łazienki. Siostry zapewniły mu też całkowite utrzymanie i otoczyły opieką.

Sługa Boży ks. Michał Sopoćko przez wiele lat ciężko chorował, ale spełniał swoje obowiązki kapłańskie dzięki opiece Zgromadzenia. Duszpasterstwo sprawował do ostatnich dni swego życia.

Ostatnie dni życia

12 lutego 1975 roku, w Środę Popielcową rozpoczął się Wielki Post. Sługa Boży ks. prof. Michał Sopoćko z trudem sprawował Mszę Świętą, jak się okazało ostatnią w swoim życiu. Już dłuższy czas (około dwa miesiące) pomagał Księdzu pan Władysław: przy zakładaniu szat liturgicznych, przejściu do kaplicy, a następnie do ołtarza. Od sierpnia 1974 roku ks. Michałowi Sopoćko usługiwała siostra Bogdana Łasocha, a także starsza siostra Zenona Tryzna.

W czwartek – 13 lutego Sługa Boży szedł przez podwórko w stronę kaplicy na poranną Mszę. W pewnym momencie zatrzymał się i powiedział, że dziś nie da rady odprawić Mszy Świętej. Powrócił do pokoju. Siostra Zenona, która paliła w piecu w jego pokoju, pomogła mu się położyć. W nocy stan zdrowia się pogorszył.

W piątek – 14 lutego siostra przełożona Amelia Szyszko rano wezwała lekarza i powiadomiła ks. proboszcza z Fary o pogarszającym się stanie zdrowia ks. Sopoćko. Przyszło trzech księży, w tym ks. Antoni Łuszcz i ks. Mieczysław Paszkiewicz, który go najczęściej odwiedzał. Udzielili Sakramentu Namaszczenia Chorych. Ksiądz Sopoćko nie mógł już przyjąć Komunii Świętej. Wezwany lekarz powiedział, że to jest początek agonii. Sługa Boży tracił i odzyskiwał przytomność. Siostry czuwały dzień i noc. Powiadomiły Kurię o ciężkim stanie zdrowia ks. Sopoćki.

Nadeszła sobota 15 lutego. Siostry czuwały u wezgłowia księdza Sopoćki. W pewnej chwili, jak wspomina s. Bogdana Łasocha, usłyszały krzyk, wydobywający się z gardła księdza, co było dla nich zaskoczeniem, bo ksiądz zawsze mówił bardzo cicho i niewyraźnie, gdyż był po lekkim paraliżu. Jednocześnie zachowywał się jakby kogoś odpychał. Wyglądało to na walkę. Wzrok Księdza był utkwiony w jeden punkt i wyrażał niepokój jakby kogoś widział. Wówczas pokazując na Różaniec na szyi, powiedział: „zdjąć to”. Siostry domyśliły się, że walczy z szatanem i zaczęły kropić wodą święconą. Wzrok złagodniał i Ksiądz powiedział: „założyć to”. Ta sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie. Siostry, mając świadomość tej duchowej walki, starały się często kropić wodą święconą, szczególnie te miejsca, gdzie utkwiony był niespokojny wzrok Księdza. Zrozumiały, że szatan mści się za głoszone przez Księdza Sopoćkę Dzieło Miłosierdzia Bożego.

W pewnym momencie, kiedy przy Księdzu modliły się s. Zenona i s. Bogdana, ks. Sopoćko spojrzał na nie, a potem na walizkę, która leżała na szafie. Siostra Bogdana zapytała, czy ma ją zdjąć, a on potwierdził to skinieniem głowy. Siostra zdjęła walizkę i otworzyła. Ksiądz znów kiwnął głową, że wszystko, co trzeba jest przygotowane na śmierć, między innymi: fioletowy rzymski ornat i haftowana alba. Sługa Boży był bardzo ubogi, skromny, a przy tym wymagający od siebie, wstawał o godzinie 400 rano, by się umyć, ubrać i być gotowym do posługi kapłańskiej od wczesnych godzin rannych, co potwierdziła siostra Bogdana.

Pomiędzy godziną 1400 a 1500 przyjechały dwie siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Zmierzały do Krakowa na uroczystości i przejazdem odwiedziły księdza Sopoćkę. Był to właśnie dzień imienin Siostry Faustyny. Siostry czuwające przy Księdzu wprowadziły gości do jego pokoju. Ksiądz, który w tym momencie był przytomny, powiedział do nich: „Przyjechałyście, a jeszcze żyję, jeszcze nie umarłem”. „Spojrzałyśmy po sobie zdziwione tymi słowami, gdyż ksiądz wcześniej stracił świadomość” – wspomina s. Bogdana.

Około godziny 1600 przyszedł spowiednik sióstr, ks. Stefan Tarasiuk, werbista z Kleosina. Wszedł do Księdza Profesora Sopoćki. Długo się modlił nad nim i udzielił błogosławieństwa. Nie było żadnych oznak świadomości u ks. prof. Sopoćki.

W tym dniu w kaplicy było zakończenie rekolekcji dla dzieci, które prowadził ksiądz profesor z Seminarium Duchownego w Białymstoku – ksiądz Henryk Szlegier. Wieczorem po zakończeniu rekolekcji księża przyszli odwiedzić Ks. Profesora, ale jego stan był bardzo ciężki. O godz. 1800 ks. prof. Antoni Lićwinko odprawił w jego intencji Mszę Świętą. Część sióstr uczestniczyła we Mszy Świętej, a inne czuwały przy chorym.

Około godziny 1900 siostry zauważyły, że zbliża się śmierć. Siostra Benwenuta Tomczykowska, czuwająca w tym czasie przy Umierającym, powiadomiła pozostałe siostry. Wszystkie siostry i dwie przyjezdne siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia otoczyły łóżko. Siostra Zenona trzymała świecę gromniczną. Siostra Tarsycja Krupińska kropiła wodą święconą, bo to przynosiło ulgę Umierającemu. Siostry zaczęły odmawiać chwalebną część Różańca Świętego. Pod koniec piątej tajemnicy o godzinie 1955, w sobotę, 15 lutego1975 roku, Sługa Boży ks. prof. Michał Sopoćko zasnął spokojnie w Panu, w wieku 87 lat.

O śmierci księdza siostry powiadomiły Kurię w Białymstoku. Nadały też telegramy do krewnych i znajomych księdza. W tym czasie przybył ks. Edward Kisiel, kanclerz Kurii i klerycy z Seminarium, aby ubrać Zmarłego.

Na niedzielę trumnę ze Zmarłym postawiono w salce katechetycznej – czyli w pomieszczeniu przed kaplicą. Tutaj gromadzili się ludzie modlący się za zmarłego Ks. Profesora. Cały poniedziałek i wtorek ciało zmarłego Sługi Bożego ks. Michała Sopoćki ustawione było w kaplicy.

W poniedziałek, 17 lutego, o godzinie 1800 odprawiono w kaplicy uroczystą koncelebrowaną Mszę Świętą za duszę Księdza Sopoćki, z udziałem ks. Biskupa Henryka Gulbinowicza i kilkunastu księży z parafii Farnej i Św. Rocha, wraz z asystą alumnów Seminarium Duchownego. Ksiądz Biskup serdecznie dziękował siostrze przełożonej Amelii Szyszko i siostrom za opiekę nad ks. prof. M. Sopoćką. We wtorek po południu trumnę przewieziono do kościoła Farnego, gdzie odprawiono Mszę Świętą koncelebrowaną z udziałem wielu księży, sióstr zakonnych i wiernych.

W środę, 19 lutego, o godzinie 1000 w kościele Farnym odprawiono uroczystą Mszę Świętą pogrzebową. Koncelebrował ją ks. Biskup Henryk Gulbinowicz, wraz z ks. Biskupem Władysławem Jędruszukiem z diecezji drohiczyńskiej, 100 kapłanami całej diecezji białostockiej, z asystą alumnów Seminarium w Białymstoku. W homilii ksiądz kanonik Hipolit Chruściel podkreślił bogatą i różnorodną działalność duszpastersko-pedagogiczną zmarłego księdza prof. Michała Sopoćki, dziś Sługi Bożego. Wyróżnił szczególnie kult Miłosierdzia Bożego, tak gorliwie szerzony przez ks. Sopoćkę. We Mszy Świętej uczestniczyło również bardzo wiele sióstr z różnych zgromadzeń zakonnych i wielka rzesza wiernych. Przybyła delegacja Episkopatu oraz przedstawiciele kilku Kapituł. Po Mszy Świętej kondukt ruszył na cmentarz farny, gdzie nabożeństwo pogrzebowe prowadził ks. Biskup Władysław Jędruszuk. Nad grobem w imieniu księży pożegnał Zmarłego ksiądz Mieczysław Paszkiewicz. Ostatnim wyrazem wdzięczności za pracę i wieloletni trud były wieńce i kwiaty.

Po uroczystościach Siostry Misjonarki Świętej Rodziny gościły u siebie w domu przy ul. Poleskiej 42 rodzinę Sługi Bożego oraz Siostry ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego, które założył Ksiądz Michał Sopoćko.

s. Róża Naskręt, MSF

Komorów, dnia 6 maja 2008 roku

W opracowaniu posłużono się materiałami znajdującymi się w posiadaniu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny.

Od Redakcji:

Ponieważ tekst artykułu powstał przed beatyfikacją ks. Michała Sopoćki, pozostawiliśmy użyty przez Autorkę tytuł „Sługa Boży ks. Michał Sopoćko”.