lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2008
nr 11/2008

Ratowanie Żydów przez bł. ks. Michała Sopoćkę

Przed miesiącem przeżywaliśmy w Białymstoku wielkie uroczystości beatyfikacyjne naszego kapłana ks. prof. Michała Sopoćki. W związku z tym ukazało się szereg publikacji na temat tego Kapłana. Tu chciałbym ukazać mało znany fragment z jego działalności w czasie drugiej wojny światowej, a mianowicie jego udział w ratowaniu Żydów.

W ratowanie Żydów zaangażowanych było wielu kapłanów, a także i sióstr zakonnych na terenie Archidiecezji Wileńskiej. Wielu podkreśla, że odbywało się to pod patronatem Metropolity Wileńskiego abpa Romualda Jałbrzykowskiego.

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko swój udział w pomocy Żydom opisał w Kwestionariuszu do historii Kościoła katolickiego w Polsce w latach 1939-1945. Pisze tam: „Jeszcze w Warszawie zajmowałem się przygotowaniem zgłaszających się do chrztu Żydów, co kontynuowałem w Wilnie. Przed wojną i na jej początku zgłosiło się do mnie w tym celu sporo kandydatów z wyższym wykształceniem (lekarze, inżynierowie, nauczyciele i studenci). Nie mogąc sam podołać wszystkiemu, prosiłem o pomoc mieszkającego u mnie exdiakona Bolesława Szostałę, który w latach 1940-1942 poświęcił się nauczaniu prawd wiary i obyczajów tych kandydatów po kilka godzin dziennie. Zbierali się oni kolejno w mieszkaniach zainteresowanych, a najczęściej u dra X przy ul. Zawalnej. Po przeegzaminowaniu skierowywałem ich do chrztu do księży proboszczów (ks. Makarewicza u św. Jana i ks. Kretowicza u św. Franciszka). W tym czasie chrzest przyjęło około 65 osób.

Zarówno ochrzczonym, jak i nieochrzczonym dostarczałem metryki chrztu św. i dowody osobiste, skierowując niektórych do znajomych na wsi, gdzie przetrwali do końca wojny. Dziś już nie pamiętam nazwisk wszystkich, albowiem wykaz ich zaginął w czasie pobytu na Opatrzności. Przypominam tylko kilku: dr Aleksander Steiberg z żoną – według dokumentu Sawicki, pozostał w Wilnie jako ordynator szpitala na Wilczej Łapie; dr Erdman z żoną i córką – według dokumentu Benedykt Szymański, ostatnio ordynator Szpitala św. Elżbiety we Wrocławiu [...]; dr Juliusz Genzel z żoną, obecnie mieszka w Sydney (Australia). Wielu z nich zginęło na Ponarach, a o reszcie nie mam żadnych wiadomości.

Kilka razy byłem z powodu Żydów w wielkim niebezpieczeństwie. Pewnego dnia w styczniu 1942 r. zeszło się u mnie w kuchni 11 Żydów obojga płci i dziecko lat 5. Nagle dzwonek przy wejściu i gosposia otwierając drzwi ujrzała gestapowców , pytających o mnie. Powiedziała, że jestem nieobecny, na co gestapowcy wręczyli jej dla mnie wezwanie, bym dnia trzeciego stawił się u nich. Natychmiast Żydów wyprawiłem, dziecko wysłałem na wieś, a sam zacząłem przygotowywać się do aresztowania. Gdy stawiłem się w gestapo, dowiedziałem się, że ktoś oskarżył mnie o przechowywanie dziecka żydowskiego, ale potem cofnął skargę i ja czasowo zostałem zwolniony. Jeszcze miałem kilka podobnych niebezpiecznych wypadków”.

Ksiądz Sopoćko ratował Żydów do 3 III 1942 r., kiedy to uniknął uwięzienia razem z profesorami i alumnami Seminarium Duchownego w Wilnie i schronił się w Czarnym Borze i pod opieką Sióstr Urszulanek przetrwał okupację niemiecką. Do tychże Sióstr Urszulanek wcześniej ks. Sopoćko podsyłał ukrywających się Żydów, a one wysyłały dalej. Kierował też Żydów z Wilna do ks. dziekana Jana Władysława Sielewicza w Wornianach. Tu ks. dziekan razem z wikariuszem ks. Hipolitem Chruścielem umieszczali ich u zaufanych parafian. Ksiądz Chruściel tak o tym napisał: „Gdy mowa o Żydach, to trzeba wspomnieć, że brałem kilkakrotnie udział w ich ratowaniu. Ksiądz M. Sopoćko podsyłał ich do Wornian, a ks. dziekan Sielewicz, znający dobrze parafię, starał się o bezpieczne ich umieszczenie. Pamiętam na początku wojny niemiecko-sowieckiej w pierwszych dniach października zaproponował mi dziekan odwiezienie doktora Sawickiego (pseud.), przybyłego z Wilna do leśniczówki, która na krańcach parafii była wśród lasów. Wyjechaliśmy o zmierzchu, całą noc błądziliśmy po lasach, w których pełno jeszcze było żołnierzy z rozbitych pułków sowieckich. Dookoła strzelają, a my nie wiemy, gdzie jesteśmy. Dopiero rano dotarliśmy do leśniczówki. Spotkanie z żołnierzami mogło skończyć się fatalnie”.

Widzimy więc, że aby uratować jedną osobę trzeba było wielu osób. W tym przypadku: ks. Sopoćko, ks. Sielewicz, ks. Chruściel, furman, rodzina w leśniczówce, a może i jeszcze inni. Wiadomo, że ks. Sielewicz uratował też chłopca żydowskiego Hirsza Abramowicza i jego matkę. Może podesłał ich tam ks. Sopoćko. Uciekli oni z wileńskiego getta i dotarli do Wornian. Ksiądz Sielewicz umieścił ich u swoich parafian na koloniach pomiędzy Wornianami i Świrem. Przeżyli wojnę i Hirsz wyjechał później do Francji i był śpiewakiem operowym pod nazwiskiem Cwi Baranowski. On wystarał się, że ks. Sielewicz pośmiertnie został uhonorowany dyplomem „Sprawiedliwy wśród narodów świata” (dyplom z dnia 10 IV 2000).

Trzeba odnotować, że przed wizytą Ojca Świętego Jana Pawła II w Wilnie we wrześniu 1993 r. do ks. Jana Kasiukiewicza, proboszcza parafii Ducha Świętego, zgłosiła się starsza pani, która chciała zaświadczyć o uratowaniu jej życia w czasie drugiej wojny światowej przez ks. Michała Sopoćkę. Ta pani była żydowskiego pochodzenia, była już na emeryturze i mieszkała w domu opieki na Santaryszkach w Wilnie. Pismo – świadectwo – przekazała ona komuś z osób towarzyszących Ojcu Świętemu. Niestety, szczegółów z tym związanych, nie mamy.

Błogosławiony ks. M. Sopoćko, Apostoł Miłosierdzia Bożego, sam okazywał w strasznych latach wojny i okupacji miłosierdzie ludziom najbardziej zagrożonym i skazanym na zagładę – Żydom. Wiedział dobrze, że za to jemu samemu groziła kara śmierci ze strony niemieckiego okupanta.

ks. Tadeusz Krahel