lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2008
nr 11/2008

Aby pamięć nie zginęła o tych, co zginęli za Ojczyznę!

Kiedy w listopadzie 1918 r. Polska odzyskiwała niepodległość Białystok i cała Białostocczyzna znajdowały się nadal pod władzą okupanta. Wciąż na podlaskiej ziemi stacjonowały oddziały niemieckie, które z Rosji Radzieckiej przez Białystok, wycofywały się na północ, do Prus.

Ale i w 1919 r. nie było zbyt wiele czasu, by cieszyć się tak upragnioną wolnością. Wkrótce wybuchła kolejna wojna: polsko-bolszewicka. I raz jeszcze ziemia została przesiąknięta krwią, a na wielu parafialnych, ale i polnych – wojskowych cmentarzach, pojawiły się nowe krzyże.

Po zakończeniu działań wojennych w 1920 r. przed społeczeństwem odradzającego się Państwa Polskiego stanęło ogromne zadanie uporządkowania i zadbania o liczne mogiły żołnierzy niemieckich, rosyjskich, a przede wszystkim polskich, rozsianych na terytorium II Rzeczpospolitej, szczególnie na jej Kresach.

Władze wojskowe zabiegały o to, by zadbać o żołnierskie mogiły. Bez względu na to, jakiej narodowości kryły w sobie zwłoki należało je uszanować i otoczyć opieką. Niepodległe Państwo Polskie zobowiązywało się bowiem w art. 225 i 226 Traktatu Wersalskiego do uporządkowania mogił wojennych, w tym również grobów żołnierzy byłych armii zaborczych. Delegacje obcych państw składające w Polsce wizyty zwracały szczególną uwagę na poszanowanie miejsc żołnierskich pochówków. Także polskie prawo zdecydowanie stawało w obronie nekropolii. Wszelkie akty niszczenia grobów poprzez kradzież czy łamanie krzyży, zaorywanie mogił, używanie cmentarzy do innych celów niż kultu religijnego, podlegały odpowiedzialności sądowej.

Względy sanitarne zmuszały również do jak najszybszego zajęcia się mogiłami żołnierzy porozrzucanymi po wsiach i polach. Ponieważ skarb państwa nie był w stanie pokryć kolosalnych wydatków związanych z opieką nad cmentarzami i mogiłami poległych żołnierzy, dlatego zadania tego podjęło się specjalnie w tym celu powołane do życia Towarzystwo „Polski Żałobny Krzyż”. Za swój główny cel stawiało uświadomienie ogółu społeczeństwa, co do kultu i szacunku żołnierskich mogił, a szczególnie mogił poległych bohaterów w walkach o niepodległość Ojczyzny, by pamięć o nich, ale i ich nazwiska, przekazać kolejnym pokoleniom. Towarzystwo zwróciło się z prośbą do społeczeństwa polskiego, by te stanęło do współpracy poprzez popularyzację idei Towarzystwa, rozpowszechnianie broszur i odezw, a przede wszystkim poprzez szacunek dla żołnierskich mogił. Mottem wiodącym był fragment wiersza, który został zamieszczony w odezwie Towarzystwa:

Walczyli dla Polski, jak ongiś rycerze,

Ojczyźnie swą młodość i życie w ofiarę

składali u stóp,

Więc czcić ich trzeba i w sercach i w czynie

Niech skromna pamiątka, choć po nich

nie zginie

Krzyż, Wieniec i Grób.

W grudniu 1921 r. wojewoda białostocki nakazał podległym mu starostom zwrócić się do lokalnego duchowieństwa wszystkich wyznań, by pouczyli miejscową ludność o obowiązku uszanowania miejsc, gdzie zostali pogrzebani polegli żołnierze. Niszczenie nagrobków i ogrodzeń miejsc pochówku miało być karane jako przestępstwo. Urzędy gminne miały czuwać nad respektowaniem prawa, a w wypadku łamania go policja została zobligowana do śledzenia przestępstw. Poszczególne gminy i starostwa otrzymały nakaz sporządzenia ewidencji cmentarzy wojskowych i miejsc pochówku żołnierzy.

Na terenie miasta Białegostoku, w sprawę porządkowania cmentarzy wojskowych i opieki nad licznymi grobami rozsianymi na Białostocczyźnie, czynnie zaangażowało się duchowieństwo rzymskokatolickie. W marcu 1922 r. w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Białymstoku powstał Powiatowy Komitet Towarzystwa „Polski Żałobny Krzyż”, na czele z ks. Aleksandrem Chodyko – proboszczem parafii. Wkrótce powstał Wojewódzki Komitet TPŻK w Białymstoku, który swą siedzibę miał przy Okręgowej Dyrekcji Robót Publicznych, na czele którego stanął stał inż. Tadeusz Glotz. W skład Komitetu weszli także: dziekan białostocki ks. Aleksander Chodyko, przedstawiciel Cerkwi prawosławnej ks. Józef Guszkiewicz, pastor Teodor Zirkwitz, oraz osoby świeckie.

Członkowie Wojewódzkiego Komitetu TPŻK zbierali informacje na temat miejsc pochówków żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej, jak również wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. Zwrócono się z prośbą do ks. Chodyki, by ten skierował pismo do duchowieństwa swego dekanatu, by zechciało zebrać informacje z terenu swych parafii.

We wszystkich parafiach powstawały Parafialne Oddziały TPŻK. Hasłem Towarzystwa było „Poległym cześć!”. Celem TPŻK było otaczanie opieką i upiększanie cmentarzy i mogił poległych żołnierzy, jak również udzielanie pomoc rządowi polskiemu w sporządzeniu ewidencji i utrzymania mogił wojskowych w należytym porządku.

Z upływem czasu WK TPŻK otrzymywał informacje o cmentarzach wojskowych istniejących na terenie województwa białostockiego. Informacje o istniejących cmentarzach wojskowych i miejscach pochówku żołnierzy napływały do Komitetu praktycznie ze wszystkich starostw i dekanatów, a także poszczególnych parafii, różnych wyznań.

Członkowie TPŻK w Białymstoku starali się z różnych źródeł czerpać pieniądze konieczne do prowadzenia swej statutowej działalności. Liczyli na hojność nie tylko instytucji państwowych, czy pracodawców, ale przede wszystkim na zrozumienie ze strony mieszkańców Białegostoku. Zredagowana została, przez wizytatora Schulza, Odezwa do ludności miasta Białegostoku, by ta wsparła działalność Towarzystwa.

Odezwa zaczynająca się od słów Z mgławicy walk o wolność wyszła Polska dzisiejsza mówiła o roli i znaczeniu żołnierza polskiego, który nie szczędził ofiary z krwi ani z życia, by odzyskała niepodległość Polska, ciemiężona od ponad wieku przez zaborców. Polskę nazwano Krainą mogił i krzyżów. Członkowie TPŻK w Białymstoku wzywali mieszkańców miasta, by oddać należną chwałę bohaterom, którzy polegli walcząc o wolność w czasie I wojny światowej lub wojny 1920 r.

Odezwa informowała o powołaniu do istnienia TPŻK, które stawiało sobie następujące zadania: uświadomienie społeczeństwa, co do kultu i czci mogił bohaterów poległych w walkach o niepodległość; uporządkowanie i stała piecza nad grobami poległych żołnierzy na terenie całego województwa białostockiego, przy współdziałaniu komitetów powiatowych, gminnych i parafialnych; otoczenie pamięcią nazwisk poległych i przekazanie ich potomnym.

Wskazano pierwsze dni listopada (1-3 XI), jako dni pamięci o bohaterach narodowych. We wszystkich miastach, miasteczkach i wsiach województwa zbierano ofiary na uporządkowanie i ochronę mogił poległych żołnierzy. Wzywano do tego, by każdy poczuł się odpowiedzialny przynajmniej za jedną mogiłę.

Dzięki ofiarności mieszkańców Białegostoku, ale i okolicznych wsi i miasteczek, w ciągu kilku pierwszych lat po odzyskaniu niepodległości uporządkowano cmentarz wojskowy w Zwierzyńcu, jak również wiele wojskowych kwater na cmentarzach parafialnych, np. w Dąbrowie Białostockiej, Sokółce, czy Kuźnicy Białostockiej.

Wiosną 1925 r. nastąpiło przekształcenie i zmiana nazwy dotychczasowego Towarzystwa „Polski Żałobny Krzyż” na Towarzystwo Opieki nad Grobami Bohaterów. W Białymstoku jeszcze przez kilka kolejnych lat zamiennie używano obu nazw, dla Towarzystwa zajmującego się opieką nad grobami żołnierzy.

A cóż pozostaje nam? Pamięć o tych, co zginęli walcząc o wolność i niepodległość Polski i troska o miejsca ich wiecznego spoczynku. Ojciec Święty Jan Paweł II, mówiąc o swej Ojczyźnie, mówił o wspólnym dziedzictwie, któremu na imię POLSKA! I dobrze, że staraniem niektórych lokalnych wspólnot odnawiane są cmentarze wojskowe, jak np. w Kuźnicy Białostockiej, gdzie 11 listopada br. zostaną na nowo poświęcone odnowione kwatery żołnierzy polskich poległych w czasie Bitwy Niemeńskiej we wrześniu 1920 r.

Poległym cześć!

ks. Adam Szot