lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2008
nr 11/2008

Pożyteczni idioci?

Przywódca rewolucji bolszewickiej Włodzimierz Iljicz Uljanow (pseudonim Lenin) wymyślił termin „pożyteczni idioci” na określenie różnych dziennikarzy, artystów, intelektualistów z wolnego świata, którzy bezinteresownie – z czystej głupoty – wspierali komunizm. Zawsze byli oni gotowi popierać CCCP i protestować przeciwko jakimkolwiek antysowieckim działaniom Zachodu. Widzieli i krytykowali agresje czy interwencje amerykańskie, nie widzieli sowieckich. Protestowali przeciwko „zagrażającym pokojowi” rakietom USA w Europie Zachodniej, lecz nie budziły ich niepokoju rakiety CCCP w Europie Wschodniej. Te pewnie nie zagrażały pokojowi. Urządzali protesty przeciwko zbrojeniom amerykańskim lecz nie pisnęli słówkiem przeciw zbrojeniom sowieckim. Po prostu: pożyteczni idioci.

Co ciekawe podobne zjawisko mamy w naszej wolnej Ojczyźnie. Gdy rządził PiS, rozmaitego autoramentu „autorytety” i autoryteciątka – nagłaśniane w mediach – wyrażały zaniepokojenie z powodu rzekomego zagrożenia wolności słowa, atmosfery podejrzliwości, bezprawnych działań służb specjalnych, wręcz narastającego zamordyzmu. Gdy obecnie siłą przewodnią narodu jest Platforma Obywatelska, żadnych zagrożeń ani autoryteciątka ani wpływowe media, ani „niezależni” artyści nie widzą. Gdyby za rządów PiS (jak kilka miesięcy temu, za rządów PO), ABW aresztowała niewinnego dziennikarza, który zaszczuty psychicznie, podciął sobie żyły, rozległby się wrzask na pół świata. Przeklinanoby faszyzm, zamordyzm, ziobryzm, kaczyzm itd. itp. Tymczasem – nic. Funkcjonariusze służb uniemożliwiają dziennikarzom „Wiadomości” zrobienie relacji z wydarzenia (zabierając sprzęt), a tu – znowu nic. Żadne autorytecięta, żadni „śledczy” dziennikarze niczego nie próbują śledzić w związku z dławieniem wolności wykonywania zawodu przez kolegów. Kilkanaście dni temu hakerzy włamali się na stronę internetową, krytyczną wobec rządu i dokonali dużych zniszczeń. Gdyby tak za rządów PiS-u ktoś zaatakował stronę internetową krytyczną wobec rządu, można sobie wyobrazić szał, jaki rozpętałyby różne tefaueny wyborcze. A tutaj – cisza. Żaden „niezależny” artysta nie napisze piosenki protestacyjnej ani skeczu nie zaprezentuje w polsatowskim maratonie kabaretowym. Jedyny satyryczny i krytyczny wobec establishmentu rządzącego program „Szkoda gadać” rzucany jest po różnych godzinach emisji. Ciekawe, kiedy zostanie zupełnie wyrzucony? Przecież nikt „niezależny” przeciw obecnemu rządowi nie powinien protestować, prawda?

ks. Marek Czech