lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2008
nr 11/2008

Błogosławiony Jerzy Matulewicz apostoł Miłosierdzia Bożego

Dnia 8 września 1908 roku 37-letni ksiądz profesor Jerzy Matulewicz podjął ważną życiową decyzję. W liście do ostatniego żyjącego marianina, a jednocześnie generała marianów – zakonu, który przez władze carskie skazany został na wymarcie, poprosił o przyjęcie go do Zgromadzenia: „Już od dawna odczuwam pragnienie doskonalszego życia. […] Teraz, kiedy w naszym kraju panuje większa wolność, kiedy zaczynają się odradzać zakony, chciałbym zrealizować swoje pragnienia, a zwłaszcza pragnąłbym wstąpić do Zgromadzenia Marianów. […] List ten zacząłem pisać wczoraj, a wczoraj wypadło u nas święto Narodzenia Najświętszej Panienki. Miejmy nadzieję, że wyprosi Ona u Boga odrodzenie klasztoru Marianów” . Prośbę o przyjęcie do zakonu ks. Matulewicz uzasadniał następującymi racjami: od dawna odczuwanym pragnieniem doskonalszego życia; pragnieniem nie opuszczania Kościoła w kraju, „gdzie jest tak wiele pracy, a pracowników mało”; pragnieniem przywdziania habitu mariańskiego; zgromadzeniem wokół siebie kilku innych kandydatów do tego samego instytutu; zdobytym wykształceniem i doświadczeniem (doktor teologii i profesor Akademii Duchownej w Petersburgu), które chce oddać na służbę Panu Bogu w Zgromadzeniu Marianów, „aby ono od razu stanęło na nogi”; pragnieniem uratowania i odrodzenia właśnie tego, a nie innego Zgromadzenia; nadzieją pokładaną w pomocy i opiece Maryi. „Mam nadzieję, że przez Najświętszą Panienkę wyprosimy u Boga to, czego pragniemy” – pisze ks. Matulewicz, prosząc także generała o egzemplarz reguły marianów. Treść tego listu jest dowodem, że bł. Jerzy otrzymał taki sam maryjno-miłosierdziowy charyzmat, jaki mieli od początku członkowie mariańskiej rodziny zakonnej, a ponadto – osobisty charyzmat odnowiciela Zgromadzenia. Wychowany w mariańskiej parafii w Mariampolu na Litwie Jerzy Matulewicz dążył do doskonałości chrześcijańskiej, żyjąc duchowością marianów, a jest to – od ponad trzystu lat istnienia Zgromadzenia – duchowość maryjno-miłosierdziowa. Zakon Księży Marianów pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, założony w Polsce w 1673 roku przez bł. Stanisława Papczyńskiego, od początku był nazywany „instytutem o nadzwyczajnym miłosierdziu” i chwalony przez bp. Hieronima Wierzbowskiego w liście do Stolicy Apostolskiej za „wyjątkowe miłosierdzie wobec żywych i umarłych”. Głównym charyzmatem udzielonym Założycielowi i jego Zgromadzeniu jest wyjątkowa cześć i umiłowanie tajemnicy Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny jako wielkiego dzieła miłosiernego Boga dla Maryi i dla ludzkości oraz współczucie i troska o zbawienie dusz tych, którzy zginęli śmiercią gwałtowną podczas wojen, pożarów, na polach bitew lub z powodu zarazy. Miłosierdzie wobec dusz cierpiących w czyśćcu okazywane przez modlitwy i różnego rodzaju duchowe ofiary oraz troska o zbawienie żyjących na ziemi i świadczenie im konkretnej pomocy we wszelkiej biedzie, stanowi od ponad trzech wieków mariański apostolat sprawowany pod przewodnictwem Matki Bożej Niepokalanej. Do takiego zakonu pragnął wstąpić bł. Jerzy, kierując się przede wszystkim motywami miłosierdzia. Cierpiał bowiem i nie mógł pogodzić się z myślą, że już za rok lub dwa zakon ten, z chwilą śmierci o. Sękowskiego, przestanie w ogóle istnieć. W 1909 roku pojechał do Stolicy Apostolskiej z listem polecającym od generała. Tam uzyskał zgodę na odnowienie zakonu w formie ukrytego, bezhabitowego zgromadzenia. W Warszawie 29 sierpnia 1909 roku bł. Jerzy złożył pierwsze śluby roczne. Tego samego dnia do nowicjatu przyjęty został ks. F. Bučys, dr teologii, profesor Akademii Duchownej w Petersburgu i przyjaciel bł. Jerzego Matulewicza. W następnym roku Pius X zatwierdził nowe Konstytucje mariańskie napisane przez bł. Jerzego, a w roku 1911 zmarł o. Sękowski i ks. Jerzy Matulewicz został generałem. Można zatem powiedzieć, że przez tę jego decyzję podjętą w dniu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny Bóg dokonał cudu swego miłosierdzia, ratując od zagłady Zgromadzenie Księży Marianów – dosłownie w ostatnim momencie.

Charyzmat miłosierdzia pod opieką i przewodnictwem Najświętszej Patronki Zgromadzenia owocował w życiu bł. Jerzego Matulewicza bardzo obficie. Urzeczywistniał się on w jego kontaktach z klerykami w Kielcach, z nowicjuszami mariańskimi i z kapłanami na studiach w Petersburgu i Fryburgu, w sakramencie miłosierdzia sprawowanym z poświęceniem i łagodnością według serca Chrystusa, w kierownictwie duchowym wielu osób dążących do świętości, a także w trosce o duchowe życie robotników w Warszawie, kiedy wraz z ks. M. Godlewskim organizował Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich. Wreszcie, gdy tylko zaistniały warunki, po wyparciu Rosjan i wkroczeniu Niemców do Warszawy, bł. Jerzy przy założonym w 1915 roku klasztorze marianów na warszawskich Bielanach (tam, gdzie obecnie znajduje się Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego), prowadził wielkie dzieło miłosierdzia – sierociniec dla 200 dzieci. Drugi zakład wychowawczy założył przy ul. Wileńskiej na Pradze. Organizował też pomoc dla inwalidów wojennych. Osobiście dbał o wszystkie sprawy zaopatrzenia dla swoich podopiecznych. Przemierzał pieszo lub sam powoził furą wiele kilometrów z Bielan do centrum Warszawy, na Pragę i do Chyliczek pod Górą Kalwarią, aby zdobywać pożywienie, ubrania i inne potrzebne rzeczy dla chłopców. Troszczył się o ich edukację i formację chrześcijańską, a potem o formację zakonną tych, którzy wstąpili do marianów. W 1918 roku podczas pobytu w reaktywowanym dawnym mariańskim klasztorze w Mariampolu, dowiedział się, że jego osoba jest proponowana jako kandydatura na biskupa Wilna. W Wilnie nadal toczyła się wojna i trwały konflikty narodowościowe. Błogosławiony Jerzy błagał różne wpływowe osoby, aby nie popierały jego kandydatury, ponieważ chciał zajmować się wyłącznie Zgromadzeniem Marianów. Kiedy jednak przyszła nominacja od papieża Benedykta XV, w duchu posłuszeństwa ją przyjął. Obierając jako biskupie motto słowa św. Pawła: „Zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21), nie tylko wierzył, ale także udowadniał czynami, że miłosierna miłość, pochylająca się nad każdym człowiekiem cierpiącym z powodu jakiegoś rodzaju biedy materialnej lub duchowej jest większa i potężniejsza niż zło, a tym samym zwycięska. Jako Biskup Wilna starał się być „wszystkim dla wszystkich” pośród zwaśnionych narodów. Okazywał miłosierną pomoc wszystkim – bez względu na narodowość, wyznanie religijne, poglądy polityczne i status społeczny. Pracując wśród Polaków, Litwinów, Żydów, Białorusinów i innych narodowości, wszystkich bronił przed nienawiścią, prześladowaniem i niesprawiedliwością. Na dowód tego przytoczmy wypowiedź bp. Matulewicza do Polaków rozdzielających żywność w Wilnie w 1919 roku: „Panowie możecie karać Żydów, pomijając ich, to wasza sprawa, lecz mnie, biskupowi to nie wypada. Również nie można przy rozdzielaniu żywności pomijać postępowców. Każdy głodny człowiek zasługuje na litość i trzeba go ratować, nie zwracając uwagi na jego przekonania i narodowość” .

Niepokalana Matka Miłosierdzia od najwcześniejszych lat była opiekunką bł. Jerzego, gdyż wcześnie stracił on matkę, a potem w wieku 10 lat również ojca. Uciekał się pod Jej obronę w swoim osieroceniu, w trwającej przez całe życie chorobie (gruźlicy kości), w seminarium duchownym, w kapłaństwie, a szczególnie podczas formowania odrodzonego zgromadzenia i sprawowania urzędu Biskupa Wileńskiego, a potem Arcybiskupa Wizytatora Apostolskiego na Litwie. Bardzo często, z różańcem w ręku, szczególnie w sytuacjach niebezpieczeństwa grożącego jemu samemu, zgromadzeniu lub diecezji wileńskiej upraszał opiekę Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia. Jej właśnie zawierzył siebie i swoją diecezję w dniu ingresu do Wileńskiej Katedry, modląc się tymi słowami: „Najświętsza Niepokalana Matko Boga, która świecisz w Ostrej Bramie, bronisz nas i otaczasz nas opieką – polecam Ci siebie i swoją owczarnię. Spraw, aby skończyła się wojna i nastąpił pokój. Aby zniknęła nienawiść i zapanowała powszechna miłość. Pojednaj nas z Twoim Synem, abyśmy wszyscy mogli chwalić Ciebie w niebie. Amen”. Błogosławiony Jerzy umocnił mariański apostolat miłosierdzia wobec dusz czyśćcowych, wiążąc go ściślej z duchowością maryjną. W instrukcji Subsidium defunctorum polecił, aby wszystkie odpusty, ofiary, uczynki w intencji dusz w czyśćcu cierpiących składali marianie na ręce Niepokalanej Matki, która najlepiej rozdzieli je według swej roztropności tym, którzy ich najbardziej potrzebują.

W 1993 roku Wielki Papież Miłosierdzia Jan Paweł II, przemawiając do marianów zebranych na Kapitule Generalnej wydał im następujące polecenie: „Bądźcie przeto apostołami Bożego Miłosierdzia pod macierzyńskim, pełnym miłości przewodnictwem Maryi” . Było to genialne i prorocze odczytanie samej istoty mariańskiego charyzmatu i posłanie marianów, aby z nową mocą rozwijali dla dobra Kościoła ten dar, który od początku był obecny w ich Zgromadzeniu. Wzorem apostoła obdarzonego tym charyzmatem jest bł. Jerzy Matulewicz, który przyniósł wielkie owoce dla Kościoła, wyznając, głosząc i czyniąc miłosierdzie pod przewodnictwem Niepokalanej Matki Miłosierdzia – Tej, „co w Ostrej świeci Bramie”.

Elżbieta Matulewicz