lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
PAŹDZIERNIK 2008
nr 10/2008

Nowa Winnica

Mt 21, 33-43

Przypowieść o zbuntowanych dzierżawcach opowiada o historii zbawienia człowieka. Początek jego dziejów związany jest z miejscem będącym własnością Boga: „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” (Rdz 2, 15). Człowiek jednakże zawiódł Boga. Nie wypełnił „warunków dzierżawy” i musiał opuścić „Boski ogród”, w którym wszystkiego było pod dostatkiem. Dostaje w dzierżawę ziemię, która niczym nie przypomina ziemi Edenu: „w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty” (Rdz 3, 17-19).

Związanie człowieka z ziemią nie mówi o jego jedynym przeznaczeniu. Uprawiać ziemię znaczy tworzyć kulturę (cultura, łac., uprawa ziemi), przekształcać ziemię, czyniąc ją sobie poddaną (por. Rdz 1, 26). To, co jest Boga staje się we władaniu człowieka. Na dowód tego św. Paweł przypomni: „Co masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4, 7).

Podobnie z ewangeliczną winnicą. Jest ona obrazem Narodu Wybranego, winnicy założonej przez samego Boga Jahwe. Prorok Izajasz, siedemset lat przed narodzeniem Chrystusa wyśpiewał swemu Przyjacielowi – Jahwe w „Pieśni o winnicy” (Iz 5, 1-7), która nie wydała dobrych owoców, choć została założona na żyznej glebie i uprawiający ją mieli wszystko, co potrzebne do jej uprawy. Pyta więc Jahwe: „Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody?” (Iz 5, 2). Były nimi rozlew krwi i krzyk grozy. Podczas gdy miała być sprawiedliwość i prawowierność (Iz 5, 7).

Przez siedemset lat nic się nie zmieniło. W międzyczasie Budowniczy winnicy posyłał do niej sługi swoje (czytaj proroków), ale „rolnicy schwytali ich i jednego pobili, drugiego zabili, a jeszcze innego obrzucili kamieniami” (Mt 21, 35). Męczeńską śmierć poniósł prorok Izajasz, prześladowaniem i nieustanną ucieczką przed śmiercią przetkane było życie proroka Jeremiasza, uprowadzony był Ezechiel czy w końcu Jan Chrzciciel, „największy prorok”, który został ścięty. „Gdy nadeszła pełnia czasu” (Ga 4, 4), Budowniczy winnicy posyła swojego Syna z nadzieją: „uszanują mojego syna” (Mt 21, 37). A dzierżawcy? „Pojmali go, wyrzucili z winnicy i zabili” (Mt 21, 39). To miało stać się udziałem Jezusa i stało się z czwartku na piątek, które dziś nazywamy Wielkimi. W Ogrodzie Oliwnym został pojmany, a na Golgocie zabity. Tu mógłby być koniec „Przypowieści o zbuntowanych dzierżawcach”. Można jeszcze dopisać do niej to, co było ludzkim pojmowaniem historii zbawienia człowieka: powracający właściciel winnicy „każe zabić tych złoczyńców, a winnicę wydzierżawi innym rolnikom, którzy w odpowiednim czasie oddadzą mu należne plony” (Mt 21, 41). Jednak historia zbawienia człowieka potoczyła się inaczej. „Kamień, którzy odrzucili budujący stał się kamieniem węgielnym” (Ps 118, 22), a więc kamieniem narożnym, węgłem, który łączy ściany budowli w zwartą i mocną całość. Znaczy to, że Syn, choć został zabity to jednak nie zwyciężony, a Jego śmierć stała się początkiem Nowej Winnicy, Kościoła. Nie jest ona zarezerwowana dla jednego narodu. Jest to winnica nowych ludzi. Kim oni są? Chrystusowymi: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3, 28). To ludzie wiary, nadziei i miłości. Pośród nich jesteś i ty – Żywa część Nowej Winnicy, Kościoła. Tobie Bóg powierza swoją Nową Winnicę. Jesteś wolny. Możesz więc w niej robić to, co chcesz: uczciwie uprawiać albo niszczyć. Jedno jest wiadome, że pewnego dnia wróci jej Właściciel. Będzie to koniec czasu. Stanie się wieczność, w której będziesz miał taki sam udział jak w Nowej Winnicy. Co więc trzeba zrobić? Przejąć się Winnicą. Poczuć się za Nią odpowiedzialnym. Nie patrzeć jak pracują w Niej inni, nawet ci najbardziej za Nią odpowiedzialni, choć zawsze prawdą pozostaje, że przykład powinien iść z góry. Nie czuć się w Niej najemnikiem, albo klientem płacącym i wymagającym. A na pewno wciąż bardziej i bardziej Ją kochać to znaczy wtapiać się w Nią, z Nią się identyfikować, by w końcu powiedzieć ze św. Pawłem „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20) i tak być gotowym na przyjście Tego, który założył Nową Winnicę z pewnością wiary, że wypracowany plon Jemu się spodoba.

ks. Radosław Kimsza