lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
PAŹDZIERNIK 2008
nr 10/2008

Święty Cyprian

Święty Cyprian urodził się w Kartaginie, na terenie dzisiejszej Tunezji około roku 200 - 210 w arystokratycznej rodzinie pogańskiej. Jego ojciec był senatorem i należał do najznakomitszych obywateli miasta. Cyprian zdobył wszechstronne i solidne wykształcenie, po czym poświęcił się karierze adwokackiej. Będąc w niemłodym już wieku Cyprian spotkał pewnego kapłana Cecyliana, który wywarł na nim wielkie wrażenie. Pod jego wpływem Cyprian czynił refleksje nad znikomością doczesnego życia, oddawał się lekturze Pisma Świętego, obserwował życie chrześcijan przepełnione miłością do Boga i ludzi. To wszystko przyczyniło się do jego nawrócenia i przyjęcia chrztu, a wkrótce po nim kapłaństwa. W roku 249 lub 250 opustoszała stolica biskupia w Kartaginie i wtedy, pomimo sprzeciwu części duchowieństwa, wybrano Cypriana na biskupa (H. Fros, F. Sowa).

W czasie prześladowania za cesarza Decjusza w roku 250 biskup Cyprian opuścił Kartaginę i stamtąd kierował swoją diecezją. Po roku powrócił do swojej biskupiej stolicy i tu spotkał się z pewnymi problemami, mianowicie część chrześcijan podczas prześladowań załamała się i wyparła się wiary. Na zwołanym przez siebie synodzie biskup Cyprian postanowił, że upadłych w wierze chrześcijan należy przyjmować do opuszczonych przez nich gmin, pod warunkiem jednak, że takiego czynu w przyszłości nie powtórzą. W roku 255 wynikła kwestia, czy należy na nowo chrzcić tych, którzy popadli w herezję i tam zostali ochrzczeni, następnie jednak nawrócili się i powrócili do jedności z Kościołem katolickim. Papież stał na stanowisku, że jeżeli chrzest był ważnie udzielony, nie należy go powtarzać. Inne stanowisko zajęli biskupi afrykańscy, twierdzący, że należy chrzest powtórzyć. Stanowisko to poparł biskup Cyprian i tę wiadomość przesłał do Rzymu. Nowe prześladowanie chrześcijan za cesarza Waleriana (253-260) zapobiegło nieszczęściu schizmy w Kościele w północnej Afryce z powodu różnicy dyscypliny w sprawie chrztu powracających z herezji.

Cesarz Walerian był w początkach swoich rządów nawet życzliwy wobec chrześcijan. Jednakże pod wpływem swojego podskarbiego Mariana zmienił w sposób radykalny swoje nastawienie do wyznawców Chrystusa. Pod sankcją kary śmierci zabronił chrześcijanom udziału w zebraniach liturgicznych. Opornych nakazał karać konfiskatą majątku, banicją i śmiercią. W czasie prześladowań biskup Cyprian został wezwany do złożenia ofiary bożkom. Gdy odmówił, został zesłany do miasteczka Curubis w Afryce prokonsularnej (obecnie miejscowość Korba w Tunezji), gdzie przebywał przez rok. Stamtąd pisał listy podnoszące na duchu do chrześcijan, którzy zostali zesłani do kopalń lub szykowali się na śmierć. W lipcu 258 roku sprowadzono Cypriana do Kartaginy i ponownie zażądano od niego, aby złożył ofiarę bożkom. Biskup stanowczo odmówił i wtedy władze rzymskie postanowiły wydać na niego wyrok śmierci. (W. Zaleski). Opis męczeństwa św. Cypriana ukazuje jego bohaterską postawę, pełną wiary i miłości do Boga. Gdy biskup Cyprian usłyszał słowa wyroku: „Postanawiamy, aby Tascjusz Cyprian został ścięty mieczem”, odpowiedział: „Bogu niech będą dzięki”, składając swojemu Panu dziękczynienie za wszystkie otrzymane dobrodziejstwa. Zgromadzeni w pobliżu sądu chrześcijanie wołali: „I my także chcemy umrzeć z nim”. Święty biskup Cyprian został ścięty mieczem. Na śmierć szedł z wielką odwagą, sam zdjął swoje szaty biskupie i oddał diakonom i „uklęknąwszy modlił się żarliwie”. Polecił też dać katu 25 sztuk złota. Sam zasłonił swoje oczy. Poniósł śmierć męczeńską 14 września 258 roku. Chrześcijanie pochowali ze czcią ciało ich świętego biskupa.

Święty Cyprian pozostawił po sobie pisma związane z jego pracą duszpasterską. Są to pisma dogmatyczne, apologetyczne, moralne. Można tu wymienić, np. O jedności Kościoła, O modlitwie Pańskiej, Świadectwo do Kwiryna. Po biskupie Kartaginy pozostało też 81 listów.

Ksiądz profesor Marek Starowieyski tak pisze o św. Cyprianie: „W sercu miał bardzo żywą miłość do Kościoła wewnętrznie zwartego. Dla niego, jak i dla większości biskupów z pierwszych wieków, Kościołem Chrystusowym jest przede wszystkim Kościół lokalny zgromadzony wokół swego biskupa. Każdy duszpasterz jest odpowiedzialny przed Bogiem tak za jedność swoich chrześcijan, jak też za jedność wśród biskupów. Według niego, prymat Piotra – gwarancja jedności Kościoła – polega na tym, że Piotr otrzymał pierwszy, to jest przed innymi Apostołami, zadanie pasterskie, które po nim każdy z Dwunastu otrzymał w tej samej pełni”.

W ikonografii św. Cyprian przedstawiany jest jako biskup w średnim wieku. Jego indywidualnym atrybutem jest miecz, którym został ścięty. Przedstawia się go też z palmą męczeńską i księgą w ręku. Często występuje w ikonografii razem z papieżem Korneliuszem, męczennikiem (B. Iwaszkiewicz-Wronikowska).

Liturgiczny obchód przypada na dzień 16 września, razem z papieżem Korneliuszem, męczennikiem i ma rangę wspomnienia obowiązkowego.

Za przykładem św. Cypriana i za jego orędownictwem wyznawajmy odważnie wiarę w naszego Pana, bądźmy zawsze wdzięczni Bogu i kochajmy Kościół naszą matkę, pamiętając na słowa Świętego Patrona: „Nie może mieć Boga za Ojca ten, kto nie ma Kościoła za matkę”.

ks. Stanisław Hołodok