lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
WRZESIEŃ 2008
nr 9/2008

Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego

Podczas konsekracji świątyni Miłosierdzia Bożego w Krakowie, 17 sierpnia 2002 roku mówił Ojciec święty Jan Paweł II: „Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego Miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy. Może właśnie dlatego, przez świadectwo skromnej zakonnicy z Łagiewnik Chrystus niejako wchodzi w nasze czasy, ażeby wyraźnie wskazać na to źródło ukojenia i nadziei, jakie jest w odwiecznym miłosierdziu Boga”. Dlatego potrzebne jest nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Można mieć nadzieję, że ono rozwinie się i będzie stałym punktem naszego życia religijnego, wspólnotowego i indywidualnego. Z pewnością do tego przyczynia się peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego w naszej Archidiecezji, jak też umocni je uroczystość beatyfikacji sługi Bożego ks. Michała Sopoćki.

Nabożeństwo to ukształtowane na podstawie objawień św. Faustyny Kowalskiej powinno zawierać następujące elementy: ufność w Boże Miłosierdzie, cześć obrazu Jezusa Miłosiernego, święto Miłosierdzia, Koronka do Miłosierdzia Godzina Miłosierdzia. uczynki miłosierne, szerzenie kultu Miłosierdzia Bożego.

Ufność jest częścią istotną nabożeństwa, ponieważ bez niej nie można korzystać z jego owoców. Pan Jezus powiedział do św. Faustyny: „Łaski z mojego miłosierdzia czerpie się jedynym naczyniem, a nim jest – ufność” (Dzienniczek, 1578). Pan Jezus też mówił: „Kto ufa miłosierdziu mojemu, nie zginie, bo wszystkie sprawy jego moimi są” (Dzienniczek, 723). Oddawać cześć Bożemu Miłosierdziu, to nade wszystko ufać. Potrzebna jest więc wiara, zawierzenie i nadzieja – w miejsce wątpliwości i rozpaczy. Wiara jest przyjęciem Pana Jezusa i Jego miłości, Jego nauki, to bycie z Nim na zawsze, liczenie się z Nim w życiu codziennym, uznanie Jezusa jako naszego Pana i Boga. W wierze potrzebne jest całkowite powierzenie się Jezusowi, pokładanie w Nim nadziei. Przypomina o tym napis na obrazie Jezusa miłosiernego: „Jezu, ufam Tobie” (S. Hołodok).

Siostra Faustyna, wieczorem 22 lutego 1931 roku ujrzała. W swojej celi w Płocku „Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady” (Dzienniczek, 47). Pan Jezus polecił siostrze Faustynie: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały” (Dzienniczek, 47-48). Promienie oznaczają krew i wodę; blady wodę, która usprawiedliwia ludzi, czerwony – krew, która jest naszym życiem. „Obraz Jezusa Miłosiernego winien więc zarówno rodzić ufność do Jezusa, jak i być środkiem, którym Pan posługuje się, aby udzielać ludziom łaski miłosierdzia. Stąd cześć oddawana obrazowi, aby była autentyczną i prawdziwą, powinna być – zgodnie z wolą Jezusa – naznaczona głębokim zaufaniem do Niego” (H. Ciereszko).

Pan Jezus ukazując się siostrze Faustynie w Płocku 22 lutego 1931 roku powiedział: „Ja pragnę, aby było Miłosierdzia święto / w pierwszą niedzielę po Wielkanocy/ (…) Pragnę, aby kapłani głosili to wielkie Miłosierdzie Moje względem dusz grzesznych. Niech się nie lęka zbliżyć do mnie grzesznik. Palą Mnie płomienie Miłosierdzia, chcę je wylać na dusze ludzkie” (Dzienniczek, 47, 49-50). Zbawiciel, jak to zaznaczono w Dzienniczku, aż 23 razy mówił o święcie Bożego Miłosierdzia, łącząc z tym swoje obietnice wobec nas grzesznych ludzi. Z woli Bożej sprawie wprowadzenia święta Bożego Miłosierdzia poświęcił się bezgranicznie spowiednik siostry Faustyny ks. Michał Sopoćko. Okupił to wielką pracą, ale też i wielkim cierpieniem, co przepowiedziała siostra Faustyna: „Ksiądz Sopoćko musi być przez Boga bardzo umiłowany (…) W pewnym dniu ujrzałam swego spowiednika jak wiele cierpieć będzie. Przyjaciele opuszczą cię, a wszyscy sprzeciwiać ci się będą i siły fizyczne zmniejszą się. Widziałam cię jak grono winne, wybrane przez Pana i rzucone w prasę cierpień” (Dzienniczek, 53, 63, 90). Niestety, sługa Boży ks. Michał Sopoćko nie doczekał się wprowadzenia święta Bożego Miłosierdzia. Wprowadził je swoim dekretem w naszej archidiecezji 15 lutego 1986 r. biskup Edward Kisiel, ówczesny administrator apostolski. To święto rozpowszechniło się w całej Archidiecezji Białostockiej, coraz więcej ludzi w nim uczestniczy, gromadząc się tego dnia często w świątyni – Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Białymstoku. Święto poprzedza Nowenna, podczas której każdego dnia są odpowiednie rozważania połączone z odmawianiem Koronki.

13 września 1935 roku w Wilnie Pan Jezus „podyktował” siostrze Faustynie Koronkę do Miłosierdzia Bożego, następnego dnia nauczył zakonnicę odmawiania tej modlitwy. Powiedział też, że „przez odmawianie tej koronki zbliżysz ludzkość do mnie” (Dzienniczek, 929). Odmawianie Koronki ma na celu wyproszenie miłosierdzia „dla nas” i „dla świata całego”. „Tekst Koronki wyraża dynamikę Bożego Miłosierdzia; modlitwa skierowana do Boga Ojca jest niejako wielokrotnym przypomnieniem Ojcu bolesnej męki Jego Syna, dzięki której grzeszny człowiek ośmiela się prosić i ma prawo ufać, że zostanie wysłuchany (…) Warunkiem skuteczności modlitwy jest postawa ufności oraz (jak w każdej modlitwie) wytrwałość i zgodność prośby z wolą Bożą. Chrystus często proponował Koronkę jako modlitwę o uproszenie łaski dobrej śmierci; łaskę tę mogą otrzymać konający, gdy sami ją odmawiają, jak i wtedy, gdy czynią to czuwający przy nich wierni. Siostra Faustyna często przekonywała się o owocności tej modlitwy. Jezus zapewniał ją wielokrotnie, że przez wytrwałe i ufne odmawianie Koronki może uprosić wszystko; zarówno dobra duchowe (nawrócenie, zbawienie), jak i pomyślność w sprawach doczesnych (np. koniec suszy czy burzy), pod warunkiem, że to, o co prosi, jest zgodne z wolą Bożą (L. Grygiel).

Pan Jezus także wzywał do uczczenia godziny Jego konania, czyli o godzinie trzeciej po południu. „Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata, gdyż o tej godzinie miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość, miłosierdzie zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy” (por. Dzienniczek, 1320, 1522). Modlitwa Godziny Miłosierdzia, która odwołuje się do zasług męki Pana Jezusa może polegać na odprawieniu nabożeństwa Drogi Krzyżowej albo adoracji Najświętszego Sakramentu, nawet na krótkiej chwili skupienia i modlitwy. Jak to dostrzegamy chociażby w Radiu Maryja, o godzinie piętnastej odmawiana jest ze słuchaczami Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Mówił Pan Jezus do siostry Faustyny, że prawdziwy czciciel Miłosierdzia Bożego „powinien przynajmniej jeden uczynek dziennie spełnić miłosierdzia (Dzienniczek, 1158). Sam Chrystus żądał od niej „uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie (…) Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy – czyn, drugi – słowo, trzeci – modlitwa” (Dzienniczek, 742). Czym jest miłosierdzie wobec bliźnich? Jest to cnota, dzięki której dobrze życzymy bliźnim i pomagamy im czynnie w potrzebach duszy i ciała. Warto pamiętać o siedmiu uczynkach co do duszy i siedmiu uczynkach co do ciała. Nie ma wzajemnej życzliwości, miłości, miłosierdzia bez przebaczenia. Powinniśmy starać się o uczynki miłosierne co do duszy, np. niech będzie to modlitwa o nawrócenie (tak często czyniła siostra Faustyna, odmawiając przede wszystkim Koronkę do Bożego Miłosierdzia w intencji nawrócenia grzeszników), życzliwe upomnienie, zachęta do dobrego, doprowadzenie kogoś do9 Boga, sprowadzenie bliźniego ze złej drogi życia na dobrą. Ważne są też uczynki miłosierne co do ciała. Będziemy sądzeni z miłości lub z jej braku. Opis Sądu Ostatecznego (por. Mt 25, 31-46) i słowa Chrystusa: „bo byłem głodny (…), spragniony (…), przybyszem (…), nagi (…), chory (…), w więzieniu (…) jakże zawsze są aktualne, wzywają nas bowiem do ich realizacji w naszych kontaktach z potrzebującymi (S. Hołodok).

Praktykując wiernie i z zaangażowaniem nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego staniemy się jednocześnie na wzór św. Siostry Faustyny apostołami Miłosierdzia i krzewicielami jego kultu.

ks. Stanisław Hołodok