lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
WRZESIEŃ 2008
nr 9/2008

I po igrzyskach

Mówiąc szczerze, igrzyska zdarzają się nie tylko olimpijskie. Ileż igrzysk dostarczają nam nasi reprezentanci narodowi, w demokratycznych wyborach przez naród wybrani? Nawet w drobnych sprawach; a to spór o to, kto ma podpisać, kto ma gdzie stać, to znowu ktoś się śmieje, gdy powinien powagę zachować; to znowu mamy wyścig o pierwszeństwo w wygłoszeniu orędzia do narodu.

A ubiegłoroczne wyścigi na obietnice??? Nawet cuda obiecywano. No i mamy cuda, i to takie cuda, że ho ho. Nasila się drożyzna, nic praktycznie nie zrobiono w kierunku odbiurokratyzowania gospodarki, ale w sondażach, nasi miłościwie panujący triumfują. Prawie, jak - nie przymierzając - w latach komuny, gdy rządzący cieszyli się tzw. ogromnym poparciem ludu pracującego miast i wsi. Tak więc sondaże to też niezłe igrzyska, czego by „cudotwórcy” nie zrobili, sondaże zawsze będą im przychylne- jak Jaruzelskiemu w stanie wojennym.

No i sportowe igrzyska się odbyły. Sportowcy znad Wisły wypadli, jak wypadli. Ponoć strasznie dużo (ponad 200 milionów złotych) zapłacono za ich przygotowanie. Tylko dlaczego taki np. mistrz olimpijski w skoku przez konia, trenował w domu i do nacierania rąk używał miodu sztucznego, ktory kupowała mu żona? Czyżby PKOL-owi na miód nie starczyło, że musiała małżonka kupować go sportowcowi? Inny znowu zawodnik bez trenera pojechał do Pekinu(!). PKOL-owi funduszy na pensję zabrakło? Czyżby nasi sportowcy trenowali w najlepszych sportowych ośrodkach świata, że tyle wydano na nich? Ale tam, sportowcy sportowcami, najważniejsi jednak wy dają się w polskim sporcie być działacze sportowi. A jakże, oni też Polskę reprezentowali w Pekinie. Jeden to nawet nie wstydził się pijany spać na trawniku w wiosce olimpijskiej, oczywiście z identyfikatorem na piersi. A co, niech świat cały zna, jakich Polska działaczy ma. Ciekawe, ile z tych milionów wydanych na przygotowanie olimpijczyków, wydano na działalność działaczy?

ks. Marek Czech