lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
SIERPIEŃ 2008
nr 8/2008

Wielka Tajemnica naszej wiary

Za kilka chwil usłyszymy słowa, które wywołują żywy rezonans w naszych sercach: Oto wielka Tajemnica Wiary. Tajemnica zbawczej Obecności najmilszego Syna Bożego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa (z Koronki do Miłosierdzia Bożego).pod postaciami chleba i wina, które na ołtarzu zostają przemienione w Jego Ciało i Krew. Nigdy nie pojęta do końca wielkość tej tajemnicy rzuca nas na kolana w akcie uwielbienia, aby następnie podnieść nas i umocnić w pielgrzymce wiary do wiekuistej Ojczyzny. Jej etapem będzie dzisiejsza procesja eucharystyczna główną ulicą naszego miasta – Miasta Miłosierdzia. Pójdziemy za Chrystusem – Miłosiernym Zbawicielem, ufając Jego obietnicy: Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia (J 8, 12).

Czymże jest ta zdumiewająca wielkością Tajemnica Wiary? Jest ofiarą Ciała i Krwi Pana Jezusa – głosi nauka Kościoła – którą On ustanowił, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia w chwale, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak powierzyć Kościołowi pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania. Jest znakiem jedności, więzią miłości, ucztą paschalną, podczas której przyjmujemy Chrystusa, duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały (Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, Kielce 2005, 271). Jest darem przedziwnej Obecności Pana Jezusa dla tych, którzy w Niego uwierzyli i idą za Nim. Jest szczytem i centrum życia Kościoła, który żyje dzięki Eucharystii. Sprawowana z żywą wiarą nieustannie tworzy i buduje jeden święty Kościół Chrystusowy. Przez nią urzeczywistnia się i umacnia życiodajna więź między Bogiem i ludźmi. Wśród sakramentów Kościoła nie ma większego i świętszego sakramentu niż Eucharystia – sakrament Ciała i Krwi Pańskiej. Największy spośród wszystkich cudów – mówi o nim święty Tomasz z Akwinu (Oficjum brewiarzowe na Boże Ciało).

Tegoroczną uroczystość Bożego Ciała obchodzimy w czasie, kiedy Archidiecezja Białostocka przez nawiedzanie obrazu Miłosiernego Zbawiciela przygotowuje się do uroczystej beatyfikacji swojego kapłana, Sługi Bożego księdza Michała Sopoćki. Jako głęboki teolog i gorliwy duszpasterz, wychowawca wielu pokoleń kapłańskich, doskonale wiedział, że Eucharystia jest główną racją bytu sakramentu Kapłaństwa, który Chrystus ustanowił jednocześnie z nią podczas Ostatniej Wieczerzy (por. Jan Paweł II, List apost. Dominicae cenae, 115). Jako kapłan i sługa Eucharystii pojął doniosłość i wartość kultu Bożego Miłosierdzia. Jako sługa Eucharystii, stał się głosicielem i sługą Ewangelii Miłosierdzia, która zadecydowała o całokształcie jego życia.

Sprawując codzienną Eucharystię, pojmował z całą mocą swej prostej i głębokiej kapłańskiej wiary, że jest ona największym z darów Bożego Miłosierdzia, udzielonym ludziom. Codziennie przeżywał przy ołtarzu prawdę, że w Eucharystycznym Chrystusie miłosierna miłość Boża przychodzi do nas, aby swą zbawczą mocą działać w nas i przez nas udzielać się światu. Wiedział, że Eucharystia – prawdziwe Ciało i Krew zmartwychwstałego i uwielbionego Chrystusa – jest Jego rzeczywistą i żywą Obecnością, która wiedzie do świętości, czyli doskonałości ludzkiego i chrześcijańskiego życia. My także, podzielając eucharystyczną wiarę Kościoła, mamy żywą świadomość, że stajemy przed samym Chrystusem, naszym Miłosiernym Zbawicielem.

Chrystus tak bardzo umiłował tych, którzy uwierzyli i poszli za Nim drogą Ewangelii, że dał im na pokarm duchowy swoje Ciało i Krew, czyli samego Siebie, ze swoim Bóstwem i Człowieczeństwem, w całości, bez reszty. Zgromadzeni przy ołtarzu Pańskim wyznajemy publicznie naszą wiarę, że eucharystyczna obecność Chrystusa nie jest obecnością umowną, symboliczną, lecz najbardziej prawdziwą i rzeczywistą. Przez nią miłosierna Miłość Boża stale udziela się nam, przywraca jedność zniszczoną przez grzech, wiedzie do doskonałości i świętości życia, pozwalając odnaleźć jego najgłębszy sens i wartość. W ten sposób Zbawiciel spełnia swą obietnicę, że pozostanie z nami aż do skończenia świata (por. Mt 28, 20). Na Jego zbawczą Obecność dla nas odpowiadamy naszą obecnością dla Niego i żywym uczestnictwem w sprawowaniu Jego Ofiary naszego Odkupienia.

Ksiądz Michał Sopoćko, dzięki któremu Białystok staje się Miastem Miłosierdzia, był gorliwym i wiernym sługą Eucharystii. Ona była źródłem jego kapłańskiej tożsamości i świętości. Z niej czerpał siły do apostolskiego trudu w służbie Miłosierdzia. Gdy oczekujemy jego wyniesienia na ołtarze, przypominamy sobie jego słowa: Jeżeli wszystkie sakramenty święte są urzeczywistnieniem Miłosierdzia Bożego, to Przenajświętszy Sakrament jest Jego najwyższym wyrazem. W nim bowiem Zbawiciel daje nie tylko swoje łaski, ale samego Siebie (M. Sopoćko, Miłosierdzie Boga w dziełach Jego, t. III, Rzym-Paryż-Londyn 1962, s. 229).

Podzielamy jego żywą wiarę, że najświętsza Eucharystia jest największym darem i największym cudem Bożego Miłosierdzia. Na obrazie Miłosiernego Zbawiciela symbolizuje ją promień czerwony, który oznacza najdroższą Jego Krew, cenę naszego zbawienia. Pod postaciami chleba i wina Chrystus daje nam swoje Ciało i Krew, swą bezgraniczną miłość, swoje Boskie życie i udział w chwale, jaką otoczył Go Ojciec po wypełnianiu dzieła Odkupienia. W sakramencie Eucharystii – pisze ksiądz Sopoćko – objawia się miłość Boga przez ujawnienie nam swojej mądrości, potęgi, dobroci i miłosierdzia…. Pan Jezus powrócił do Ojca nie opuszczając nas – ukrył blask chwały, dając nam sposobność ćwiczenia się w wierze, ucząc pokory, prostoty i skromności. Jest to ujawnienie potęgi w cudzie Przeistoczenia na słowo kapłana, w żywej obecności na wszystkich ołtarzach i w każdej hostii z osobna, jak i w najmniejszej jej cząstce. Jest to ujawnienie dobroci i miłosierdzia Bożego, że Chrystus nie tylko daje nam swoje łaski, ale samego Siebie, aby pozostawać zawsze z nami i zjednoczyć nas z Sobą w celu przemienienia nas w Siebie (tamże, s. 229).

Umiłowawszy swoich na świecie, Chrystus umiłował ich do końca (por. J 13, 1), czyli do całkowitego daru z samego Siebie. Uświadamiamy z pokornym zdumieniem, że to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem. Przyjmując naszą ludzką naturę, podzielił cały nasz człowieczy los, by dać nam uczestnictwo w pełni swojego uwielbionego życia i szczęścia. „Stał się jednym z nas, by nas przemienić w Siebie”. Nie dla kogo innego, jak tylko dla nas żył na tej ziemi, za nas cierpiał i umarł, dla nas zmartwychwstał. Dla nas wstąpił do chwały Ojca i zesłał Ducha Świętego, aby nas uczył wszelkiej prawdy w naszym Kościele.

Nigdy nie wolno zapomnieć nam o tym, że Syn Boży stał się człowiekiem po to, byśmy nigdy nie przestali być ludźmi dla siebie i drugich, niszcząc w sobie obraz i podobieństwo do miłosiernego Boga. Stając się w Eucharystii naszym pokarmem i napojem duchowym, Miłosierny Zbawiciel pragnie ocalić i rozwijać w nas to, co w nas jest najlepsze, co decyduje o naszej wartości w oczach Bożych i ludzkich. Daje nam udział w swojej świętości, by ochronić nas przed destruktywną siłą grzechu świata. Prowadzi drogą świętości do zbawienia, które będzie przygarnięciem nas na wieki przez Boga – miłosiernego Ojca.

Dla człowieka, jeśli chce być godny tego miana, nie ma innej drogi niż droga świętości. Jedynie idąc tą drogą za Chrystusem, odnajdujemy swoje miejsce w Bożym planie zbawienia, swoje powołanie do służby Bogu i ludziom, Kościołowi i Ojczyźnie. Odnajdujemy ostateczny sens, wartość i cel swojego życia. Jest to droga ocalenia i ratunku przed potęgą zła, które zawsze działa na naszą zgubę. Drogą świętości jest droga Bożego i ludzkiego Miłosierdzia, którą wskazuje nam jego żarliwy apostoł, ksiądz Michał Sopoćko. Dziś pójdziemy jego białostockimi śladami w procesji za Miłosiernym Zbawicielem, główną ulicą naszego Miasta Miłosierdzia. Naszą odpowiedzią na ten dar miłosiernej Obecności będą słowa: Jezu, ufam Tobie!

Miłosierny Zbawiciel mówi ksiądz Sopoćko – ukryty cudownie w Najświętszym Sakramencie, narażony jest na znoszenie zniewag, zapomnienie i nieuszanowanie, a nawet na świętokradztwa. Czego się od nas spodziewał? Wiedział, że odbierać będzie obojętność, opuszczenie, oziębłość, a nawet obelgi. A jednak z miłosierdzia swego zgodził się na to, aby móc ofiarować Siebie tym, którzy Go pragną (M. Sopoćko, tamże). Czujemy zbawczą wagę tych słów. Uczestnicząc z żywą wiarą w Eucharystii, doznajemy przedsmaku przyszłej chwały już tutaj, na tak nam bliskiej białostockiej ziemi. Jeżeli otwieramy swe spragnione serca na ten wielki Dar miłości Chrystusa, doświadczamy prawdziwości słów poety:

Kto szuka Cię, już znalazł Ciebie;

Już Cię ma, komu Ciebie trzeba;

Kto tęskni w niebo Twe, jest w niebie;

Kto głodny go, je z Twojego Chleba.

Nie widzą Ciebie moje oczy,

Nie słyszą Ciebie moje uszy;

A jesteś światłem w mej pomroczy,

A jesteś śpiewem w mojej duszy!

(L. Staff, Kto szuka Cię…)

Amen.

ks. Stanisław Strzelecki

Kazanie, wygłoszone podczas głównej uroczystości Bożego Ciała w Białymstoku, dnia 22 maja 2008 r.