lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
SIERPIEŃ 2008
nr 8/2008

W naszym interesie?

Patrząc na poczynania rządzących Polską elit (wszak to elity rządzą, bo któżby inny miał rządzić?), można nieraz się zastanawiać, w czyim interesie one tę władzę sprawują? Oczywiście, w polskim interesie – padnie natychmiastowa odpowiedź – ale można mieć wątpliwości, co do prawidłowości owej odpowiedzi. W lipcu wypadła 65-ta rocznica rozpoczęcia przez Ukraińców rzezi Polaków na Wołyniu. Zamordowano tam kilkadziesiąt tysięcy bezbronnych naszych rodaków. Bardzo często zbrodni dokonywano w wyjątkowo bestialski sposób. „Nasz” prezydent odmówił honorowego patronowania tym obchodom. Nie pojawił się ani „nasz” premier, ani marszałek Sejmu(!). Dlaczego? W imię „budowania pojednania i przyjaźni” z Ukraińcami? „Nasi” oficjele woleli się nie narażać, ale na Ukrainie władze patronują budowaniu pomników i legendy bandyckiej, ludobójczej UPA. Tam się nie boją czcić organizacji morderców, a „nasi” władcy obawiają się uczcić polskie ofiary ukraińskich zbrodni(!). Czy można budować pojednanie na kłamstwie?

Narasta fala niemieckich roszczeń wobec Polaków, mieszkających na tzw. ziemiach odzyskanych. Warto przypomnieć sobie najpierw, jak „nasze” władze uspokajały Polaków (choćby to, jak wrzeszczał w Sejmie „profesor” Bartoszewski, zanim Polska została przyłączona do Unii). Miało nie być żadnych problemów, niby to tylko bojące się Europy ksenofoby straszyły, odgrzewając antyniemieckie resentymenty. Kto miał rację? Widzimy i słyszymy. Ciekawe, „nasi” rządzący jakoś za bardzo nie widzą problemu. Chodzi pewnie o dobre stosunki polsko-niemieckie. Wiadomo, że najlepsze one staną się wtedy, gdy „nasi” władcy będą we wszystkim słuchać Berlina.

W interesie Rosji leży, aby w Polsce nie zainstalowano tarczy antyrakietowej. „Nasi” rządzący tak negocjują, że nie wiadomo, czy do powstania tarczy dojdzie. Chyba też „nasi” rządzący nie zauważyli niedawnych rezolucji obu izb Kongresu USA, domagających się od Polski wypłat odszkodowań Żydom za mienie, które ci stracili na skutek II wojny światowej. Nie słychać, aby władze coś robiły wobec bezczelności żydowskich organizacji, które coraz natarczywiej domagają się od Polski pieniędzy – nie dla spadkobierców bynajmniej, lecz dla siebie. Chyba i nadwiślańskie media tego „nie zauważyły”. Może wakacje mają na to jakiś wpływ? Takie właśnie są te „nasze” władze i „nasze” media.

Na mnie wakacje mają wpływ, więc niniejszym zamieszczam tekst krótszy, wraz z wakacyjnymi życzeniami.

ks. Marek Czech