lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
CZERWIEC 2008
nr 6/2008

Ksiądz Ildefons Bobicz

Postacią niezwykłą w Archidiecezji Wileńskiej okresu międzywojennego był ks. Ildefons Bobicz. Umiał łączyć pracę duszpasterską z naukową, był wspaniałym kaznodzieją i autorem wielu publikacji homiletycznych oraz kazań. W czasie drugiej wojny światowej złożył swoją daninę cierpień, zwłaszcza podczas długiego pobytu w więzieniu w Lidzie.

Ks. Ildefons Bobicz urodził się 22 I 1890 r. we wsi Dziedzina w parafii Druja, w rodzinie Konstantego i Józefy z Taraszkiewiczów. Gdy miał siedem lat, rodzice wysłali go do Wilna, aby przygotowywał się do nauki w gimnazjum. W latach 1900-1909 uczył się w gimnazjum w Kownie. Będąc w klasie ósmej, brał udział w polskich konspiracyjnych kołach samokształcenia. W 1909 r. wstąpił do Wileńskiego Seminarium Duchownego. Jako maturzystę przyjęto go na drugi rok studiów. W 1911 r. władze seminaryjne wysłały go na studia do Rzymu. Studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim jako alumn Kolegium Niemiecko-Węgierskiego, i w 1913 r. uzyskał doktorat z filozofii. Następnie rozpoczął studia teologiczne, których ukończenie zapewniło mu stopień bakałarza z teologii. Teologia pociągała go bardziej niż filozofia. Przyjął w Rzymie święcenia subdiakońskie i diakońskie i z powodu wojny światowej zmuszony był do powrotu do kraju. Dnia 25 VII 1915 r. przyjął święcenia kapłańskie w Mińsku z rąk biskupa sejneńskiego Antoniego Karasia.

Na pierwszą placówkę skierowano go do rodzinnej parafii, Drui nad Dźwiną, gdzie proboszczem był ks. Józef Marcinkiewicz, późniejszy proboszcz i dziekan sokólski. Po latach wspominał go z wielką życzliwością i wdzięcznością. Z Drui dojeżdżał do kaplicy w Idołcie, do której w 1917 r. bp Edward Ropp skierował go na rektora i do tworzenia parafii. Biskup Jerzy Matulewicz w 1919 r. utworzył w Idołcie parafię i ks. Bobicz został pierwszym jej administratorem. Wiele wycierpiał od bolszewików, którzy zajęli tamte tereny. Był nawet trzymany w areszcie w kościele. Po wojnie polsko-sowieckiej otrzymał w końcu 1920 r. nominację na wikariusza do katedry w Wilnie. Po trzech latach pracy na własną prośbę otrzymał nominację na proboszcza w Hermanowiczach w dekanacie miorskim. Pracował tu do 1930 r.

Pracując w Hermanowiczach, nawiązał kontakty z redakcjami czasopism homiletycznych i kaznodziejskich i zasilał je swoimi kazaniami oraz artykułami homiletycznymi. Należał do redakcji „Przeglądu Homiletycznego”, wydawanego w Kielcach i współpracował z wydawaną w Poznaniu „Nową Biblioteką Kaznodziejską”. Zresztą wcześniej, pracując w Wilnie, wydał dwie odrębne pozycje książkowe. Homiletyka pociągała go już w seminarium. W jesieni 1926 r. w swojej Autobiografii i autocharakterystyce napisał:

„Praca duszpasterska jest moim żywiołem; wkładam w nią zawsze dużo gorliwości i zapału. Za punkt honoru uważam, żeby u mnie było lepiej i więcej zrobiono, niż u sąsiada. Zatargów z parafianami nie miałem nigdy; widziałem natomiast ich łzy i szczery żal, gdym opuszczał Idołtę... Wyznać jednak muszę, że w ostatnich latach praca duszpasterska coraz częściej zaczyna kolidować z pracą naukową, do której czuję niegasnący zapał. Nie chcę przez to powiedzieć, jakobym zaniedbywał obowiązki proboszczowskie; do tego, dziękować Bogu, jeszcze nie doszło. Ale uważam, że jest mi coraz trudniej pogodzić te dwa rodzaje pracy. Pojechać do chorego lub iść do konfesjonału wówczas, kiedy muszę na termin przygotować artykuł lub kazanie do pisma, gdzie jestem współpracownikiem; kiedy mam rozłożoną książkę przed sobą, to już dla mnie niemal ofiara”.

Kończąc swoje wynurzenia, napisał: „Na swem stanowisku czuję się dobrze, ze swego losu jestem w zupełności zadowolony i proszę Boga, by mi dopomógł skutecznie pracować dla dobra Kościoła, ukochanej Archidiecezji i drogiej ambony”.

W 1930 r. abp Romuald Jałbrzykowski mianował ks. Bobicza proboszczem parafii Iwie i dziekanem dekanatu wiszniewskiego. Pracy tu miał bardzo dużo, gdyż parafia liczyła około 10 000 wiernych, a do pomocy miał tylko jednego wikariusza. Mimo to umiał znaleźć czas na pisanie artykułów, kazań, wydawanie książek z kazaniami i wygłaszanie referatów na diecezjalnych zjazdach kapłańskich.

Po wybuchu drugiej wojny światowej i zajęciu tamtych terenów przez armię sowiecką nastały ciężkie czasy. Księdza Bobicza wyrzucono z plebanii i zamieszkał w wiejskiej chacie, prawdopodobnie we wsi Zakościelce. Zabrano beneficjum, nałożono wysokie podatki na księży i na kościoły. Kiedy wybuchła wojna niemiecko-sowiecka w czerwcu 1941 r., po przejściu frontu napisał do Kurii Arcybiskupiej o stratach i zniszczeniach w dekanacie: „Donoszę najuprzejmiej, że w dn. 24 VI został zabity ks. Stanisław Zubkowicz, administrator w Trabach, a dn. 2 VII b.r. ks. Stanisław Staszelis, prob. w Surwiliszkach. Osierociałych parafii nie mam kim obsadzić (...) Ucierpiały kościoły w Iwiu, Sobotnikach (najmniej), Trabach; co do innych mam informacje niedokładne (...) Bakszty spalone doszczętnie; jeden kościół ocalał. Proboszcz nie ma co jeść. Beneficjum w Iwiu i gdzie indziej nie do użytku – ugór”.

Do jesieni naprawiono z grubsza uszkodzenia kościoła. Kilka miesięcy trwał względny spokój ze strony nowego okupanta. Wkrótce rozpoczęły się ograniczenia i represje niemieckie. W połowie 1942 r. w Gebietskommissariacie Lida nastąpiły aresztowania inteligencji. Uwięziono wówczas około 100 osób, w tym 16 księży, a wśród nich ks. Bobicza. Siedmiu księżom udało się schronić. Nie mogli jednak odtąd pracować i musieli się ukrywać. Niektórzy poszli do oddziałów Armii Krajowej. Sześciu uwięzionych kapłanów zwolniono z więzienia, jeden zmarł w więzieniu w Lidzie na początku marca 1943 r., a dziewięciu w dniu 10 marca tegoż roku rozstrzelano. Wśród zwolnionych był ks. Bobicz. Nałożono na niego obowiązek tłumaczenia swoich kazań na język białoruski. Trzeba tu zaznaczyć, że on w latach dwudziestych wydał w Wilnie tom kazań niedzielnych w języku białoruskim.

Trudno jest ustalić, kiedy ks. Bobicz został zwolniony z więzienia. Pewne dane wskazują na początek 1943 r. Wątpliwości budzi jednak list kanclerza kurii arcybiskupiej z Wilna z dnia 16 XII 1943 r. i ponowna nominacja na dziekana, gdyż podczas jego pobytu w więzieniu, urząd ten pełnił ks. Jarosław Wojdag, proboszcz Lipniszek. Z listu wynika, jakoby świeżo wrócił. Może był ponownie aresztowany...

Zmarł 28 IV 1944 r. i pochowany został przy kościele w Iwiu. Miał zaledwie 53 lata. W swoim pisarskim dorobku miał opublikowanych około 220 książek i artykułów, przede wszystkim kazań. Był liczącym się homiletą w skali ogólnopolskiej.

ks. Tadeusz Krahel

Serdecznie dziękuję ks. kan. Zenonowi Wołosewiczowi oraz Czytelnikowi z Kanady za uzupełnienia do mego artykułu o ks. Antonim Giedgowdzie (z kwietniowego numeru). Napisałem tam, iż po wyzwoleniu obozu w Dachau 29 IV 1945 r. dalsze losy ks. A. Giedgowda są mi nieznane. Otóż wrócił on do Polski, na Białostocczyznę i pracował jako prefekt w Niewodnicy, i tu 7 VII 1947 r. zmarł.