lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
CZERWIEC 2008
nr 6/2008

Boże Słowo zapisane ludzkim życiem

Prawdę o możliwości życia wiarą Kościół potwierdza przykładami świętych. Są oni po to, by uczyć, że chrześcijanin to ten, który żyje jak wierzy.

W czerwcu pośród świąt i wspomnień świętych i błogosławionych dzień św. Antoniego jest szczególny. Prowadzi on nas do Padwy, gdzie spoczywają jego doczesne szczątki. I choć nie jest jedynym, którego Kościół wyniósł z tego miasta do chwały ołtarzy, nie przywołują tam jego imienia, mówią o nim po prostu „Święty”, a serce dopowiada Antoni, Antoni Padewski. „Święty, jak powie Papież Leon XIII, całego świata. Święty bliski poszukującym, Święty bliski zagubionym, Święty bliski głodnym, bo karmiący ich swoim chlebem, Święty bliski chorym i konającym”.

Czego uczy św. Antoni z Padwy? Czego uczy jego krótkie, bo zaledwie 36 letnie życie?

Uczy przede wszystkim tego, że należeć do Chrystusa znaczy oddać Mu wszystko, nie wyłączając życia. I rzeczywiście, Ferdynand, późniejszy Antoni, zafascynowany ofiarą z życia, jaką złożyło w Maroko pięciu zakonników franciszkańskich, pragnie dołączyć do ich grona, złożyć z siebie ofiarę za Chrystusa i za Jego Kościół, ofiarę przypieczętowaną męczeńską krwią. Nie takiej jednak ofiary chciał od niego Chrystus. Owszem, chciał ofiary całopalnej, i taką ofiarę złożył z siebie Święty, ale forma, miejsce i czas zostały wybrane nie przez tego, który ofiaruje, ale Tego, któremu ofiara jest składana. Uczy więc Święty z Padwy, że trzeba wsłuchiwać się w głos Chrystusa i pełnić Jego wolę. „Oto idę, aby pełnić Twoją wolę mój Boże” (Hbr 10,7). „Nie moja lecz Twoja wola niech się stanie” (Łk 22,42); „Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi” (Łk 11,2). I w woli tej św. Antoni odczytał nie świadectwo krwi, świadectwo męczeństwa, ale przede wszystkim świadectwo głoszonego słowa, słowa płynącego z umiłowania prawdy, obrony prawdy, nawet wtedy, gdy mówić prawdę mogło znaczyć cierpienie a nawet śmierć. Być człowiekiem prawdy to znaczy nie tylko mówić prawdę, ale także, a może przede wszystkim prawdą żyć. A żyć prawdą to żyć Chrystusem, bo to przecież On sam o sobie powiedział, że jest i drogą i prawdą i życiem (por. J 14,6).

Czego jeszcze uczy św. Antoni? Przyimkiem jego imienia, za sprawą Ludwiki Buffier, pod koniec XIX wieku, stało się słowo chleb – „Chleb św. Antoniego”. Znał dobrze święty padewski słowa z listu św. Jakuba: „Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im «idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2, 15-17) i dlatego dzielił chleb nie tylko duchowy, ale i ten dla ciała pomiędzy głodnych i potrzebujących. Idąc za swoim mistrzem, św. Franciszkiem miał oczy i serce otwarte i tymi oczyma i sercem chleb dawał, siebie dawał, był, jak powie jeden z jego duchowych synów, „dobry jak chleb, chleb który dla każdego leży na stole, i z którego każdy może kęs ukroić, by się posilić”. Chyba jak nigdy dotąd, człowiek współczesny potrzebuje chleba. I tego duchowego, który znaczy dobre słowo, życzliwy uśmiech, próba zrozumienia, zauważenie smutnej twarzy, ofiarowanie modlitewnego westchnienia za kogoś, kto może nie wie, co znaczy siła i moc wytrwałej modlitwy, i tego materialnego, niejednokrotnie znaczącego dosłownie kawałek codziennego chleba.

Tradycja wymalowała św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Mówią, że miał łaskę piastowania w swoich rękach Jezusa. Zapewne stało się tak, by powiedzieć światu, że każdy chrześcijanin ma życiem swoim dawać drugiemu człowiekowi Jezusa, być w świecie znakiem Jego obecności.

Tyle biblijnych słów zapisało krótkie życie św. Antoniego. Święci to Boże słowo zapisane ludzkim życiem. A my? Przez świętych nie tylko prośmy Boga o znalezienie zguby, o coś trudnego a czasem nawet niemożliwego, ale także wstępujmy w ślady ich stóp – w ten sposób pewną drogą idzie się do Chrystusa.

ks. Radosław Kimsza