lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MAJ 2008
nr 5/2008

Barokowe makaronizowanie

Leży przede mną starodruk. Tytuł jego brzmi:

„Cedr mistyczny. Święty Bazyliusz Wielki z pradziadów, dziadów, ojców, braci, sióstr, męczenników, wyznawców, biskupów, zakonników, panien zakonnych, pustelników w ośmnaście świętych gałęzi rozmnożony ze starodawnych greckich, łacińskich autorów na polski język dla zbudowania i ku swoim świętym zachęceniu, cnót przedziwnych naśladowania, synom i córkom ich duchownym przetłumaczony od ks. Demetriusza Zankiewicza Zakonu Św. Bazylego wielkiego sekretarza za dozwoleniem zwierzchności, roku Chrystusowego 1717 na widok podany w Supraślu, w drukarni OO. Bazylianów Unitów”.

Z tego długiego tytułu wynika, że rzecz o świętym Bazylim i pozostałych świętych z jego rodziny w języku polskim na podstawie pism greckich i łacińskich przez ks. Demetriusza Zankiewicza została ułożona. Skąd więc nasze tą księgą zainteresowanie?

Siedemnastowieczne i osiemnastowieczne starodruki charakteryzują się tym, że po karcie tytułowej i po stosownych pozwoleniach na ogół możemy w nich odnaleźć obszerną dedykację skierowaną do przełożonego duchownego lub do osoby świeckiej znajdującej się na piedestale władzy. Ksiądz Demetriusz dzieło swe dedykował Leonowi Kiszce, który był unickim metropolitą kijowskim, a także protoarchimandrytą bazylianów i archimandrytą w Supraślu. Na tym ostatnim stanowisku przyczynił się do rozwoju klasztoru, między innymi poprzez wznowienie działalności drukarni. Przy ulicy Miodowej w Warszawie, nieopodal rezydencji arcybiskupów warszawskich, znajduje się kościół i klasztor Bazylianów. Leon Kiszka był jednym z inicjatorów erygowania tej rezydencji bazyliańskiej, podległej Supraślowi.

Powróćmy jednak do samej dedykacji, która napisana została po polsku i po łacinie. Wyrazy, zwroty, całe zdania łacińskie wplecione są w tekst podany w naszym ojczystym języku. Tego typu tendencję nazwano makaronizowaniem i była ona stosowana przede wszystkim w panegirykach, do których możemy zaliczyć omawianą dedykację. Było to możliwe dzięki temu, że uczeń ówczesnego gimnazjum znał o wiele lepiej łacinę aniżeli dzisiejszy absolwent takich kierunków jak teologia, historia czy polonistyka. Autor panegiryku chciał też uzewnętrznić swoją dobrą znajomość języka łacińskiego a także literatury, zarówno Pisma Świętego po łacinie jak też i klasyków. Dzisiaj klasyków nikt już w oryginale nie czyta, istnieje poza tym ministerialny zamysł, by ograniczyć w szkołach ilość lektur w naszym ojczystym języku. Pomysłodawcom owych redukcji proponuję przyjrzenie się podręcznikom z siedemnastego lub osiemnastego wieku do nauki literatury klasycznej. Takie podręczniki wydawali na przykład jezuici w Wilnie i (sic!) w Połocku.

W dedykacji ksiądz Zankiewicz przedstawia życiorys swojego przełożonego oraz – nawiązując do jego zakonnego imienia – porównuje go do lwa. A wszystko w kontrapunkcie polsko-łacińskim. Oto próbka:

... Lwa żywego Cerkwi świętej w jedności zostającej Najwyższy postanowił. Za którego strażą omnia pacata erunt (wszystko zostanie doprowadzone do spokoju), nie dopuści Lew liszkom demolire vineam Christi (zniszczyć winnicy Chrystusa), tangere Matrem suam (dotknąć Matki swojej), deformare sponsam suam (zhańbić Oblubienicy swojej). W czym Ci niech we wszystkim szczęści Leo de tribu Iuda (Lew z pokolenia Judy).

W połowie osiemnastego wieku zaczęto krytykować owe barokowe makaronizowanie. Myślę, że jest ono świadectwem epoki i to nie tyle zachwaszczenia języka obcymi wyrazami, zwrotami czy nawet całymi zdaniami, co raczej dowodem struktury ówczesnego nauczania, które było oparte na solidnym fundamencie klasycznym. Tego fundamentu nam dzisiaj po prostu brak.

ks. Wojciech Łazewski