lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
MARZEC 2008
nr 3/2008

Męczeństwo św. Perpetuy i Felicyty

Wspomnienie świętych męczennic Perpetuy i Felicyty obchodzimy siódmego marca. O ich męczeństwie zachował się w języku łacińskim bardzo cenny dokument zatytułowany Passio Perpetuae et Felicitatis. Został on spisany przez naocznego świadka, który włączył także do niego pamiętnik św. Perpetuy, pisany od momentu jej pobytu w więzieniu. Wszystko dzieje się w Kartaginie, stolicy Afryki Prokonsularnej, w 202 lub 203 roku po narodzeniu Chrystusa. Na śmierć został skazany katecheta Satur oraz pięciu katechumenów, wśród nich pochodząca z rodziny arystokratycznej Perpetua oraz jej służąca Felicyta. Sposób wykonania wyroku: rzucenie na pożarcie dzikim zwierzętom – „ad bestias”.

Chrześcijańscy męczennicy byli skazywani na śmierć zadawaną w różny sposób: poprzez ścięcie, „ad bestias”, ukrzyżowanie i spalenie.

Na wyrok, a potem na jego wykonanie, oczekiwano w więzieniu. Wyrok „ad bestias” wykonywano podczas widowisk, na których gladiatorzy walczyli między sobą lub z dzikimi zwierzętami. Widowiska te odbywały się na ogół w amfiteatrach, które budowano na planie elipsy. Dookoła centralnie położonej areny wznosiły się coraz wyżej rzędy siedzeń. Tuż przy arenie znajdowało się podium zarezerwowane dla dostojników i senatorów. Arenę od widzów oddzielała krata, mająca za zadanie chronienie przed dzikimi zwierzętami. Amfiteatry miały również specjalne pomieszczenia dla zwierząt, z których wypuszczano je na arenę.

Widowiska musiały mieć odpowiednią oprawę. Tak jak dzisiaj igrzyska olimpijskie poprzedza wspaniała defilada sportowców, tak w starożytności wyścigi woźniców poprzedzała kawalkada, a walki gladiatorów rozpoczynały się defiladą: jej uczestnicy pozdrawiali cesarza i pokazywali się tłumowi. Znany jest okrzyk zawodników przechodzących przed podium cesarskim: „Ave, imperator, morituri te salutant”. (Witaj, władco, idący na śmierć pozdrawiają ciebie). Uroczyste wejście poprzedzało także wykonanie wyroku „ad bestias”.

Zasadniczo istniały dwa sposoby wykonania egzekucji.

W pierwszym z nich skazańców doprowadzano na specjalne podwyższenie na środku areny, by wszyscy mogli dobrze ich widzieć. Przednia i tylna część wzniesienia była pochyła, by zwierzęta mogły swobodnie dostać się do skazańca. Na tak zbudowanej estradzie nagich lub też z opaską na biodrach więźniów przywiązywano do słupa.

Drugi sposób wykonania kary „ad bestias” polegał na tym, że na arenę wyprowadzano skazańców nagich, omotanych jedynie w sieci mające hamować swobodę ruchów. Tak pozostawionych ludzi atakowały dzikie zwierzęta.

Nie zawsze zwierzęta śmiertelnie raniły skazańców, nie zawsze też zachowywały się agresywnie. Poturbowanych skazańców zachowywano na dalszą część widowiska odbywającego się tego samego dnia lub też do następnej imprezy. Natomiast ciężko rannych układano razem, a następnie gladiator zabijał ich ciosem w serce lub gardło. W ten sposób zostali dobici Perpetua, Felicyta i Satur.

Passio Perpetuae et Felicitatis opisuje, w jaki sposób przebiegało wykonanie wyroku: „Wreszcie zajaśniał dzień ich zwycięstwa. Radośnie udawali się z więzienia do amfiteatru, jakby szli do nieba. Oblicza mieli uroczyste, a jeśli przypadkiem ktoś zadrżał, to z radości, nie ze strachu. Perpetua kroczyła dostojnie z twarzą rozjaśnioną, jak matrona Chrystusowa, jak wybranka Boga (...) Dla młodych kobiet diabeł przygotował wyjątkowo wściekłą krowę. Było to zwierzę nieużywane zazwyczaj do igrzysk, ale chodziło o to, żeby płeć zwierzęcia zgadzała się z płcią maltretowanych niewiast. Tak więc rozebrano je i wyprowadzono omotane w sieci (...) Krowa runęła najpierw na Perpetuę i powaliła ją na plecy (...) Perpetua podniosła się i ujrzała na ziemi stratowaną Felicytę; podbiegła do niej, podała jej rękę i podniosła ją. I tak stojąc obok siebie, przezwyciężyły zatwardziałość widzów. Odwołano je do Bramy Sanawiwaryjskiej. (...) Lud, pragnąc jednak jeszcze nasycić swój wzrok widokiem morderczego miecza przeszywającego ich ciała, zażądał, aby odbywało się to na widoku. (...) Perpetua ugodzona mieczem w kość jęknęła i drżącą rękę niewprawnego jeszcze gladiatora sama poprowadziła sobie do gardła”.

ks. Wojciech Łazewski