lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LUTY 2008
nr 2/2008

Kraj herbatą i winem płynący (I)

Katedra Svetiskhoveli w McchecieImię “Nina” brzmi bardzo wschodnio i jeszcze kilkanaście lat temu, cieszyło się w naszym regionie popularnością. Szkoda, że jakoś popadło w niełaskę. Dzisiaj wybiera się imiona bohaterów telewizyjnych seriali, kiedyś rodzice szukali dla dziecka skutecznego niebieskiego patrona. Nina albo poprawniej „Nino”, figuruje w katalogach świętych zarówno katolickich jak i prawosławnych. „Oświecicielko Gruzji i liro Ducha Świętego, równa apostołom św. Nino, proś Chrystusa Boga o zbawienie dusz naszych”, mówi troparion na jej uroczystość, przypadającą 14 stycznia.

Była prawdopodobnie córką rzymskiego oficera, pełniącego służbę w Kapadocji. Iberowie, protoplaści Gruzinów, nieraz grabili tę bogatą krainę. Podczas jednego z takich napadów, uprowadzili dziewczynę w niewolę. Została przeznaczona do pracy w pałacu królewskim. Inna zapłakałaby się z rozpaczy, albo wpadła w bulimię. Nic z tych rzeczy! Tym bardziej, iż we śnie otrzymała polecenie od Matki Bożej, aby mówić wszystkim o Panu Jezusie. Chrześcijaństwo nie było zresztą całkowicie obce ani w Iberii (Gruzja wschodnia) ani w Kolchidzie (Gruzja zachodnia). Rozwijało się głównie na wybrzeżu Morza Czarnego, przy okazji kontaktów handlowych, oraz wzdłuż granicy z Armenią, która przyjęła je wcześniej. Gruzini twierdzą, że ich ziemie nawiedzili Apostołowie: św. Andrzej, św. Szymon Kananejczyk, św. Bartłomiej i św. Mateusz. Pomimo tego jeszcze na początku IV wieku większość ludności czciła pogańskich bożków.

Nino zrobiła sobie krzyż z gałązek krzewu winnego, okręconych kosmykiem własnych włosów. Posiadał on szczególną wymowę, bo według Gruzinów, winna latorośl wywodzi się właśnie z Kaukazu. Jej uprawa miała zawsze ogromne znacznie dla miejscowej ekonomii. Nie przypadkiem Rosja regularnie szantażuje Gruzję wprowadzeniem embarga na import wina i koniaków. Krzyż, którym według tradycji posługiwała się Święta znajduje się w patriarszej katedrze Sioni w Tbilisi. Bogato oprawiony w złoto, jest jednym z najcenniejszych narodowych klejnotów.

Nino z zapałem głosiła naukę Chrystusa i wspierana znakami z nieba, zdołała nawrócić na chrześcijaństwo rodzinę królewską wraz z całym dworem. Miało to miejsce około 337 roku. Zaraz po przyjęciu chrztu, król Iberii Mirian poprosił cesarza Konstantyna o przysłanie świętych kapłanów i architektów biegłych w budowaniu kościołów. Pierwsi duchowni pochodzili na pewno z Antiochii Syryjskiej, gdyż tamtejszemu patriarchatowi podlegała Cerkiew gruzińska zanim w 471 roku proklamowała autokefalię.

Nowa religia tak mocno zakorzeniła się w narodzie, że podczas najazdów Persów, uprawiających kult ognia, czy muzułmańskich Arabów, Mongołów i Turków, broniono z jednakową walecznością granic oraz świętej wiary chrześcijańskiej. Sami biskupi prowadzili do boju oddziały, nad którymi powiewały sztandary z czerwonymi krzyżami na białym polu, gdy zaś nieprzyjaciel okazywał się silniejszy, ludzie wybierali raczej męczeństwo, niż zaparcie się Chrystusa. Obecnie około 70% Gruzinów wyznaje prawosławie. Ich duchowym zwierzchnikiem jest katolikos-patriarcha Eliasz II, stojący na czele Synodu złożonego z 34 biskupów.

Kościół gruziński utrzymywał początkowo kontakty z Rzymem, o czym świadczy list katolikosa Kwiriona I do papieża św. Grzegorza Wielkiego (+604 r.). Katolikos pyta w nim jak postępować z duchownymi skażonymi herezją monofizytyzmu. Papież wykłada mu w odpowiedzi naukę o Bóstwie i człowieczeństwie Chrystusa. Z racji na ogromne odległości wzajemne kontakty były sporadyczne, aż w końcu zupełnie ustały. Gdy w połowie XIII wieku pojawiają się na Zakaukaziu franciszkanie i dominikanie, niosą ze sobą listy od papieża, który zachęca króla i katolikosa-patriarchę do uznania Biskupa Rzymu jako Wikariusza Chrystusa na Ziemi. Na odzew trzeba będzie poczekać kilka wieków, ale zakonnicy mogli swobodnie zakładać klasztory, wokół których gromadzili się ludzie. 7 lutego 1329 roku papież Jan XXII mianował dominikanina Jana z Florencji biskupem Tbilisi.

Duchowieństwo katolickie stało się wkrótce obrońcą ludu wiejskiego. Jeśli ktoś spotkał kiedyś Gruzinów, zauważył z pewnością, że odznaczają się oni pięknym wyglądem, co idzie w parze z radosnym, otwartym usposobieniem. Z powodu tych przymiotów płacono za nich na rynku w Istambule pokaźne sumy. Ową koniunkturę wykorzystywali niestety panowie feudalni, sprzedając swoich poddanych, jak sprzedaje się zwierzęta, czy zboże. Łacińscy misjonarze postanowili wydać walkę handlowaniu ludźmi. Pełniąc rolę doradców na dworach magnackich i wychowując młodzież szlachecką, doprowadzili z biegiem czasu do zaniku tego niecnego procederu.

– Jestem stuprocentową Gruzinką i katoliczką – podkreśla Khétéran Bagratian de Moukharani, ambasador Gruzji przy Stolicy Świętej. W oficjalnym roczniku watykańskim „Annuario Pontificio”, przed jej nazwiskiem widnieje tytuł: „Jej Królewska Wysokość”. Bagrationowie rządzili Gruzją przez dwanaście wieków, aż do anektowania kraju przez carską Rosję w 1801 roku. W ich rodowym herbie widnieje harfa i proca biblijnego króla Dawida od którego mieli się wywodzić. Jest także tunika Chrystusa. Według legendy, pewien gruziński Żyd o imieniu Elioz był naocznym świadkiem Męki Pańskiej. Poruszony do głębi, odkupił od rzymskiego żołnierza szatę Pana Jezusa i zabrał ze sobą do Mcchety, uważanej za kolebkę Gruzji. W ten sposób Mccheta stała się „nową Jerozolimą”, miejscem szczególnie umiłowanym przez Boga. Tworzący w X wieku Joan – Zosima nie wahał się napisać, że Syn Boży będzie przemawiał podczas Sądu Ostatecznego po gruzińsku.

Na przestrzeni wieków katolicyzm nieraz absorbował członków rodziny królewskiej, wyższe duchowieństwo oraz inne wpływowe warstwy społeczeństwa. W XVIII wieku dwóch katolikosów‑patriarchów podjęło starania o unię z Kościołem Rzymskim za pośrednictwem pracujących w obrębie ich jurysdykcji kapucynów i teatynów. Próby te zakończyły się niepowodzeniem z powodu opozycji Synodu, podobnie jak nie przetrwali do naszych czasów gruzińscy wierni grekokatoliccy wywodzący się z indywidualnych nawróceń.

W czteromilionowym państwie żyje obecnie 50 tysięcy katolików. Łacinnicy i chaldejczycy podlegają Administratorowi Apostolskiemu Kaukazu biskupowi Giuseppe Passotto, ormianie mają własnego ordynariusza w Armenii. W strukturach duszpasterskich Administracji Apostolskiej pracuje białostocki ksiądz Artur Garbecki.

cdn.

K. N.