lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LUTY 2008
nr 2/2008

„Wyznania” św. Augustyna

Wyznania św. Augustyna są niekwestionowanym bestsellerem literatury patrystycznej, czyli pism pisarzy chrześcijańskich pierwszych wieków. Nie jest to zwykła biografia, poszerzone CV czyli „curriculum vitae”. Wyznania (po łacinie Confessiones) to bardzo intymna, bardzo wewnętrzna spowiedź św. Augustyna przed Bogiem, rozrachunek jaki podejmuje w stosunku do swojego życia. Również dzisiaj, w dwudziestym pierwszym wieku, dzieło to nic nie straciło na swojej aktualności. Posiadamy wspaniały przekład „Wyznań”, dokonany przez nieżyjącego już Zygmunta Kubiaka, wybitnego polskiego pisarza, eseisty, tłumacza, propagatora kultury antycznej i profesora Uniwersytetu Warszawskiego. W naszej domowej bibliotece ta książka powinna znajdować się i powinna być czytana. Pytajmy o nią w księgarniach.

Treść Wyznań możemy zamknąć w słowach zawartych na początku pierwszej księgi: „Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”. Autor przedstawia dzieje swojego „niespokojnego serca”, przenosząc nas w drugą połowę czwartego wieku po Chrystusie. Mówi o dzieciństwie spędzonym w domu rodzinnym w Tagaście, w Afryce Północnej, u boku swojej matki, św. Moniki, która wychowała go po chrześcijańsku, przygotowując do chrztu, który w tamtym czasie przyjmowano w wieku dojrzałym. Opowiada następnie o studiach w Kartaginie i o pogmatwaniu się jego młodego życia, jak to często ma miejsce u młodych ludzi również i dzisiaj: przynależność do sekty manichejczyków, nieformalny związek, z którego rodzi się syn, zamiłowanie do rozrywek. Cały czas jednak młody Augustyn szuka właściwej drogi życia, zwłaszcza kiedy po studiach retoryki rozpoczął pracę jako jej nauczyciel: najpierw w Kartaginie, potem w Rzymie, na koniec w Mediolanie. W tym poszukiwaniu właściwej drogi pomogła mu filozofia, mediolańskie kazania św. Ambrożego, przede wszystkim jednak św. Augustyn swoje nawrócenie przypisuje działaniu łaski Bożej. Wielką rolę odegrała tu także jego matka, św. Monika. Święty Augustyn został ochrzczony przez św. Ambrożego w Wigilię Paschalną 387 roku, w wieku trzydziestu trzech lat. Zrezygnował z kariery profesora retoryki, wrócił do swojej ojczyzny, Afryki, przez wiele lat był biskupem Hippony. Wspaniały człowiek, pasterz, mistyk.

Najciekawsze stronice Wyznań to te, które mówią o wewnętrznej walce św. Augustyna przed podjęciem ostatecznej decyzji o przyjęciu chrztu: „Zatrzymywały mnie zupełne głupstwa, skończone marności, moje stare przyjaciółki. Chwytały mnie za szatę cielesną i szeptały: «Opuścisz nas? I od tej chwili już przenigdy nie będziemy z tobą? I od tej chwili już przenigdy nie będzie ci wolno tego czy tamtego?»” (VIII, 11). Wówczas ktoś opowiedział mu o egipskim pustelniku św. Antonim, który potrafił wyrzec się swoich „starych przyjaciółek” i pójść na pustynię. Augustyn wzburzony, pełen wewnętrznych rozterek, wybiegł do ogrodu: „Ciągle jutro i jutro? Dlaczego nie w tej chwili? Dlaczego nie teraz już kres tego, co we mnie wstrętne? Tak mówiłem i w bezmiernie gorzkiej skrusze serca płakałem. I nagle słyszę dziecięcy głos z sąsiedniego domu, nie wiem, czy chłopca, czy dziewczyny, jak co chwila powtarza śpiewnie taki refren: «Weź to, czytaj! Weź to, czytaj» (...) Chwyciłem książkę, otworzyłem i czytałem w milczeniu słowa, na które najpierw padł mój wzrok: «Nie w ucztach i pijaństwie, nie w rozpuście i rozwiązłości, nie w zwadzie i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa, a nie ulegajcie staraniom o ciało i jego pożądliwości» (Rz 13, 13-14). Ani nie chciałem więcej czytać, ani nie było to potrzebne” (VIII, 12).

Święty Augustyn odnalazł właściwą drogę do Boga. A jak jest ze mną?

ks. Wojciech Łazewski