lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LUTY 2008
nr 2/2008

Tupeciarstwo

Kilka tygodni temu ukazała się na polskim rynku wydawniczym książka „Strach”, napisana przez tego samego osobnika, który przed laty w książce „Sąsiedzi” dowodził, jakoby mieszkańcy miasteczka Jedwabne zamordowali ponad 1600 Żydów. Dowiedziono, że „historyk” ów łgał, jak z nut. Żadnych 1600 i nawet nie wiadomo, czy zrobili to Polacy, gdyż na początku ekshumacji znaleziono karabinowe łuski, a trudno chyba sobie wyobrazić, aby hitlerowcy dali Polakom broń, aby ci – w ramach osławionego antysemityzmu – pofolgowali sobie na Żydach. Ekshumację przerwano na żądanie strony żydowskiej, która zasłoniła się swoim prawem religijnym. Władze polskie temu prawu przyznały pierwszeństwo przed prawem polskim. Wiadomo, gdyby okazało się, że szkielety spalonych przez sąsiadów miały ślady po kulach, hochsztaplerstwo paszkwilanta zostałoby całkowicie roznegliżowane. Tymczasem w świat poszła jednak wieść, że to Polacy mordowali Żydów.

Zachęcony sukcesem oszczerca przystąpił do kolejnego ataku. Tym razem w książce „Strach” pojechał po wszystkich Polakach, wmawiając, że po wojnie mordowali Żydów, że było na to społeczne przyzwolenie, że Kościół jest odpowiedzialny za współodpowiedzialność Polaków za Holocaust, który Polacy mieli po wojnie dokończyć. Co ciekawe, polskojęzyczne media typu TVN, „Gazeta Wyborcza” czy „Tygodnik Powszechny” robią klakę załganemu paszkwilantowi. Organizują tzw. dyskusje, w których grzeczniutcy jak bobaski reprezentanci strony polskiej przyznają rację oszczercy. Jednak szersza opinia publiczna nie jest już taka grzeczna. Nie mówię o środowisku Radia Maryja, bo ono zawsze broni polskich racji. Jednak i w innych liczących się mediach nie brak zdecydowanych głosów krytycznych pod adresem opluwacza i jego wielkiej, kłamliwej wypociny. Widać, że tym razem przeholował. Nawet w kręgach „wykształciaków” wzbudza zażenowanie. Na szczęście TVN to nie jedyna telewizja nadająca w języku polskim. Czasy dyktatury prasowej GW też należą już do przeszłości.

ks. Marek Czech