lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2008
nr 1/2008

Posługa organisty

Praca organisty łączy się głównie z instrumentem muzycznym zwanym organami. Jeszcze w XV wieku organy nazywano „królem instrumentów”, dlatego nie może to dziwić, że znalazły się one w użyciu liturgicznym. Instrukcja Kongregacji Obrzędów o muzyce kościelnej i liturgii (1958) nazywa organy „instrumentem liturgicznym”.

W Europie organy pojawiły się w VII wieku w Anglii. Papież Witalian I (†768) pozwolił na używanie organów w liturgii. Wprowadzając organy do liturgii myślano o wspieraniu dzięki nim śpiewu ludu, jednoczenie gromadzenie go we wspólnotę. Ojciec Święty Pius XII (†1958) w swojej encyklice o muzyce kościelnej (1955) potwierdził pierwszeństwo organów przed wszystkimi innymi instrumentami” „Dźwięki ich bowiem harmonizują ze świętymi śpiewami i obrzędami, dodając im splendoru. Powagą swoją i słodyczą organy wzruszają serca wiernych, napełniają je niebiańską radością, pociągają ku Bogu i rzeczom wyższym”. Techniczny rozwój organów sprawił, że Stolica Apostolska wypowiedziała się, że na pierwszym miejscu preferuje organy piszczałkowe, czyli klasyczne (B. Nadolski).

Samo słowo – organista – pochodzi od greckiego „organoedos”, czyli jest to osoba, która gra na instrumencie, czyli na narzędziu muzycznym. W wiekach średnich przez organistę rozumiano tego, który pisze utwory muzyczne, więc kompozytora. Organista należał wtedy do muzyków twórczych w przeciwieństwie do grajków, skrzypków, fletnistów i innych instrumentalistów. Z czasem, gdy wzrastała liczba organów w kościołach, organiści pełnili oprócz gry organowej funkcję nauczycieli muzyki i przy nich gromadziła się młodzież ucząca się muzyki kościelnej. Szczególnie we Francji, w wieku XVII, wokół organistów tworzyły się centra kultury i wychowania muzycznego, np. przy katedrze Notre Damę w Paryżu (G. Mizgalski).

Organistom stawiano wielkie wymagania od samego początku. Według łacińskiego określenia organista ma być człowiekiem ze wszech miar zacnym, wyróżniającym się pod każdym względem, cieszącym się dobrymi obyczajami i doświadczonym pod względem sztuki organistowskiej. Abp Julian Nowowiejski, dzisiaj błogosławiony męczennik, pisał, że organista, ponieważ ma przewodniczyć śpiewom ludu i być często „tłumaczem” uczuć zgromadzonych w świątyni wiernych przed Bogiem, powinien być człowiekiem pobożnym, przykładnym i zamiłowanym w wypełnianiu swoich obowiązków. Oczywiście powinien mieć odpowiednie zdolności i takież przygotowanie (Encyklopedia Kościelna). Od dawna podkreślano, że organista „ma używać instrumentu umiejętnie, zwłaszcza, gdy akompaniuje przy śpiewie, a więc nie za głośno ma grać, by nie głuszyć śpiewu, ale też i nie za cicho, tak żeby nie było go słychać (...) Ma się stosować ściśle do ducha muzyki i śpiewu kościelnego (...) Aktor grający w teatrze, przygotowuje się, żeby jak najpomyślniej odegrać role, tym bardziej ma przygotować się organista, gdy ma śpiewać i grać na chwałę Bożą” (M. Stefanowski).

W tym duchu wypowiedział się synod Archidiecezji Wileńskiej (1931). Mianowicie organistą może być tylko katolik praktykujący, żyjący według zasad wiary katolickiej i odpowiednio wykształcony. Zasady religijno-moralne organista powinien potwierdzać wzorowym życiem, „synowskim przywiązaniem i miłością Kościoła Świętego, pobożnym i częstym przystępowaniem do sakramentów świętych i gorliwością o chwałę Bożą”.

Kandydat na organistę ma być absolwentem szkoły organistowskiej lub wydziału gry organowej Konserwatorium Muzycznego, powinien mieć dobrą znajomość śpiewu gregoriańskiego, umieć prowadzić chór i uczyć wiernych śpiewu. Ponadto wymagano od organisty poprawnej umiejętności pisania po polsku, płynnego czytania po łacinie, znajomości kalendarza liturgicznego, układu brewiarza, mszału, części Mszy Świętej, Jutrzni, Nieszporów, tekstów liturgicznych żałobnych. Ponieważ często organiści byli też pracownikami kancelarii parafialnej, powinni tę pracę znać (Synodus, 1931, s. 231-232).

W Konstytucji Soboru Watykańskiego II o Liturgii Świętej pośrednio powiedziano o organiście, że pełni on funkcję prawdziwie liturgiczną. Czytamy w Konstytucji, że „ministranci, lektorzy, komentatorzy i członkowie chóru (dyryguje organista) również spełniają prawdziwą funkcję liturgiczną. Niech więc wykonują swój urząd z tak szczerą pobożnością i dokładnością, jak to przystoi wzniosłej posłudze i odpowiada słusznym wymaganiom Ludu Bożego” (nr 29).

Warto w tym miejscu przypomnieć o obowiązkach organisty w naszej Archidiecezji Białostockiej wskazanych w Statucie Organistowskim zamieszczonym w statutach I Synodu Archidiecezji Białostockiej (2000):

1. Organista powinien sumiennie wykonywać swoje obowiązki i ma okazywać szacunek oraz należyte posłuszeństwo wyższym przełożonym kościelnym, jak też swojemu bezpośredniemu zwierzchnikowi – proboszczowi. Ma być dobrym przykładem życia religijnego dla parafian oraz z uprzejmością spełniać swoją posługę.

2. Organista jako muzyk kościelny ma rozumieć swoją pracę jako świętą służbę.

3. Do etatowych obowiązków organisty należą:

a) granie i śpiewanie zgodne z duchem liturgii:

– podczas Mszy Świętych oraz nabożeństw niedzielnych i świątecznych,

– w czasie nabożeństw egzekwialnych w tygodniu,

– podczas Mszy Świętych rannych i wieczornych z udziałem wiernych,

– w czasie nabożeństw pogrzebowych,

– podczas Mszy Świętych ślubnych,

– w pierwsze piątki, soboty, podczas nabożeństw adwentowych, wielkopostnych, majowych, czerwcowych, październikowych, rekolekcyjnych (parafialnych, dziecięcych, młodzieżowych),

– podczas Mszy Świętej połączonej z poświęceniem pól z procesją, w czasie uroczystości odpustowych, narodowych, rocznicowych;

b) prowadzenie chóru parafialnego i scholi liturgicznej (wymagane systematyczne próby, ok. 4 godziny tygodniowo);

c) stała troska o poszerzenie repertuaru organowego, w tym także rozwijanie swoich kwalifikacji zawodowych;

d) przygotowywanie się do liturgii niedzielnej i świątecznej (konieczność konsultacji z duszpasterzami);

e) przestrzeganie punktualności i sumienności w wykonywaniu przyjętych na siebie obowiązków;

f) uczestnictwo w pielgrzymkach i dniach skupienia organistów;

g) troska o należyty stan organów i innych instrumentów muzycznych;

h) troska o dobrą współpracę z duszpasterzami, o dobre ich imię i okazywanie im życzliwości, a to ma być sprawą obopólną (I Synod, s. 283-284).

Warto wspomnieć, że w Filii Akademii Muzycznej w Białymstoku od pewnego czasu funkcjonuje Wydział Muzyki Kościelnej, gdzie przez pięć lat kształcą się kandydaci na organistów.

Oczywiście organiści winni być za swoją dobrą i solidną pracę godziwie wynagradzani, o czym mówi Statut Organistowski naszej Archidiecezji Białostockiej (I Synod, s. 285­287).

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak potrzebni są dobrzy organiści w naszych zgromadzeniach liturgicznych. Solidna praca organisty traktowana przez niego jako powołanie i służba Bogu zasługuje na najwyższy szacunek duchowieństwa i wiernych świeckich.

ks. Stanisław Hołodok