lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2008
nr 1/2008

Miłosierdzie synostwa Bożego

Słowo stało się ciałem

Trwamy jeszcze w świątecznej bożonarodzeniowej aurze. Jezus nam się narodził. Wielka radość i wesele tryskają z groty betlejemskiej na świat cały. – pisał ks. M. Sopoćko – Oto rozpoczyna się nowa era, zawiera się nowe Przymierze pomiędzy Bogiem i ludźmi, tworzy się nowe zupełnie życie Bosko-ludzkie. Odtąd Bóg będzie patrzeć na ludzi przez Chrystusa, a ludzie będą zwracać się do Boga przez nowego Pośrednika, który jest zarazem Bogiem i Człowiekiem. Tu już zaczynają się słowa Apostoła: Bóg, który jest bogaty w Miłosierdzie… ożywił nas w Chrystusie. Ożywieni tą prawdą nie zatrzymujmy jej tylko dla siebie. Jest ona jak ziarno, które, aby mogło wydać plon, musi myć posiane. Dzielmy się z innymi doświadczeniem spotkania z Bogiem. Niech żłóbek będzie dla nas źródłem refleksji nad miłością Boga do człowieka, nie sprowadzajmy go do poziomu nic nie znaczącej dekoracji. Cóż może być cudowniejszego, jak to, że Bóg staje się człowiekiem, a człowiek Bogiem. – pisał Ks. Sopoćko – Jest to cud nad cudami. Wcielenie jest największym darem Boga dla człowieka. Bóg Ojciec daje nam swojego Syna. Oto Bóg posyła Syna swego, darowuje Go nam na własność jedynie dla dobra naszego – nauczał ks. Sopoćko (MB, t. I, s.37) Doświadczenie spotkania z Bogiem daje moc człowiekowi. Bóg przyjmuje postać człowieka, bo nas kocha, bo chce naszego odkupienia, chce nas pociągnąć ku sobie, uświęcić swoją obecnością. Nie Słowo Przedwieczne się zmienia i poniża, lecz człowieczeństwo się podnosi do Bóstwa i w Nim istnieje. (MB, t. I, s. 41) Przez dar łaski uświęcającej możemy w tej tajemnicy uczestniczyć, możemy mieć w niej udział, nazywając Jezusa naszym bratem i wołać do Boga „Abba-Ojcze”. Przez Wcielenie cały rodzaj ludzki został wywyższony do niewysłowionej godności – nauczał ks. Sopoćko – Jeden bowiem z ludzi staje się naturalnym i zrodzonym Synem Bożym. Przez tego jednego naturalnego Syna Bożego cała natura została wyniesiona ponad wszystkie stworzenia, ponad chóry i hierarchie niebieskie, i umieszczona po prawicy Ojca niebieskiego. (MB, t. I, s. 48)

Szczególne miejsce zajmuje tutaj Maryja. Stwórca wyraził w Niej całą piękność, duchowość i doskonałość wszystkich stworzeń, a zlewając na Nią pełnie łaski uświęcającej, jako na najmilszą córę Ojca Przedwiecznego, Matkę Syna Bożego i Oblubienicę ducha Świętego, zaprojektował Jej postać w najwyższym stylu, lgnącą do Boga i jaśniejącą najpiękniejszym wdziękiem harmonii moralnej. W Niej miało być tyle wielkości i głębokości, tyle wzniosłości i piękności, tyle łaskawości i miłosierdzia, iż miała stać się godną być Matką Boga, przyjąć Słowo Przedwieczne, zamknąć je w swoim łonie, podzielić się z Nim krwią swoją, karmić mlekiem i zadowolić swą słodką i tkliwą miłością Matki. (MB, t. I, s. 28)Swoje macierzyństwo rozciągnęła na wszystkie pokolenia. Ona nas, kocha, jako przybrane swoje dzieci, wyprasza nam potrzebne łaski, zawsze prowadząc nas drogą do domu Ojca.

 

Jesteśmy dziećmi Bożymi

Bóg nas włączył do swojej rodziny. Możemy Boga nazywać Ojcem i czynimy to każdego dnia, ale jak często świadomie? Ksiądz Sopoćko, chcąc ukazać wielkość daru synostwa Bożego, zestawił je z naturalną adopcją. Zauważył, że tak jak adopcja u ludzi wynika z potrzeby posiadania dziecka, tak u Boga jest potrzebą przybrania nas za dzieci, mającą źródło w Jego nieskończonym Miłosierdziu, pragnącym nam udzielić bogactwa i szczęścia swojego. Bóg przybiera człowieka za dziecko, czyni go podobnym do siebie przez łaskę uświęcającą – nauczał. Bóg pozwala człowiekowi żyć i cieszyć się szczęściem, jakim On sam się cieszy. Poprzez łaskę uświęcającą człowiek otrzymuje nową naturę, staje się nowym stworzeniem, uczestniczącym w naturze Boga.

Będąc dziećmi Bożymi korzystamy z darów Bożego Miłosierdzia. Usynowienie jest jeszcze większym darem Bożym niż stworzenie. Jeszcze większe Miłosierdzie okazał Bóg, nie tylko stwarzając człowieka na obraz i podobieństwo swoje, darząc życiem rozumnym i nieśmiertelnym, ale nadto obdarzającego łaską uświęcającą, przez którą człowiek staje się przybranym dzieckiem Bożym, dzieckiem szczęścia i Królestwa Bożego, współdziedzicem jedynego Syna Bożego (MB, t. I, s. 25).

Obecność Boga w życiu człowieka nie jest przeszłością, ani przyszłością. Dla Boga zawsze jest „teraz”. Teraz nas kocha, teraz udziela nam łask, teraz nas umacnia i teraz oczekuje od nas wierności. Pragnie być pokarmem naszym – pisał Ks. Sopoćko – by podtrzymywać w nas synostwo Boże, życie nadprzyrodzone, powiększać w nas miłość ku Bogu, wnikając we wszystkie zakątki naszego serca, dając siebie na zadatek szczęścia wiecznego. (MB, t. I, s.42) Korzystajmy z tych łask. Prośmy Boga o Jego dary. Stawajmy przed Nim z dziecięcą zależnością, świadomi, że wszelkie dobra pochodzą od Niego. Dziękujmy Bogu za to, że nie jesteśmy sierotami, za to, że Bóg jest naszym Ojcem, że możemy nazywać się Jego dziećmi. Dziękujmy Bogu za to, że kolejny raz posłał do nas swojego Syna, aby nas zabawić. Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele (1 Kor 6, 20) Dziękujmy za dar Matki Bożej, która jest także naszą Matką.

Maryjo, przenieś mnie w duchu do betlejemskiej groty, bym tam mógł spotkać się z Twoim czułym, matczynym spojrzeniem, tym samym, którym otaczałaś Dziecię Jezus. Bym w Twoich ramionach mógł poczuć się jako dziecko. Tłumacz mi cierpliwie, wciąż na nowo, co to znaczy być dzieckiem Bożym. Gwiazdo zaranna, uproś łaskę zrozumienia tajemnicy Bożego synostwa i pokaż nową drogę, którą mam wrócić do swojej codzienności.

s. Dominika Steć ZSJM