lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2008
nr 1/2008

Radość bez końca

(1 Tes 5, 16)

Przykazaniami: «zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie» św. Paweł, w Pierwszym Liście do Tesaloniczan objawia wolę, jaką Bóg przez Jezusa Chrystusa ma względem człowieka. Wydaje się być ona niemożliwa do wypełnienia. Mało realną, w zetknięciu ze złem, wydaje się radość, która nie przemija, a człowiek wpisany w kontekst zapracowanej codzienności nie za bardzo odnajduje sposób na „nieustanną modlitwę”, myśląc „bardziej o chlebie a nie o niebie”.

Źródło radości i smutku, pojmowanych jako uczucia, jest poza człowiekiem, nie zaś w nim. W tym kontekście realizacja przykazania „zawsze się radujcie” nie jest uwarunkowana jedynie wolą człowieka, ludzkim „chcę”, bądź „nie”, ale zależy od wielu uwarunkowań na które ten nie ma żadnego wpływu. Jednakże skoro św. Paweł wzywa do nieustannej radości to jednocześnie mówi, że jest ona możliwa. Warunkuje ją doświadczenie „nowej rzeczywistości”, oderwanie oczu od ziemi i wzniesienie ich ku niebu. Nieustanna radość jest udziałem tego, kto spotkał i przyjął żyjącego Jezusa Chrystusa, Emmanuela – Boga obecnego pośród nas. Zjednoczenie z Nim czyni człowieka w pewnym sensie „niewrażliwym” na to, co w ziemskich kategoriach zazwyczaj jest powodem smutku. Człowiek zawsze się radujący to ten, którego opanowało pragnienie Boga, który odnalazł prawdziwą radość w Boskim pięknie i za nic tej radości nie odda. Więcej, człowiek owładnięty Boską radością pomnaża ją tym, co innych czyni smutnymi. Tak należy odczytywać Pawłowe chlubienie się słabościami, radowanie się prześladowaniami czy doskwierającym niedostatkiem. W drodze do Damaszku Szawłem z Tarsu zawładnęła miłość Boga, objawionego w Chrystusie i to ona stała się źródłem prawdziwej radości pomimo wszystkich przeciwności. Wieczna radość staje się udziałem człowieka wówczas, gdy umiera w nim stary człowiek, a zaczyna żyć Chrystus (por. Gal 2,20).

Pojęcie „życie w Chrystusie”, tak bardzo obecne w teologii chrześcijańskiego Wschodu (na Zachodzie mówiono raczej o naśladowaniu Chrystusa), wprowadza w zagadnienie modlitwy. Modlić się znaczy trwać w obecności Boga, mówić do Niego i słuchać Jego słów. Kto trwa w Chrystusie, ten nieustannie się modli, ten czyni życie modlitwą. Modlitwa przebóstwia człowieka. Będący nieustannie w obecności Boga staje się jak On, staje się bytem ku pełni miłości, bo „Bóg jest miłością: kto pozostaje w miłości, pozostaje w Bogu, a Bóg w nim” (1 J 4, 16).

Poprzez nieustanną modlitwę człowiek upiększa obecną w nim świątynię Boga. Staje przed Jahwe tak, jak Dawid w dzisiejszym pierwszym czytaniu („Poszedł więc król Dawid i usiadłszy przed Panem, mówił”), by uwielbieniem i wdzięcznością odpowiadać na doświadczoną miłość, która zawsze napotyka w człowieku na słabość, niewierność, grzech. Kontynuacją modlitwy Dawida, zapisanej w Drugiej Księdze Samuela jest Psalm 86, z którego płynie nadzieja, że Bóg jest dobry, pełen łaski, przebaczający, wielki, czyniący cuda, miłosierny, litościwy, cierpliwy, wierny pomimo grzeszności człowieka.

Kto przyjął Chrystusa, w Nim się rozradował i życie swoje uczynił modlitwą staje się znakiem Jego Królestwa na ziemi, dołącza do grona siedemdziesięciu dwóch, posłanych, by świadczyć o bliskim przyjściu Jezusa. Przez świadectwo życia i posługę Słowa staje się świadkiem spotkania, które przemieniło życie w nieustanną radość. Modlitwa uwielbienia Ojca, wypowiedziana przez Jezusa przypomina, że prawda o Bogu jest doświadczeniem tych, którzy są jak „małe dzieci”, to znaczy mają w sobie wewnętrzną prostotę, pokorę, która każe uznać prawdę o sobie i wydobywa ze świata iluzji, otwartość na Boga i poznanie Jego Tajemnic. Prawdziwa radość z poznania prawdy niedostępna jest dla tych, którzy weszli w zaułek pychy, uwierzyli w intelektualną samowystarczalność, wybrali drogę jedynie rozumowego poznania Boga sądząc, że już Go spotkali.

Módlmy się z prostotą dziecka, z uznaniem naszej zależności od Ojca o radość bez końca to znaczy o życie w Chrystusie. Ono daje gwarancję jedności w nas samych i pomiędzy nami, pozwala na ziemi doświadczyć skrawka nieba, w którym wszyscy będziemy doskonałą jednością.

ks. Radosław Kimsza