lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2005
nr 1/2005

Ksiądz Eugeniusz Kulesza marianin z Drui

Ks. Eugeniusz KuleszaWśród księży, którzy zginęli w czasie odstępowania wojsk sowieckich w czerwcu 1941 r. był przełożony Klasztoru Marianów w Drui i dyrektor miejscowego gimnazjum, ks. Eugeniusz Kulesza.

Urodził się on 8.03.1891 r. w Warszawie. Był synem Wojciecha i Franciszki z domu Dworakowskiej. Zaczął uczyć się w Gimnazjum im. Chrzanowskiego, ale dalej uczył się w Rosji. Po powrocie do kraju, już po maturze, zaczął studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim, najpierw medycynę, a następnie antropologię. W 1915 r. wstąpił do odnowionego Zgromadzenia Księży Marianów i rozpoczął nowicjat pod kierunkiem odnowiciela, ks. Jerzego Matulewicza na Bielanach w Warszawie. Pierwsze śluby zakonne złożył 1.11.1916 r. i został skierowany na studia we Fryburgu Szwajcarskim. Święcenia kapłańskie otrzymał 2.10.1921 r. z rąk biskupa wileńskiego Jerzego Matulewicza w kościele w Raśnie w dekanacie brzeskim, dokąd po I wojnie światowej znowu wrócili marianie. Po święceniach nadal studiował we Fryburgi i w 1924 r. uzyskał doktorat z teologii życia wewnętrznego. Wrócił wówczas na Bielany, choć miał propozycję objęcia wykładów z filozofii w Seminarium Duchownym w Londynie. Był chory na płuca i to zmusiło do wyjazdu najpierw do Zakopanego, a następnie na zachód Europy. Po powrocie na Bielany pracował w prowadzonej tu przez marianów szkole. Wtedy pojawiły się u niego wątpliwości co do realizacji jego powołania i postanowił przejść do paulinów. Już nawet miał zgodę na to i został przyjęty, ale szybko wrócił znowu do marianów.

W 1936 r. został rektorem Kolegium Mariańskiego na Bielanach, a w 1938 r. - dyrektorem Gimnazjum im. Króla Stefana Batorego w Drui i przełożonym Klasztoru Marianów. Po roku pracy kurator wileński zaproponował ks. Kuleszy objęcie stanowiska dyrektora gimnazjum w niedalekim Brasławiu. Wybuchła jednak II wojna światowa i tamte tereny zajęły wojska sowieckie. Szkoły w grudniu 1939 r. zostały przejęte przez nowe władze. W nowej rzeczywistości poświęcił się pracy duszpasterskiej. Jednocześnie starał się bronić kapłanów i siostry eucharystki. Poświęcił się także pomocy charytatywnej przez organizowanie wysyłki paczek dla osób wywiezionych na Syberię i do Kazachstanu.

Gdy wybuchłą wojna niemiecko-sowiecka i bolszewickie władze opuściły Druję, rozpoczęły się w miasteczku nieporządki i bezprawie. Wtedy na naleganie rozsądnych obywateli ks. Kulesza zgodził się zostać przewodniczącym komitetu obywatelskiego. Powołano straż obywatelską i wprowadzono porządek. Wszystko wskazuje na to, że to miało tragiczne następstwa. Dnia 30.06.1941 r. zza Dźwiny przypłynęli łódką żołnierze sowieccy. Ks. Jan Bukowicz tak opisuje dalsze wydarzenia: "Podeszli pod klasztor, a zobaczywszy ks. Kuleszę, kazali mu iść za sobą. Zgodzili się, aby towarzyszyli mu dwaj inni księża. Po przeprawie przez Dźwinę księży odprawiono do domu. Aresztowanemu zaś kazano wejść do samochodu i zawieziono w kierunku Połocka. Gdy auto się zepsuło, żołnierze zaprowadzili księdza do chaty komunisty, gdzie stał sztab sowiecki. Po krótkim czasie wyprowadzili ks. Kuleszę i zaprowadzili na pole obsiane żytem. Tu dwaj żołnierze bili go po twarzy butami. Upadł. Kiedy się podniósł, podprowadzili go do wykopanego dołu. Dwaj żołnierze strzelili księdzu w głowę. Gdy upadł do dołu, trzeci żołnierz pchnął go dwukrotnie bagnetem w głowę. Konający kapłan instynktownie uniósł prawą rękę i zasłonił nią oczy. W takiej pozycji go zasypano. Tak też ciało odnaleziono".

Następnego dnia po wkroczeniu do Drui Niemców siostra Apolonia Pietkun wraz z dwiema innymi siostrami udały się za Dźwinę na poszukiwanie ks. Kuleszy. Od mieszkanców wsi Łupanty dowiedziały się o męczeńskiej jego śmierci oraz miejscu pochowania. Wydobyły ciało z dołu, owinęły w prześcieradło i przywiozły wozem do Dźwiny, a przez rzekę łódką do Drui. Po obu brzegach rzeki towarzyszyły im licznie zgromadzeni ludzie, którzy z płaczem wprowadzili ciało zamordowanego kapłana do świątyni. Księża ubrali go w czerwony ornat jako męczennika. Pogrzeb w dniu 8 lipca zgromadził wielkie tłumy ludzi i 11 kapłanów. Pochowano w murowanym grobie z lewej strony kościoła. Po wojnie bolszewicy zamknęli kościół, a grób ks. Kuleszy zrównali z ziemią. Również zniszczyli krzyż na miejscu zbrodni. Dopiero po zmianach, jakie zaszły w Związku Sowieckim i odzyskaniu niepodległości przez Białoruś, odzyskano kościół w Drui i odnowiono mogiłę ks. Kuleszy. Ludzie nawiedzają jego grób, modlą się i składają kwiaty. Czczą Go jako męczennika, i jak wieść niesie, za jego wstawiennictwem wypraszają u Boga łaski.

ks. Tadeusz Krahel