lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
GRUDZIEŃ 2007
nr 12/2007

Ksiądz profesor Jan Pryszmont(1919-2007)

Ks. Jan PryszmontW Dzień Zaduszny – 2 listopada tego roku – odszedł do Pana ks. Jan Pryszmont, emerytowany profesor Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, wcześniej kapłan Archidiecezji Wileńskiej, ostatnio Warszawskiej. Był on ostatnim żyjącym absolwentem Wileńskiego Seminarium Duchownego, wyświęconym w czasie II wojny światowej. Udręk tej wojny doświadczył on także, gdyż razem z innymi alumnami i profesorami siedział w więzieniu na Łukiszkach w Wilnie.

Ksiądz Jan Pryszmont urodził się 27 V 1919 r. w okolicy Ponieździl w parafii Ejszyszki na Wileńszczyźnie. Nazwa „okolica” sugeruje, iż był to zaścianek szlachecki, w którym gospodarzyli jego rodzice Jerzy i Janina z Pietkiewiczów. Szkołę powszechną Jan ukończył w Ejszyszkach, a następnie w latach 1931-1938 uczył się w Prywatnym Męskim Gimnazjum OO. Jezuitów. Po maturze wstąpił do Seminarium Duchownego w Wilnie. Jednocześnie studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego. Normalna nauka trwała jednak tylko jeden rok, gdyż wybuch II wojny światowej przyniósł wiele zmian i cierpień. Wilno najpierw zostało zajęte przez wojska sowieckie, a następnie przekazane Litwie. Seminarium wileńskie, mimo trudności, rozpoczęło pracę we wrześniu 1939 r. Wielu kleryków nie mogło już przyjechać do Wilna. W grudniu 1939 r. został zamknięty przez władze litewskie Uniwersytet Wileński. Wydział Teologiczny działał potajemnie w ramach Seminarium Duchownego. Seminarium przetrwało okres okupacji sowieckiej (1940-1941), ale zostało zamknięte przez okupantów niemieckich, którzy w dniu 3 III 1942 r. uwięzili profesorów i kleryków w więzieniu łukiskim.

Alumn Jan znalazł się w celi numer 19 razem z Józefem Niemotką, Hubertem Mrzygłodem, Henrykiem Brzozowskim i Stanisławem Pietraszem. Był wówczas na czwartym roku studiów i był już duchownym, gdyż w marcu 1941 r. przyjął tonsurę i cztery niższe święcenia. Według ówczesnego prawa kanonicznego do stanu duchownego wchodziło się przez obrzęd tonsury. Ciężkie były warunki więzienne. Niepewny był dalszy los. Większość profesorów wywieziono jeszcze w marcu 1942 r. do Wiłkowyszek, gdzie byli internowani w gmachu miejscowego Seminarium Duchownego. Później wywieziono ich do obozów pracy na Litwie. Kleryków natomiast w dniu 5 V 1942 r. wywieziono na roboty do Niemiec. Pędzono ich z więzienia ulicami Wilna, m.in. ulicą Ostrobramską, do stacji kolejowej. Alumn Pryszmont skręcił w jakiejś ulicy w bramę i udało mu się uciec. Później paru uciekło już z pociągu na stacji w Wilnie (bracia Dziekanowie – Antoni i Wiktor), kilku w Grodnie (Wacław Chilmon, Feliks Kochanowski, Franciszek Wilczewski i inni) , następnie w Białymstoku (m.in. Henryk Brzozowski, Antoni Kruk, Lucjan Kosiński, Władysław Laszuk) i w Warszawie. Wśród tych, którzy uciekli w Warszawie, był późniejszy Arcybiskup Metropolita Białostocki Edward Kisiel.

Jan Pryszmont po ucieczce z transportu musiał się ukrywać. Schronił się najpierw u rodziców, a następnie zamieszkał u proboszcza sąsiedniej parafii ks. Eugeniusza Zasztowta w Podborzu. Tu dalej się uczył i zdał egzaminy u ukrywających się profesorów, którzy uniknęli aresztowania ks. Michała Sopoćki, ks. Ignacego Świrskiego. Następnie udał się do Arcybiskupa Mieczysława Reinysa, który rządził diecezją po wywiezieniu z Wilna Arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego. Arcybiskup Reinys zaproponował mu kontynuowanie nauki w seminarium założonym przez niego i działającym przy kościele św. Michała w klasztorze bernardynek. Warunkiem jednak przyjęcia było podanie narodowości litewskiej lub białoruskiej, gdyż Polaków tam nie przyjmowano. Takie wymagania stawiali Niemcy. Pryszmont na to się nie zgodził, ale pozwolono mu przyjeżdżać do profesorów tego seminarium i składać egzaminy. W jesieni 1943 r. miał już złożone wszystkie egzaminy i wówczas Arcybiskup Reinys wysłał go do Kowna. Tam biskup pomocniczy Vincentas Brizgys 7 XI 1943 r. w kaplicy arcybiskupów kowieńskich wyświęcił go na kapłana.

Po święceniach ks. Jan pozostał w Kownie i studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kowieńskiego, gdzie pisał już pracę magisterską. Nie zdążył jej dokończyć, gdyż zmieniła się sytuacja polityczna. W sierpniu 1944 r. wojska sowieckie wypędziły Niemców i ks. Pryszmont pojechał do Arcybiskupa Jałbrzykowskiego, który już wrócił z internowania do Wilna. Ten skierował go na wikariat do Nowych Święcian (21 IX 1944), o których ten kapłan opowiadał, że „Trzeba było tam krwawe łzy ocierać, bo Niemcy, kiedy w powiecie święciańskim dokonano zamachu na jakiegoś wielkiego urzędnika, który był od rolnictwa i zabito go, zdecydowali się – już nie pamiętam ilu, bodaj siedemdzisięciu czy osiemdziesięciu rozstrzelać miejscowych. Polecono to Litwinom, a Litwini rozstrzelali przede wszystkim wybitniejszych Polaków, w tym w Nowych Święcianach dwóch księży polskich”. Po kilku miesiącach pracy w tej parafii Arcybiskup skierował go na wikariat do Hoduciszek, z którego Arcybiskup Reinys 6 VI 1946 r. przeniósł go do Sorokpola, skąd musiał obsługiwać też parafię Korkożyszki, a zamieszkał w Podbrodziu, gdzie był kościół rektoralny. Trzeba zaznaczyć, że Arcybiskup Jałbrzykowski już był wydalony przez władze sowieckie do Polski i w Wilnie rządził Arcybiskup Reinys. Odnotować też trzeba, że Sorokpol, zwany inaczej Powiewiórką, był rodzinną parafią Marszałka Józefa Piłsudskiego. Te placówki ks. Pryszmont obsługiwał około roku. Nowy administrator diecezji, po uwięzieniu Arcybiskupa Reinysa, ks. Edmundas Basys, wysłał ks. Jana pod łotewską granicę na proboszcza parafii Smołwy, skąd trzeba było obsługiwać rektorat w Turmoncie oraz parafię Tylża, której część pozostała w granicach Litwy, a druga część znalazła się w Białoruskiej Republice. Pracował tu niedługo. Aby ratować swoją rodzinę przed wywiezieniem na Sybir, poprosił o przeniesienie na placówkę bliżej Wilna. Otrzymał wówczas parafię Bujwidze, około 40 km na wschód od Wilna, pięknie położoną nad rzeką Wilią. Przygarnął tu do siebie rodziców. Pracował w tej parafii 11 lat. Była to rodzinna parafia Kardynała Henryka Gulbinowicza. W miejscowości Pryciuny był dom Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Władze sowieckie zakazały działalności zakonów i zgromadzeń zakonnych. Siostry nadal funkcjonowały potajemnie. U nich ukrywał się jezuita Antoni Ząbek. W dniu 9 IV 1950 r. (pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych) zrobiono rewizję w domu sióstr i znaleziono ks. Ząbka. Aresztowano go i niektóre siostry oraz z czasem inne osoby. Wśród aresztowanych była siostra Wanda Boniszewska (stygmatyczka) oraz Medard Gajewski. Ksiądz Ząbek otrzymał wyrok 25 lat łagrów, s. Wanda – 20, a M. Gajewski – 15. Wśród podejrzanych był i ks. Pryszmont, którego NKWD ciągało po przesłuchaniach, nieraz całodobowych i nakłaniało do współpracy. Ponieważ się nie poddawał, zniesławiano go w gazetach. Gdy nastały możliwości repatriacji ks. Jan zapisał się na wyjazd do Polski i w 1959 r. przyjechał do Białegostoku.

Ponieważ wielkim pragnieniem ks. Pryszmonta było studiowanie, zgłosił się do Akademii Teologii Katolickiej, aby tu dokończyć magisterium. Po uzyskaniu stopnia magistra, ks. prof. Walenty Urmanowicz, wcześniej profesor w Wilnie i w Białymstoku, przyjął go na etat asystenta. W 1965 r. doktoryzował się na podstawie dysertacji „Podstawy religijne etyki Wł. Sołowjewa”, napisanej pod kierunkiem ks. prof. Urmanowicza, a habilitował się w 1973 r. Przedmiotem pracy habilitacyjnej była doktryna moralna najwybitniejszego moralisty rosyjskiego XIX w. biskupa Teofana Pustelnika. Nurt zainteresowań teologią Kościoła wschodniego widoczny jest u ks. Pryszmonta jeszcze od czasów wileńskich.

Cały swój okres życia po wyjeździe z Wilna ks. Pryszmont związał z Warszawą. Inkardynował się do Archidiecezji Warszawskiej, a na Akademii Teologii Katolickiej przeszedł wszystkie stopnie kariery naukowej. Po przejściu na emeryturę nadal pracował naukowo. Ostatnią, znaną mi jego publikacją jest książka pt. „Ukryta stygmatyczka. Siostra Wanda Boniszewska (1907-2003)”, wydana w Szczecinku w 2004 r.

Omówieniem dorobku naukowego Księdza Profesora zajmą się z pewnością fachowcy – teologowie moraliści. Ja chciałbym podkreślić, że ks. Pryszmont był postacią bardzo otwartą, pełną humoru i życzliwości do ludzi. Wielkim szacunkiem darzył swoją diecezję macierzystą. Przed dwoma laty był na uroczystościach z okazji 50-lecia śmierci Arcybiskupa Jałbrzykowskiego i podzielił się z nami ważnymi pod względem faktograficznym wspomnieniami.

Zmarł 2 XI 2007 r. Uroczystości pogrzebowe miały miejsce (9 XI) w kościele św. Katarzyny na Służewcu w Warszawie. Pochowany został na cmentarzu tej parafii.

ks. Tadeusz Krahel