lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2007
nr 11/2007

Świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście

Kazanie wygłoszone na poświęcenie świątyni Miłosierdzia Bożego w Białymstoku

Po latach budowy i modlitw, przyszedł uroczysty moment na oddanie Bogu na wieczystą własność świątyni dedykowanej uczczeniu Jego Miłosierdzia. Jest to budowla wzniesiona dla Jego chwały i zbawiennego pożytku ludzi. Bóg wprawdzie jest wszędzie, ale jednocześnie w sposób szczególny przebywa w miejscach przez Niego wybranych. Wiedzieli o tym już ludzie pierwotni, którzy wydzielali święte gaje dla czczonych przez siebie bóstw. Doświadczył tego Mojżesz, gdy usłyszał słowa: „Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą” (Wj 3, 5). Czuł to Dawid, podejmujący zamiar wybudowania Panu świątyni, i Salomon, który ten zamiar zrealizował.

Chrześcijanie początkowo nie mieli własnych świątyń, bo byli prześladowani. Po uzyskaniu jednak wolności pokryli cały świat świątyniami, które często były i są arcydziełami sztuki. W nich gromadzili się na modlitwę, otrzymywali sakramenty święte, słuchali Słowa Bożego. Z nich wyruszali na drogę do wieczności. Przez wiele wieków świątynie chrześcijańskie cieszyły się immunitetem. Nie urządzano w nich świeckich imprez, a ścigany, który schronił się do świątyni, czuł się bezpieczny.

W Polsce świątynie odgrywały rolę także polityczną i społeczną. Władcy wstępowali do nich przed ważnymi wydarzeniami, składali śluby, wysłuchiwali kazań. Także szlachta, mieszczanie i chłopi uważali świątynię za miejsce dla siebie szczególnie drogie. Słowem, życie ludzkie, które toczyło się w świecie, w świątyni znajdowało dla siebie niebiańską aureolę.

Celom tym służy także i ta świątynia. Wzniesiona na osiedlu mieszkalnym, wpisuje się w życie jego mieszkańców. Tu znajduje się Ołtarz Papieski, gromadzący ludzi także spoza parafii. Relikwie Sługi Bożego Michała Sopoćki przyciągają do świątyni czcicieli Miłosierdzia Bożego. Jest więc, świątynia miejscem świętym i niech taką pozostanie na zawsze. Otaczajmy ją szacunkiem, napełniajmy ją naszymi modlitwami, brońmy przed zbezczeszczeniem. Im bardziej rozmodleni będziemy, tym lepiej zobaczymy nas samych i wszystko to, co nas otacza.

Poświęcenie świątyni wiąże się z konsekracją ołtarza. A ołtarz – to uobecnienie krzyża. Na ołtarzu składana jest ofiara samego Chrystusa, tj. ofiara miłości, którą On do końca nas umiłował (J 13, 1). Dzięki tej miłości żyjemy, wzrastamy i osiągamy niebo. Każdy chce kochać i być kochanym. Międzyludzka wszakże miłość nie miałaby zwycięskiej mocy, gdyby nie czerpała dla siebie soków z żywego drzewa krzyża. Miłość pochodzi od Boga i przez ofiarę do Niego się wznosi. Każda Msza Święta daje ludzkiej miłości możność przeobrażenia się w miłość Chrystusową. Wznosi się ona wtedy do Boga jako miłość nasza, ale jednocześnie nieskończenie uwznioślona, bo Chrystusowa.

Jeden jest ołtarz w świątyni chrześcijańskiej i zawsze jest on poświęcony Najwyższemu Bogu. Składamy na nim to, co Boże, a nie to, co cesarskie. Nie wolno zamieniać ołtarza Chrystusowego na środek do zdobywania zaszczytów, pieniędzy, robienia kariery. A stojącej przy nim ambony, nie wolno zamieniać na trybunę polityczną lub mównicę wyborczą. Kościół jest świątynią Boga, a ołtarz miejscem Najświętszej Ofiary.

Świątynia nasza głosi w swoim tytule Boże Miłosierdzie. Zwraca więc oczy wierzących na fundament ich życia. Bóg stworzył człowieka z miłości, dał mu możność miłowania i nie przestał go kochać nawet wtedy, gdy człowiek od Niego się odwrócił. I to jest Boże Miłosierdzie. Wszyscy jesteśmy dotknięci grzechem pierworodnym, nadto popełniamy grzechy, lecz nie giniemy. Dlaczego? Bo Bóg jest miłością (1 J 4, 8.16). Miłość, ogarniająca człowieka we wszystkich jego życiowych sytuacjach, jest miłosierdziem. Jakże więc nie wychwalać Bożego Miłosierdzia, jak nie dziękować za nie Bogu i jak nie schylać przed Nim pokornie głowy i zginać kolana!

Świątynia Bożego Miłosierdzia, którą dziś poświęcamy, powstawała w ogromnym trudzie: parafian, a zwłaszcza jej pierwszego proboszcza, który – można powiedzieć – przy jej wznoszeniu złożył życie w ofierze. Jego doczesne szczątki spoczywają u fundamentów świątyni i w ten sposób wzmacniają fundamenty innej świątyni, którą my jesteśmy. Cóż po murach, gdyby nie było w nich wiernych! Cóż po pięknie architektury, gdy nie przyciągała ona do siebie ludzi i nie pozwalała im się zmieniać na lepsze. Ksiądz Zbigniew Krupski jest żywym kamieniem świątyni, którą tworzą miejscowi parafianie. W jego ślady wstępuje obecny proboszcz, ks. Andrzej Kozakiewicz i za to mu dziś dziękujemy. Podziękowanie należy się wszystkim, którzy budowali i którzy nie przestają się troszczyć o to, by trwało to, co pięknie się zaczęło. „Twoja cześć, chwała Wszechmogący Panie, po wszystkie czasy niech nie ustanie!” Amen.

abp Edward Ozorowski