lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2007
nr 11/2007

Życie, które zmienia się, ale nigdy się nie kończy

Uroczystość Wszystkich Świętych otwiera przed nami niebo. Widzimy w nim wielki tłum z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, odziany w białe szaty, podchodzący do tronu Baranka (por. Ap 7, 9.19). To są Święci. Znamy ich z Żywotów Świętych, ikon. Są pośród nich nasi patroni, święci i błogosławieni. W tym niezliczonym tłumie wiarą szukamy naszych bliskich. Odnajdujemy tam dobrych rodziców, dziadków, przyjaciół, sąsiadów. Są tam, bo wierzyli w Boga i życiem potwierdzali to, w co wierzyli. Tego dnia odnawiamy naszą wiarę w „świętych obcowanie”.

We wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych Kościół przypomina nam o czyśćcu. Są tam ci, którzy umarli w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze gotowi na spotkanie z Nim i życie w Nim na wieczność. Jednakże przenika ich pewność zbawienia, bo czyściec to przystanek na jednokierunkowej drodze do nieba. W czyśćcu przygotowują się do zaślubin z Barankiem na wieczność. Nauka o czyśćcu została podana przez Kościół na Soborze Florenckim i Trydenckim. Odwołując się do Biblii (por. 1 Kor 3,15; 1P 1,7) i Tradycji Kościoła papież przełomu VI i VII wieku Grzegorz Wielki nauczał: «Co do pewnych win lekkich trzeba wierzyć, że jeszcze przed sądem istnieje ogień oczyszczający, według słów Tego, który jest prawdą. Powiedział On, że jeśli ktoś wypowie bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu, nie zostanie mu to odpuszczone ani w tym życiu, ani w przyszłym (por. Mt 12,32). Można z tego wnioskować, że niektóre winy mogą być odpuszczone w tym życiu, a niektóre z nich w życiu przyszłym». Dlatego modlimy się za zmarłych. Praktyka ta istniała już w tradycji judaistycznej. Wspomina o niej Druga Księga Machabejska: «Dlatego właśnie [Juda Machabeusz] sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu» (2Mch 12,45). Mamy więc możliwość pomocy naszym zmarłym, którzy są w czyśćcu (w niebie i piekle już jej nie potrzebują). Jak? Ożywają nekropolie w listopadowe dni. Wypełnią je światła, które zapalamy i kolory jesiennych kwiatów, którymi przyozdabiamy groby. Jest to wyraz naszej wdzięcznej pamięci o tych, którzy szybciej od nas doszli do Domu Ojca. Taka jednak pamięć nie wspomaga przygotowujących się w czyśćcu na spotkanie z Panem. Co więc można zrobić? Najcenniejszym darem zmarłym jest ofiarowana za nich Eucharystia. Dlaczego? Bo uobecnia Ofiarę naszego Odkupienia. Jest ona tym, co dokonało się w Wieczerniku Wielkiego Czwartku i dopełniło się na Krzyżu „na odpuszczenie grzechów”. Mszę za zmarłych można zamówić w zakrystii lub kancelarii parafialnej. Można za zmarłych ofiarować uczestnictwo we Mszy Świętej, przystąpić w ich intencji do komunii. Kościół uczy, że także jałmużna, odpusty i dzieła pokutne wspomagają oczyszczających się w czyśćcu. Święty Jan Chryzostom w IV wieku zachęcał: «Nieśmy im pomoc i pamiętajmy o nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca, dlaczego wątpisz, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli, i ofiarujmy za nich nasze modlitwy».

W tym miesiącu częściej niż zwykle będziesz stał nad mogiłą. Czyń to z pewnością wiary, że «Wybawca mój żyje» (Hi 19,25) i jest w mocy powołać ze śmierci do życia. W ten sposób grób ze znaku śmierci stanie się znakiem przejścia z życia do życia, w którym „Boga zobaczę”, nie jak w zwierciadle – niejasno, ale twarzą w twarz (por. 1 Kor, 13,12).

Módl się w te dni, aby ci, których kochałeś i wszyscy zmarli mogli dołączyć do wielkiego tłumu z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, odzianego w białe szaty, podchodzącego do tronu Baranka (por. Ap 7, 9.19). W ich wiecznym szczęściu możesz mieć swój udział. Oni nie zapomną ci tego…

ks. Radosław Kimsza