lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
PAŹDZIERNIK 2007
nr 10/2007

Ksiądz Aleksander Lubecki

Był białostoczaninem. Urodził się 10 XII 1906 r. Niestety, nic nie wiemy o jego rodzicach. Uczył się najpierw prywatnie, po polsku i po rosyjsku. W 1915 r. wyjechał z rodziną w głąb Rosji i uczył się w Petersburgu. W 1919 r. rodzina wróciła do Polski, prawdopodobnie do Wołkowyska, gdyż tam w tymże roku Aleksander złożył egzamin do drugiej klasy gimnazjum. Wkrótce jednak ojciec służbowo został przeniesiony do Białegostoku i tu syn wstąpił w 1921 r. do Seminarium Nauczycielskiego. Gdy zdecydował się na obranie drogi do kapłaństwa, rozpoczął prywatnie uczyć się łaciny. Po skończeniu Seminarium Nauczycielskiego, mimo sprzeciwu rodziców wstąpił w 1926 r. do Seminarium Duchownego w Wilnie. Studiował jednocześnie na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego. Dnia 12 VI 1932 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk Arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego w Kościele św. Jana w Wilnie. Katedra bowiem była zamknięta po wielkiej powodzi z minionego roku.

Zaraz po święceniach otrzymał nominację na wikariusza do parafii Żołudek w dekanacie lidzkim. Była to bardzo duża parafia, bo licząca ponad 12.500 wiernych. Przepracował w niej dwa lata i nominacją z 9 IV 1934 r. został przeniesiony na wikariat do parafii św. Teresy w Wilnie. Tu pracował krótko, gdyż w tym samym roku został proboszczem parafii Spas w dekanacie wilejskim. Była to parafia o złożonej i trudnej przeszłości, została bowiem skasowana po Powstaniu Styczniowym i dopiero w 1919 r. wierni odzyskali swoją świątynię. Liczyła ponad 2000 wiernych. Ksiądz Lubecki miał opinię „człowieka zacnego i gorliwego duszpasterza”. O nim ks. Mieczysław Paszkiewicz napisał, iż „w życiu codziennym odznaczał się miłym, równym usposobieniem, był opanowany, uprzejmy dla wszystkich, uczynny, a przy tym inteligentny, oczytany. Miał nie dużą, ale dobrze dobraną bibliotekę, która służyła jemu i jego parafianom”. Obowiązki kapłańskie pełnił bardzo sumiennie – zwłaszcza starannie odprawiał Mszę Świętą i przygotowywał kazania i katechezy. Chętnie więc go słuchano w kościele i w szkole. A ponieważ ładnie śpiewał i znał się na śpiewie i muzyce, nabożeństwa stały na wysokim poziomie i pociągały wiernych do Kościoła i do Boga.

Z parafii Spas w 1938 r. Arcybiskup Jałbrzykowski przeniósł ks. Lubeckiego na proboszcza przygranicznej parafii Olkowicze, w tym samym dekanacie. Była to parafia większa, licząca ponad 3700 wiernych, z pięknym murowanym kościołem. Tu przyszło pracować w latach okupacji sowieckiej, a następnie niemieckiej. Mimo iż sowieci włączyli tamte ziemie do Białoruskiej Republiki, to jednak przedwojennej granicy nie wolno było przekraczać. Dopiero gdy w końcu czerwca i na początku lipca wkroczyli tam Niemcy, ludność zza wschodniej granicy tłumnie ruszyła do kościołów po dawnej polskiej stronie do sakramentów świętych. Proszono o kapłanów do ich kościołów, które przez całe lata były zamknięte. Ksiądz Lubecki wyjeżdżał za wschodnią granicę. Oto fragment jego relacji do Arcybiskupa Jałbrzykowskiego z listu z 1 X 1941 r.: „Ostatnio w dniach 22, 23 i 24 września razem z ks. Sucharewiczem [prob. par. Spas] zrobiliśmy wyprawę misyjną na Mińszczyznę. Pracowaliśmy 3 dni w Chotajewiczach. Najpierw poświęciliśmy kościół, który za wyjątkiem ołtarzy i organów jest w zupełnym porządku.(...) Kościół nie miał szyb, ale porozumiałem się z naczelnikiem rejonu, który bardzo chętnie dał szkło i obecnie oszklenie kościoła dobiega końca, również parafianie wzięli się do ogrodzenia cmentarza kościelnego. Na pamiątkę poświęcenia kościoła poświęciliśmy krzyż bardzo uroczyście, tak jak to czynią misjonarze na zakończenie misji. Ochrzciliśmy w Chotajewiczach 300 dzieci, w miarę możności spowiadaliśmy, a ludu ze wszystkich stron było bardzo dużo. Nie zapomnieli mowy polskiej, a starsze pokolenie śpiewało całym kościołem «My chcemy Boga»”.

W tym samy liście ks. Lubecki pisał: „Po powrocie z Chotajewicz znalazłem u siebie w domu ks. prof. Hlebowicza, którego wtajemniczyłem we wszystkie sprawy znane mi na Mińszczyźnie (...) Dnia 27 września pojechałem do Chotajewicz z ks. prof. Hlebowiczem. Tam go ulokowałem w znanej mi, zacnej polskiej rodzinie, powołaliśmy Komitet Kościelny, a następnie ruszyliśmy w niedzielę do sąsiedniej parafii w Korzeniu. I tam spotkaliśmy się z tem, co przeszło nasze oczekiwania. Momentalnie cała wieś zbiegła się na spotkanie. Co za szczęście widać było w oczach tych ludzi, że kapłan stanął przed ich kościołem! Oni 24 lata nie mieli kapłana, a kościół był zamieniony na skład towarów”.

Bardzo ciekawe są relacje, ks. Lubeckiego, ale trudno je tu w całości przytaczać. Ksiądz Henryk Hlebowicz otrzymał od Arcybiskupa Jałbrzykowskiego nominację na trzy parafie: Chotajewicze, Korzeń i Okołów. Wszędzie garnęły się tłumy. Wolność religijna trwała tu jednak krótko. Niemcy opowiedzieli się tu za prawosławiem i białoruskością i zaczęli prześladować kapłanów katolickich i polskość. Już 9 XI 1941 r. ks. Hlebowicz za swoją gorliwą pracę został oskarżony przez nacjonalistów białoruskich i rozstrzelany pod Borysowem. Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył go 13 VI 1999 r. w Warszawie do grona błogosławionych Kościoła katolickiego w Polsce z okresu II wojny światowej (razem 108). Ksiądz Lubecki pracował jeszcze prawie rok. W październiku 1942 r. został aresztowany przez Niemców i ślad po nim zaginął. Według niektórych wersji był on osadzony w więzieniu w Wilejce i tam na dziedzińcu więziennym został rozstrzelany.

Pozostali po nim rodzice. Ojciec był inwalidą, bez nogi. Po przejściu frontu we wrześniu 1944 r. proboszczem w Olkowiczach został ks. Hipolit Chruściel. Pracował tu do lutego 1945 r. Gdy sowieci chcieli go aresztować – uciekł i wyjechał do Polski. Natomiast ojca ks. Lubeckiego, wiekowego inwalidę, sowieci skazali na 8 lat łagrów.

Dziś parafia Olkowicze znowu ma kapłana, a wierni pięknie odnowili kościół. Natomiast w parafii Spas kościół został zniszczony. Przed kilku laty pobudowano kościół w Ścieszycach i tam obecnie jest centrum parafii spaskiej.

ks. Tadeusz Krahel